D Project

Gift, The - Antenna

Artur Chachlowski, Gift, The - Antenna

Trzy lata temu przedstawialiśmy na naszych łamach poprzednią płytę zespołu The Gift pt. „Why The Sea Is Salt”. Był to już trzeci album w dorobku The Gift. 28 czerwca br. nakładem wytwórni Bad Elephant Music ukazuje się album nr 4 – „Antenna”.

Poprzednią płytę chwaliłem za spory neoprogresywny rozmach oraz umiejętne operowanie nastrojem, a niektóre jej fragmenty nazwałem zniewalającymi. „Antenna” jest inna. The Gift świadomie odszedł na niej od dłuższych utworów symfonicznych, które scharakteryzowały jego poprzednie albumy, a sam materiał muzyczny uległ pewnemu uproszczeniu, zachowując jednak przy tym swój charakterystyczny styl.

O jego unikatowości świadczą przede wszystkim: wokal Mike’a Mortona oraz wspaniałe fortepianowe popisy (w tym jazzrockowe wstawki, jak np. w utworze „Long Time Dead”) klasycznie wykształconego pianisty Gabriele’a Baldocciego.

Wokalista The Gift, Mike Morton, opisuje nowy album swojego zespołu tak: „Cel był taki, żeby pokazać bardziej rockowe podejście i bardziej współczesne brzmienie. Chcieliśmy zrobić coś bardziej bezpośredniego i mocnego. Chociaż nie jest to koncept album, „Antenna” opowiada o tym, jak trudno jest komunikować się we współczesnym świecie, szczególnie, gdy wysyłamy wiadomości, które z różnych względów nie trafiają do adresata”.

Muzyka, jaką słyszymy na nowym albumie The Gift, jest żywym obrazem tej świadomej decyzji zespołu (by odejść od większych form koncepcyjnych, koncentrując się na krótszych, bardziej rockowych utworach) i w jego programie znajdujemy dziesięć dobrze skrojonych, rockowych piosenek. Wyjątkiem jest umieszczona w połowie płyty gitarowa miniaturka „Hand In Hand”, stanowiąca swego rodzaju muzyczne interludium płyty, oraz dwie wieloczęściowe i wielowątkowe, a przy tym - z punktu widzenia progrockowego fana - bardzo udane, kompozycje: „Changeling” oraz „Closer”, za które prawdziwe tygrysy pokochają ten album najbardziej. Reszta to – jako się rzekło – bardziej poukładane, stosunkowo proste, rytmiczne utwory, choć także i niektórym z nich nie brakuje pewnych ambicji (weźmy takie nostalgiczne nagranie, jak „When You Are Old”, w którym główną rolę odgrywa raczej klimat, niźli melodia, czy też jeden z najciekawszych utworów na płycie – „Long Time Dead”, którego rytmika i pewne rozwiązania instrumentalne nasuwają na myśl stare produkcje grupy Supetramp). W gronie tym znajdziemy wybitnie przebojowe nagranie „We Are Connected”, bezproblemową piosenkę „Back To Eden”, a nawet nastrojową zimową balladę w postaci utworu „Snowfall”.

Choć skład się praktycznie nie zmienił, to mamy do czynienia z nieco innym The Giftem niż na poprzedniej płycie i trudno już teraz powiedzieć czy ta stylistyczna transformacja wyjdzie zespołowi na dobre czy na złe. Moim zdaniem nie jest najgorzej, choć chyba przy pierwszym kontakcie bardziej podobała mi się poprzednia płyta.

MLWZ album na 15-lecie