Zarzycka / Pruchniewicz - Niewidzialni ludzie

Karol Guber, Zarzycka / Pruchniewicz - Niewidzialni ludzie

Zanim przesłuchałem płytę duetu Zarzycka/Pruchniewicz „Niewidzialni Ludzie” (wydawca Fundacja Odzyskać Radość) przeczytałem książeczkę dołączonej do albumu. Przede wszystkim zainteresował mnie skład osobowy tego muzycznego projektu, bo o niezwykle ciekawym międzynarodowym przedsięwzięciu artystycznym przychodzi mi pisać. Takie nazwiska jak Maciej Pruchniewicz (pomysłodawca, aranżer, kompozytor większej partii materiału muzycznego, współpracownik między innymi Tadeusza Nalepy, Michała Urbaniaka i Wojtka Waglewskiego), Sylwia Zarzycka, Ania Broda (obie udzielają się wokalnie na płycie, przy czym Pani Sylwia aż w dziewięciu na dziesięć kompozycji użycza swojego głosu, a Pani Ania tylko w jednym), Antek Sojka, który odpowiadał za brzmienie i produkcję płyty (wspólnie z Maciejem Pruchniewiczem), zróżnicowane instrumentarium projektu, gdzie obok typowych dla muzyki poprockowej i balladowej instrumentów pojawiły się także trąbka (Antoni Gralak, Luis Alvaro Varona), wiolonczela (Jan Stokłosa), instrumenty perkusyjne (Oswaldo Baltodano) podpowiadało mi, zanim jeszcze posłuchałem muzyki, że będzie się działo naprawdę wiele ciekawego na tym krążku. I trudno było się pomylić.

„Niewidzialni Ludzie” to zestaw dziesięciu kompozycji, które przenoszą nas w zupełnie inny wymiar, odciągając od codziennego życiowego sprintu. Przy tej muzyce słuchacz musi wyhamować, zastanowić się, przemyśleć. W dzisiejszych czasach mało jest płyt, za pośrednictwem których artyści pragną nam coś wartościowego przekazać, nie tylko w warstwie muzycznej, ale i tekstowej, bo oprócz niezwykle ciekawych zaaranżowanych utworów mamy do zapoznania się i zrozumienia sensu tekstów zaproponowanych przez Grażynę Chmielińską, Renatę Czerniakowską, a także Annę Brodę i Sylwię Zarzycką. Co ciekawe wszystkie teksty mimo, że pisane prze cztery różne osoby splatają się ze sobą tematycznie w taki sposób, że gdybyśmy nie wiedzieli kto napisał słowa do muzyki, myślelibyśmy, że są to przemyślenia tego samego autora. Dopracowanie aranżacji, klimatu, stylu muzycznego i umiejętnego skorelowania tej pasjonującej tutaj nostalgii w muzyce z tekstami to doprawdy duża sztuka. Niebagatelną rolę odegrało także umiejętne zastosowanie instrumentów klawiszowych (Szymon Siwierski, Antek Sojka, Piotr Kałużny), które przepięknie rysowały niebanalne muzyczne tło.

Płyta rozpoczyna się quasi jazzowym utworem „Nowy Świat” i gdybyśmy zasugerowali się pierwszą kompozycją, pewnie przypuszczalibyśmy, ze cała płyta utrzymana jest w właśnie w takich klimatach. Nic bardziej mylnego. Już właśnie w tym pierwszym utworze muzyka zgrabnie z konwencji jazzowej przechodzi w delikatny blues. Niczego nie można być pewnym pod względem stylistycznym, bo tytułowy utwór „Niewidzialni Ludzie” to niemal czysty rock! Muzycy wykorzystując swoje wysokie umiejętności pokazują jak można zgrabnie łączyć stylistyczne konwencje, nie psując przy tym ogólnego wrażenia i obranej drogi tworzenia klimatu. Bo klimat na tej płycie, choć jesienno-zimowy, tchnie wielkim żarem i nadzieją. Ja jestem także pod wrażeniem umiejętności wokalnych Sylwii Zarzyckiej, która nie tylko posiada ciekawy i oryginalny głos, ale potrafi go używać w odpowiedni sposób. Nie trzeba krzyczeć, by coś ważnego przekazać. Sylwia potrafi utrzymać niepowtarzalny klimat poszczególnych utworów, a to już duża sztuka. Ania Broda co prawda zaprezentowała się w tylko jednej kompozycji („Jasności”), do której zresztą także napisała tekst i wspólnie z Maciejem Pruchniewiczem muzykę, ale zaprezentowała swoje wokalne walory w tak ekspresyjny sposób, że trudno będzie o nich zapomnieć. Ostatni utwór autorstwa Macieja Pruchniewicza i Szymona Siwierskiego „Lunar” (zagrany troszkę w stylu Davida Gilmoura) przepięknie kończy ten niekoniecznie nostalgiczny album, który niekoniecznie musi kojarzyć się wyłącznie z jesienią.

MLWZ album na 15-lecie