Simon, Alan - Chouans

Artur Chachlowski, Simon, Alan - Chouans

Francuskiego kompozytora, Alana Simona, nasi Czytelnicy pewnie kojarzą z wydanej przed rokiem płyty „Big Bang”, której przewodnim tematem była teoria wielkiego wybuchu, a przede wszystkim zapoczątkowanego kilkanaście lat temu muzycznego cyklu „Excalibur”. Niebawem ukaże się piąta część tej… trylogii, gdyż początkowo cały koncept miał się zamknąć w trzech płytach, ale artystyczny sukces wymógł jego kontynuację. Jak doskonale pamiętamy, w gronie muzyków biorących udział w nagraniach kolejnych części „Excalibura” znaleźli się m.in. Alan Parsons, John Wetton, Jon Anderson, Justin Hayward, John Helliwell, Mick Fleetwood, Martin Barre, Les Holroyd, Michael Sadler, Moya Brennan, Bernie Shaw i Sonja Kristina.

Tym razem Alan Simon wybrał inną drogę. Nie zatrudnił żadnych wielkich nazwisk ze świata muzyki rockowej, ale za to zmierzył się z tematem nie byle jakim. „Chouans” to studyjna wersja wystawionej na teatralnej scenie rockowej opery o tym samym tytule i w największym skrócie można ją określić muzyczną interpretacją Rewolucji Francuskiej wydaną w dniu 230. rocznicy jej wybuchu.

„Rewolucja Francuska miała swoją ciemna stronę. Nieznaną stronę! Młoda republika stworzyła właśnie prawa człowieka, a 18 miesięcy później Zgromadzenie Narodowe w Paryżu wydało rozkaz marszu na zachód na wezwanie „Vendée”. Tam właśnie mieszkała większość żyrondystów, ale też biednych i prostych ludzi. Zginęło ponad 300 tysięcy osób. Głównie zwykłych obywateli, ale też nobliwych przedstawicieli Kościoła i wielu arystokratów. To była ostatnia francuska wojna domowa. Taka jest historia. „Chouans” to pierwszy historyczny album o tych wydarzeniach. O rzeczach, z których nikt dzisiaj nie jest dumny”. - tak o swoim dziele opowiada sam autor.

Choć nie ma tu głośnych nazwisk, to liczba zatrudnionych do tego dzieła śpiewaków i muzyków (w tym chóru i orkiestry symfonicznej) jest nadal imponująca, lecz nie są to artyści powszechnie znani. Blisko półtoragodzinna całość podzielona jest na dwa akty (i dwie płyty CD) i, jak zawsze w przypadku muzyki Simona, pełna jest zapadających w pamięć melodii, wspaniałych pieśni opatrzonych wyszukanymi i bogatymi aranżacjami, wielkiego symfonicznego rozmachu, ale i licznych lirycznych momentów. Całość podlana jest celtyckim brzmieniem i – co ważne w kontekście tematu całej opowieści – wykonana jest w języku francuskim (poza jednym fragmentem – „God Save The King” - zaśpiewanym po angielsku, notabene z mocnym francuskim akcentem, przez Roberto Tirantiego). W tej epickiej muzycznej opowieści przewijają się postaci znane z kart historii, a napisane przez Simona libretto pełne jest cytatów z Victora Hugo.

Jestem pod ogromnym wrażeniem tej płyty, a szczególnie zawartej na niej muzyki (tematyka, szczególnie że opowiadana jest w języku, który uniemożliwia mi szczegółowe śledzenie postępującej akcji, nie jest już tak bliska mojemu sercu). Przy pomocy – nie boję się tego słowa – genialnych kompozycji Alan Simonowi udało się wzbudzić prawdziwe muzyczne emocje i zademonstrować swój talent jako niedoścignionego melodysty i mistrza symfonicznej orkiestracji. Co więcej, dzięki temu dwupłytowemu albumowi i poziomu zamieszczonej na niej muzyki materiał ten doskonale broni się sam. Słucha się go wspaniale w czysto muzycznej formie, bez ruchomych obrazów, pochodzących czy to z operowej sceny czy z ekranu telewizora. I chyba to – oprócz klasy samej w sobie - jest prawdziwym sukcesem tej rock opery: „Chouans” może być słuchany jak każdy studyjny album koncepcyjny. Dodajmy: udany album koncepcyjny.

MLWZ album na 15-lecie