Martigan - Man Of The Moment

Artur Chachlowski,
ImageW takich przypadkach jak ten odczuwam podwójna satysfakcję. Po pierwsze radość z odkrycia nowego, dobrze prezentującego się wykonawcy,  potrafiącego w umiejętny sposób dołożyć swoje 3 grosze do wydawałoby się dość hermetycznego gatunku, jakim jest rock neoprogresywny. Po drugie zaś moja radość jest tym większa, że nikt wcześniej – przynajmniej w naszym kraju – nie zwrócił uwagi na ten zespół. A przysłuchując się albumowi „Man Of The Moment” śmiem twierdzić, że to wyjątkowa strata. Pora więc nadrobić to uchybienie i przybliżyć czytelnikom MH twórczość tej niemieckiej formacji. Zespół Martigan powstał w  1994 r. i „Man Of The Moment” jest już 4 albumem w jego dorobku. A zawiera on ponad 75 minut świetnej, dobrze zagranej muzyki łączącej w sobie elementy prog rocka z rockiem melodyjnym osadzonymi w  solidnej oprawie rozbudowanego quasi symfonicznego instrumentarium. Na szczególną uwagę zasługują tu świetne partie i harmonie wokalne nadające muzyce Martiganu lekkości, polotu i pełni brzmienia. W klasyczne kanony swoich kompozycji (aż 5 utworów trwa około 10 minut lub dłużej) zespół wpisuje nowoczesne brzmienie spotęgowane najnowszymi zdobyczami techniki realizacji dźwięku. Album jest wyjątkowo długi, ale muzyka na nim zawarta nie pozwala słuchaczowi się nudzić. Ciągle sporo się tu dzieje i to zarówno warstwie muzycznej, jak i tekstowej. Instrumentaliści Oliver Strahl (k), Alex Bisach (dr), Bjorn Bisch (g) oraz Peter Kindler (bg) doskonale wiedzą na czym polega dobre solidne muzyczne rzemiosło. W istocie rzeczy ich techniczna biegłość wydaje się nie tyle rzemiosłem, a  artystycznym kunsztem najwyższej próby. No i wspomniany już wokal. Głos Kaia Marchwordta przypominający swoją barwą wokal Martina Edena  z grupy Chandelier, który uzupełniany jest często ciekawym duetem z Mirko Baumerem. Wszystko to powoduje, że słucha się tej płyty z niekłamaną radością. Cynicy powiedzą, że Martigan to ledwie zespół odgrzewający ducha starej muzyki Genesis i Marillion. Ale ja zapytam: i co z tego? Skoro członkowie zespołu zdecydowali się  grać niekomercyjną i niełatwą muzykę, a robią to naprawdę dobrze, to dobrze świadczy to o ich gustach, klasie i umiejętnościach. Grają po prostu muzykę, która ich cieszy. I z pewnością ucieszy też liczne grono wymagających słuchaczy.
MLWZ album na 15-lecie