Focus - 11

Artur Chachlowski, Focus - 11

Legendarna holenderska grupa Focus powraca po siedmioletniej przerwie albumem studyjnym zatytułowanym „11”. Jak łatwo się domyślić, to jedenaste wydawnictwo w dorobku tego zespołu, a do tego jego program stanowi jedenaście kompozycji. Jakby tego było mało, finałowy utwór, zresztą należący do najciekawszych w tym zestawie, nosi tytuł… „11”. I jest to chyba najbardziej progresywnie brzmiący kawałek tej płyty.

Obok lidera, głównego kompozytora, klawiszowca, flecisty i (od czasu do czasu) wokalisty Thijsa van Leera w grupie Focus AD 2019 jest jeszcze długoletni członek grupy, perkusista Pierre van der Linden, gitarzysta Menno Grootjes oraz najnowszy nabytek - basista Udo Pannekeet. Biorąc pod uwagę, że zarówno van Leer, jak i van der Linden działają w Focus od końcówki lat 60., można powiedzieć, że zespół w tym składzie zbliża się właśnie do swoich ‘złotych godów’. Co ciekawe, album „11” wcale nie brzmi jak płyta weteranów będących u schyłku swoich możliwości, a pod kilkoma względami staje się jednym z najbardziej konsekwentnych stylistycznie albumów Focus od wielu, wielu lat.

Ta konsekwencja przejawia się głównie w delikatnym przechyleniu stylu zespołu w stronę jazz rocka. Nie pamiętam tak bardzo jazzującej płyty Focus, jak „11”. Stylistyka jazz fusion unosi nad całym materiałem i to w zasadzie w trakcie prawie każdej z 53 minut, bo tyle trwa to wydawnictwo. Utwory „Mazzel”, „Theodora Na Na Na”, „Palindrome” czy „Mare Nostrum” - to tylko kilka z brzegów przykładów na powyższe słowa.

Z drugiej strony mamy tutaj też ciekawie brzmiące, melodyjne (acz wciąż zabarwione jazzową nutką) kompozycje, jak „Winnie” czy też zahaczającą o tradycyjne piosenkowe klimaty wokalną kompozycję „How Many Miles”. Nawiasem mówiąc, biorąc poprawkę na to, że van Leer nigdy nie był specjalnie wyróżniającym się wokalistą, to piosenka ta naprawdę robi niezłe wrażenie.

Być możne nie w tak oczywisty sposób, jak na wcześniejszych płytach zespół Thijsa van Leera sięga także po bardziej klasyczne wpływy. Nagrania „Clair-Obscur” i „Final Analysis” pełne są gustownych fortepianowo-fletowych brzmień, popartych świetnymi gitarowymi nutami oraz pulsującym basem. W utworze „Heaven” tradycji staje się zadość, gdyż na chwilę pojawia się krótki motyw jodłowania, jak było to kiedyś w kultowym już utworze „Hocus Pocus”.

Przysłuchując się albumowi „11” z łatwością wychwycimy to, że Focus w 50. roku swojej działalności wciąż dobrze się bawi tworząc swoją muzykę i nie boi się śmiało penetrować nowych obszarów (jazz!). Życie zaczyna się po pięćdziesiątce – jak to niektórzy mawiają, choć pamiętajmy, że Thijs van Leer w zeszłym roku świętował już swoje 70. urodziny, a perkusista Pierre van der Linden 19 lutego skończył 73 lata!

MLWZ album na 15-lecie
On Air