D Project

Deep Purple - Throw My Bones (single)

Tomasz Kudelski, Deep Purple - Throw My Bones (single)

Alea iacta est… Kości zostały rzucone, a mój entuzjazm przygasł…

Otwierający nowy album Deep Purple „Whoosh!” utwór „Throw My Bones” wybrany do promocji albumu pozostawia mnie obojętnym. Możliwe, że miałem zbyt duże oczekiwania podbudowywane umiejętnie dozowanymi przeciekami o wyjątkowości nowego materiału Deep Purple. A tak naprawdę otrzymaliśmy piosenkę bez historii, pomysłu, aranżacji, początku, końca.

Trzy i pół minuty wyrwane z kontekstu lub bez kontekstu. Średnie tempo, muzyczny jam na rozgrzewkę, Ian Gillan przedstawiający swoje filozoficzne podejście do świata. Prawie musicalowy charakter. Piosenka. A piosenki w kontekście rockowego stylu Deep Purple raczej rzadko się sprawdzały.

Reklamując płytę twierdzili, że tym razem chcieli uniknąć zapożyczeń z historii i nagrać inny album. Po raz kolejny pojawiły się też tezy o „przywróceniu głębi purpurze”. A wszystkie dźwięki w tym utworze to taka purpurowa klisza by numbers. Pozbawiona w dodatku energii, pasji i emocji. Schemat goni schemat uwieńczony schematycznym solem Steve’a Morse’a. Czy Bob Ezrin spał tym razem za konsoletą? Wkład producencki żaden, brzmienie nijakie. Nad wszystkim dominują quasi orkiestrowe syntezatory Aireya. Zamiast Deep Purple mamy Soft Purple.

Nawet nie chodzi o to, że oczekuję od panów po siedemdziesiątce piekielnego hard rocka. Ale oczekuję od nich muzycznej inteligencji, emocji i finezji, których tu nie odnajduję.

Najlepiej z tego wszystkiego wypada Gillan. Stoickie meandry, spokój i pogodzenie z rzeczywistością w kontekście obecnej sytuacji mają swoją siłę wyrazu, ale niestety Deep Purple to jednak bardziej muzyka niż poezja. Gillan wydobywa ten utwór z muzycznego niebytu, ale to trochę wciąż za mało według mnie. Po prostu od Deep Purple oczekuję więcej. W historii tego zespołu nie było dotychczas tak bezbarwnego kawałka otwierającego płytę.

Mam jednak nadzieję, że podobnie jak było w przypadku płyty „Now What?!” utwory wybrane na single nie okażą się do końca reprezentacyjne. Bo niestety „Throw My Bones” to takie niskie stany średnie i materiał co najwyżej na drugą stronę singla. Można było wycisnąć z tego pomysłu więcej, gdyby popracować nad aranżacją, klimatem czy kontekstem, a tutaj tego zabrakło.

Niestety, jednak boję się o album „Whoosh!”. Nie chciałbym, aby Deep Purple żegnali się bezbarwną płytą, choć może oni wcale się jeszcze nie żegnają? Zbyt dużo utworów na płycie zamyka się w czasie poniżej 4 minut, co według mnie dobrze nie wróży.

MLWZ album na 15-lecie