D Project

Kayak - Live 2019

Katarzyna Chachlowska, Kayak - Live 2019

Rok 2016: Ton Scherpenzeel ogłasza rozpoczęcie prac nad nowym, jeszcze niezatytułowanym albumem zespołu Kayak. Roboczy tytuł: „Seventeen”, bo ma to być siedemnasty studyjny album w dorobku Holendrów. Ta informacja elektryzuje fanów grupy, trudno się zresztą dziwić - nie dość, że od kilku lat zespół boryka się z problemami personalnymi (m.in. odejście dwóch wokalistów), to jeszcze od premiery poprzedniej płyty “Cleopatra - The Crown Of Isis" minęły już trzy lata. 

Roboczy tytuł staje się oficjalnym i album zostaje wydany na początku 2018 roku, zajmuje szóste miejsce na holenderskich listach sprzedaży (najwyższe miejsce od 1980 roku) i zyskuje bardzo pozytywne recenzje. Pewien brytyjski krytyk nie może się nachwalić grupy Kayak, poetycko określając nowy skład zespołu jako „taki, który doznał większej ilości pęknięć niż lód na Antarktydzie”, a sam zespół jako „powracający częściej niż stęskniony bumerang”. 

Na fali sukcesu płyty „Seventeen” zespół wyrusza w trasę, odwiedzając rodzimą Holandię, Niemcy, Szwecję, Norwegię (te dwa ostatnie kraje po raz pierwszy w historii zespołu), a później także Wielką Brytanię i Belgię. To właśnie podczas tych koncertów zarejestrowano nagrania, które znalazły się na wydawnictwie “Live 2019”. Miało być ono sprzedawane wyłącznie podczas kolejnej trasy zimą 2019/2020 (kiedy to koncertowali wraz z The Flower Kings). Ci, którzy kupili bilety na polskie koncerty zespołu, pamiętają jednak, że trasa musiała zostać odwołana z powodu ataku serca u Tona Scherpenzeela (śpieszę dodać, że u Tona wszystko w porządku - dochodzi do siebie, nawet myśli o osiemnastym wydawnictwie Kayak, ale póki co za wcześnie mówić o konkretach - zresztą w obecnym “zatrzymanym” świecie informacje o nowych datach koncertów to i tak trochę jak wróżenie z fusów, a i jemu przyda się jeszcze trochę czasu na rekonwalescencję). 

Sama z dużą niecierpliwością czekałam na grudniową wizytę grupy Kayak w Piekarach Śląskich, bo nigdy wcześniej nie widziałam jej na żywo. Niestety, musiałam obejść się smakiem. Na szczęście koncertowe emocje możemy wszyscy przeżywać w domach, przy odbiornikach, dzięki albumowi “Live 2019”. Jest to wydawnictwo dwupłytowe, a znajdziemy na nim zarówno utwory z płyty „Seventeen”, ale także mnóstwo starszych - znacznie starszych! - kompozycji Kayak. I tak, pojawiają się tutaj utwory nawet z pierwszych płyt zespołu, „See See The Sun” (1973), z „Kayak II” (1974), niektóre grane po raz pierwszy na żywo, jak “Love of a Victim” i “Still My Heart Cries For You”. Obie te kompozycje zostały napisane przez nieżyjącego już Pima Koopmana, współzałożyciela grupy. W wywiadzie udzielonym przy okazji premiery tego koncertowego albumu Scherpenzeel podkreśla, jak ważne jest dla niego przypominanie twórczości przyjaciela z zespołu. Ja za najlepszą płytę Holdendrów uważam mini-koncept album “Merlin” z 1980r. i z dużą radością wsłuchiwałam się w dwie kompozycje z tej właśnie płyty w wersji koncertowej - w tym tę tytułową, zamykającą pierwszą część koncertu. 

Kayak to dzisiaj pięcioosobowy zespół - to uszczuplenie składu o 2 osoby (wokalistę i gitarzystę) w stosunku do wcześniejszego stanu. Scherpenzeel pragmatycznie przyznaje, że taka decyzja została podjęta z powodów logistycznych i finansowych i pociągnęła za sobą wyzwania, w tym jak na żywo oddać wszystkie partie instrumentalne ze starszych utworów. Z drugiej strony mniej ścieżek to też łatwiejszy miks i więcej lekkości w brzmieniu na żywo. Według mnie nawet starsze utwory brzmią na tym albumie fantastycznie i stanowią bardzo przyjemny przegląd twórczości Kayak z różnych okresów działalności. Coś w sam raz na długie godziny siedzenia w domu, kiedy z pewnym już zniecierpliwieniem wyczekujemy możliwości usłyszenia naszych ulubionych wykonawców na żywo.

Na zarejestrowanych dla potrzeb tego wydawnictwa koncertach zespół występował w następującym składzie: Ton Scherpenzeel (k), Bart Schwertmann (v, g, b), Marcel Singor (g, v), Kristoffer Gildelöw (b), Hans Eijkenaar (dr). 

MLWZ album na 15-lecie