Ally The Fiddle - Up

Artur Chachlowski, Ally The Fiddle - Up

Miłośnicy progmetalowego gatunku dobrze wiedzą, że jest on zazwyczaj zdominowany przez mocne brzmienia oparte na potężnych gitarowych riffach oraz na skrzących się ognistą energią gitarowych solówkach. Wpisujący się w progmetalowe ramy niemiecki zespół Ally The Fiddle może jednak zaskoczyć nawet największych znawców tematu. Bo o stylu i charakterystycznym brzmieniu tej formacji decyduje jej liderka, skrzypaczka i wokalistka w jednej osobie, Ally Storch. Tak, to właśnie ona kształtuje krajobraz dźwiękowy kierowanej przez siebie grupy, a czyni to za pomocą różnych instrumentów smyczkowych, a przede wszystkim sześciostrunowych elektrycznych skrzypiec.

Ally na czele swojego zespołu stoi od blisko dziesięciu lat i ma wraz z nim w dorobku EP-kę „Red Unicorn”, singla „The Crumbling Autumn” oraz pełnowymiarowy album „One” (2013). W miarę upływu lat styl grupy ewoluował od folk rocka do prog metalu oraz od wyłącznie instrumentalnego grania do twórczości słowno-muzycznej. Ally okazuje się bardzo dobrą wokalistką, czego przede wszystkim dowodzi w utworach „Sisyphos”, „Center Sun” i „Tree” (niektóre partie wokalne razem z Ally wykonują też Sebastian Baur i Alf Ator). To trzy dość reprezentatywne dla nowej, planowanej do wydania przez wytwórnię Gentle Art Of Music (tej samej od grupy RPWL) 14 września płyty „Up”, na której mamy do czynienia z pełną energii żywiołową mieszanką progresu, metalu i jazz rocka. Co ciekawe, na płycie nie ma w ogóle syntezatorów, a oprócz eksponowanych niemal przez cały czas skrzypiec słyszymy soczyste gitarowe riffy oraz mocarną sekcję rytmiczną, w której dominuje Chapman Stick (gra na nim Rouven Haliti). Jako ciekawostkę podam, że wśród zaproszonych gości znajdujemy tak znane nazwiska, jak Marco Minnemann, który zagrał w jednym utworze („The Path”), gitarzysta Evanesence, Jen Majura, który popisał się efektowną solówką w nagraniu „Try To Stop Me”, a także - co jest chyba największą sensacją płyty – legendarny amerykański skrzypek Jerry Goodman, którego usłyszeć można w tym samym utworze.

„Up” to dość nietypowa jak na progmetalowy gatunek płyta, ale jeżeli wśród naszych Czytelników są sympatycy twórczości formacji Mahavishnu Orchestra podszytej niezłymi melodiami oraz efektywnymi ścieżkami wokalnymi, powinni oni koniecznie rozglądnąć się za tym wydawnictwem…

MLWZ album na 15-lecie