Martin, Flav & Marotta, Jerry - Soul Redemption

Artur Chachlowski, Martin, Flav & Marotta, Jerry - Soul Redemption

„Soul Redemption” to płyta, która przyleciała do Małego Leksykonu ze Stanów Zjednoczonych. I w największym skrócie można ją przypisać do kategorii albumów z muzyką wpisującą się w tak bardzo popularny za oceanem gatunek określany jako „rock dla dorosłych”. Nie byłoby w tym nic zaskakującego, wszak ‘miękka’ odmiana rocka od wielu dekad cieszy się nieustającą popularnością po tamtej stronie Atlantyku, gdyby nie zestaw muzyków, którzy wzięli udział w nagrywaniu tego ‘lekkiego, łatwego i przyjemnego’, jakby specjalnie skrojonego na gorące tegoroczne lato, wydawnictwa.

Flav Martin to muzyk grający na gitarze akustycznej, mający za sobą współpracę z Davidem Crosbym, Alem Stewartem, Suzanne Vegą i Tomym Emmanuelem. To on skomponował wszystkie, za wyjątkiem dwóch skowerowanych, utwory wypełniające program płyty „Soul Redemption”.

Jerry Marotta – to nazwisko znane jest zdecydowanie lepiej. Tego perkusistę można było usłyszeć na płytach Petera Gabriela, Paula McCartneya, Cher, Stevie Nicks, Tears For Fears, Los Lobos, Iggy Popa, Elvisa Costello, Halla & Oatsa, The Indigo Girls, Sary MacLachlan i Marca Cohna. Można by tak wymieniać bez końca, wszak to artysta spełniony, kiedyś wręcz rozchwytywany, a i dzisiaj zapraszany do wielu ambitnych projektów (np. do The Security Project). To on firmuje swoim nazwiskiem, wspólnie z Flavem Martinem, płytę „Soul Redemption”, która jest pierwszym, ale podobno nieostatnim muzycznym przedsięwzięciem obu panów.

Lecz imponująca lista muzyków biorących udział w sesji nagraniowej wcale się na tym nie kończy. We wszystkich utworach na basie gra Tony Levin, który po kilkuletniej przerwie (od czasów, gdy obaj stanowili trzon koncertowego zespołu Petera Gabriela) powrócił do wspólnej gry z Marottą. Na „Soul Redemption” tworzą wspólnie więcej niż solidną sekcję rytmiczną, będącą prawdziwym kręgosłupem brzmienia zespołu, które przepełnione jest uroczymi, melodyjnymi, pełnymi słońca i wakacyjnego wdzięku, piosenkami autorstwa Flava Martina.

„Soul Redemption” to zestaw krótkich, szybko wpadających w ucho, bardzo melodyjnych utworów wykonanych z prawdziwą gracją i wdziękiem. Pop, melodyjny rock, piosenki pełne prawdziwego uroku?... To po prostu ‘rock dla dorosłych’, w którego szerokich ramach mieszczą się kilkuminutowe utwory ze świetnymi refrenami i przyjemnymi dla ucha liniami melodycznymi, a także jest w nim miejsce czy to na bossa novę („Coffee Song”), czy nutkę nostalgii („How Could You Leave Me Now”), czy odrobinę chill outu („zwracam uwagę na fajną partię akordeonu w „Tell Me To My Face”) czy też prawdziwy słowno-muzyczny optymizm („I Know It Was You”).

To bardzo wakacyjnie brzmiąca płyta, w sam raz na panujące za oknem słoneczne i gorące lato. Świetnie wypada, gdy słucha się jej pod błękitnym kalifornijskim niebem, ale jest też wielce prawdopodobne, że i w naszym pięknym kraju nad Wisłą zabrzmi ona równie elegancko.

MLWZ album na 15-lecie