Enuff Z'Nuff - Diamond Boy

Artur Chachlowski, Enuff Z'Nuff - Diamond Boy

Losy grupy Enuff Z'Nuff śledzę z zaciekawieniem i sympatią już od wielu, wielu lat, jednak ze względu na spory rozdźwięk między stylem, w którym utrzymane są piosenki tej amerykańskiej formacji, a zasadniczą ‘linią programową’ MLWZ, nie miałem nigdy okazji przybliżyć twórczości tej grupy naszym Czytelnikom. Niedawna premiera czternastej już studyjnej płyty zespołu sprowokowała mnie do tego, by o Enuff Z'nuff napisać tych kilka słów. Bo warto poznać ten trochę ekscentryczny, a zarazem bardzo ceniony, szczególnie w swojej ojczyźnie, amerykański zespół, który swoją muzyczną przygodę rozpoczął blisko ćwierć wieku temu w stanie Illinois.

Już w pierwszych latach działalności Enuff Z’Nuff dostał i w pełni wykorzystał swoją wielką szansę, kiedy pod koniec lat 80. trafił pod skrzydła wytwórni Atco, będącej odnogą koncernu płytowego Atlantic Records. Debiutancki album stał się prawdziwym hitem wypełnionym wieloma prawdziwymi przebojami, z których dwa: "New Thing" i "Fly High Michelle" cieszyły się przeogromną popularnością. Stało się to za sprawą stacji MTV, w której teledyski ilustrujące oba single spędziły w sumie ponad 60 tygodni w Top 10 tej telewizyjnej stacji. W 1991 roku zespół wydał swój drugi, równie ciepło przyjęty, album pt. "Strength". Kolejne wydawnictwa ugruntowały wysoką pozycję Enuff Z’Nuff, a dwaj liderzy – Chip Z’nuff oraz Donnie Vie regularnie zapraszani byli do programów Davida Lettermana i Howarda Sterna, byli też gwiazdami jednego z wydań magazynu Rolling Stone i w spektakularny sposób przez całe lata 90. wraz ze swoją grupą kontynuowali swój wspaniały muzyczny amerykański sen.

U progu XXI wieku gwiazda Enuff Z’Nuff zaczęła nieco blednąć, na co niewątpliwy wpływ miała rezygnacja z występów na żywo przez głównego wokalistę Donnie Vie. Pojawiał się on jednak na kolejnych płytach studyjnych, lecz w miarę upływu czasu stało się jasne, że drogi zespołu i Donniego rozchodzą się bezpowrotnie.

I tak właśnie stało się na najnowszej płycie „Diamond Boy”, na której po raz pierwszy nie słychać głosu Vie. Wszystkie główne partie wokalne przejął Chip Z’Nuff, a oprócz niego w skład zespołu wchodzą: długoletni członek zespołu, Tory Stoffregen, były gitarzysta Ultravox, Tony Fennell oraz perkusista Daniel Hill.

Na płycie „Diamond Boy” Enuff Z'Nuff po raz kolejny w sposób jednoznaczny pokazuje jak bardzo jest utalentowaną hardrockową kapelą i jaki ma dryg do pisania przebojowych utworów. Na albumie nie brakuje licznych ‘haczyków’ i niesamowitych, pełnych charakterystycznej melodyjności piosenek oraz gęstego brzmienia z pogranicza power popu i hard rocka.

Grupa, oparta teraz wyłącznie na talencie kompozycyjno-wykonawczym Chipa Z’Nuffa, radzi sobie zaskakująco dobrze, czyniąc ze swojego nowego albumu kolejny klejnot w koronie swoich wydawnictw. Jak wysoki poziom płyty „Diamond Boy” przełoży się na utrzymanie, względnie wzrost wysokich notowań i popularności, przekonamy się niebawem. Tymczasem na pewno warto już teraz sięgnąć po to wydawnictwo i przekonać się samemu jak ta zasłużona amerykańska formacja potrafi skopać tyłki młodzieży i zadziwić swoimi melodyjnymi, chwytliwymi niesamowicie przebojowymi piosenkami, wśród których prawdziwe killery to „Fire & Ice”, „Imaginary Man” oraz „Down On Luck”.

MLWZ album na 15-lecie