Jet Black Sea - The Overview Effect

Artur Chachlowski, Jet Black Sea - The Overview Effect

Równo rok temu o tej właśnie porze pisaliśmy w MLWZ o poprzedniej płycie Jet Black Sea pt. „Absorption Lines". Tymczasem ukazuje się nowe wydawnictwo - „The Overview Effect”- i jest ono zamknięciem nieformalnej trylogii płytowej tego angielsko-holenderskiego zespołu, powołanego do życia jako side project członków grupy Nine Stones Close. Bo Jet Black Sea jest duetem, który tworzą Adrian Jones i Michael Simons. Do współpracy zaprosili wokalistę Adriana O’Shaughnessy’ego i perkusistę Christiana Bruina.

Na płytę „The Overview Effect” można popatrzeć jako na klasyczny koncept album, którego główną oś stanowi długa, ponad 35-minutowa tytułowa kompozycja. Z przodu i z tyłu obłożona jest ona dwoma „piosenkowymi” nagraniami „Escape Velocity” i „Home (E.D.L.)”. Szczególnie to drugie jest niezwykłej urody i stanowiąc podniosły finał tej ciekawej płyty jest zarazem najmocniejszym i najbardziej skondensowanym punktem programu tego wydawnictwa. Ale jako się rzekło, centralne miejsce na płycie stanowi bardzo długi epik pełen mrocznych i ambientowych klimatów. Tak, utwór „The Overview Effect” ma w gruncie rzeczy mocno eksperymentalny charakter i niewątpliwie jest to rzecz progresywna pod wieloma względami.

Nie przypisałbym jej jednak gatunkowo do szufladki z napisem ‘rock progresywny’, gdyż tę ‘progresywność’ należy w tym przypadku rozumieć w bardziej tradycyjny sposób. Panowie Jones i Simons odważnie eksplorują nowe muzyczne obszary, poszerzają stylistyczne horyzonty i biorąc jako punkt wyjścia elektroniczne fascynacje dokonaniami Ulver, Radiohead czy Massive Attack z łatwością poruszają się po terytoriach, o które nigdy nie posądzałbym muzyków związanych – było, nie było – ze sceną progrockową. W efekcie otrzymaliśmy album wypełniony po brzegi bujną, marzycielską, opartą na syntezatorach, samplach i elektronicznych loopach, scenerią dźwiękową z romantycznie brzmiącymi partiami gitar, niespodziewanymi agresywnymi atakami hałasu, pojawiającymi się tu i ówdzie kakofonicznymi sprzęgami dźwiękowymi oraz z… bardzo przyjemnym wokalem.

Ten album nie podpada pod jakąkolwiek kategorię. Tę muzykę ciężko zaszufladkować. Słychać w niej wprawdzie wyraźne wpływy post i prog rocka, metalu, ambientu i alternatywy, ze szczególnym naciskiem na tą ostatnią. A że jest pojęcie bardzo pojemne, dlatego lepiej będzie, gdy skończę w tym miejscu moje wysiłki, by za pomocą słów opisać muzykę, której… naprawdę opisać się nie da. Trzeba jej koniecznie posłuchać samemu. A że czas spędzony z albumem „The Overview Effect” na pewno nie okaże się straconym (wręcz przeciwnie!), tym bardziej zachęcam do bliższego poznania tego wydawnictwa.

MLWZ album na 15-lecie