Magenta - The Gathering (DVD)

Artur Chachlowski,
ImageTen zespół ostatnio rośnie w siłę. Świadczy o tym nagroda brytyjskiego stowarzyszenia Classic Rock Society, które uznało Magentę za najlepszy zespół 2005 roku. To sukces warty podkreślenia chociażby z tego względu, że w ubiegłym roku nie ukazał się żaden album tej grupy. Magenta pracuje aktualnie nad płytą „Home”, której premiera przewidziana jest na wiosnę br. Wszystkim sympatykom zespołu, których apetyt pobudzony został tak bardzo udanym poprzednim krążkiem „Seven”, Magenta umiliła czas oczekiwania na premierowy materiał koncertowym DVD, którego rejestracja miała miejsce w klubie The Pop Factory w południowej Walii 14 maja ubiegłego roku. Klubowa sala wyposażona była w profesjonalny sprzęt, więc obraz pochodzący z 6 kamer pełen jest dynamizmu i plastyczności. Dodajmy do tego wspaniała grę świateł, doskonały montaż, możliwość wyboru opcji 5.1 oraz tradycyjnego stereo i będziemy mieli pełen obraz wysokiej technicznej jakości tego krążka. A sam występ zespołu był po prostu rewelacyjny. Widać, że Magenta to grupa na wskroś profesjonalna, doskonale czująca się w swoim symfoniczno rockowym repertuarze. W centrum sceny prześliczna wokalistka Christina, u jej boku główny kompozytor zespołu Rob Reed ze swoją baterią syntezatorów, a po drugiej stronie gitarzysta Chris Fry. Nieco z tyłu basista Matthew Cohen (był to jego ostatni występ  z zespołem), drugi gitarzysta Martin Rosser oraz perkusista Allan Mason-Jones. Sześć osób, a muzyka docierająca do naszych uszu jakby grana przez wielka orkiestrę. Do tego krystalicznie czysty dźwięk, wspomniana już przeze mnie bezbłędna i płynna  realizacja oraz wspaniała reakcja publiczności. Wspaniały to koncert. Materiał, który ogląda się z prawdziwą przyjemnością.  A zespół przez ponad 2 godziny (plus sporo dodatków w formie materiału bonusowego) raczy nas swoją piękną muzyką zarówno z  pierwszej („Revolutions”), jak i drugiej („Seven”) płyty studyjnej,  a także z singli „I’m Alive” oraz „Broken”. Nie brakuje też premierowego materiału, który już niedługo ukaże się na płycie „Home”. Mam nieodparte wrażenie, że album „The Gathering” ogląda się dużo lepiej niż niejedną wysoko budżetową płytę DVD. A wszystko to dlatego, że czar muzyki tego zespołu sprawia, że od kilku już ładnych lat cały progresywny świat mieni się kolorem magenta...
MLWZ album na 15-lecie