Broers + Klazinga - Burdens Of The Mind

Artur Chachlowski, Broers + Klazinga - Burdens Of The Mind

Niesamowita historia z tym albumem. Wszystko zaczęło się od prywatnych lekcji na fortepianie, jakich Jacobowi Broersowi udzielił keyboardzista grupy Knight Area, Gerben Klazinga. Z perspektywy czasu można powiedzieć, że uczeń, może nie tyle, że przerósł, ale dorównał mistrzowi. W każdym razie, w tamtym czasie, a działo się to w 2014 roku, Jacob odkrył, iż jest wielkim miłośnikiem symfonicznego rocka i zaczął komponować swoje pierwsze utwory utrzymane w tym stylu, Gerben dysponował akurat wolnym czasem, panowie nagrali więc wspólnie jeden utwór („Iconoclast”) i widząc pozytywny efekt swojej współpracy z entuzjazmem wzięli się za wspólne komponowanie, co po ponad 5 latach zaowocowało ich wspólnym, wydanym niedawno albumem, zatytułowanym „Burdens Of The Mind”. Tak się złożyło, że w tym okresie z zespołem Knight Area pożegnał się jego wieloletni wokalista Mark Smit, więc nic nie stało na przeszkodzie, by zaprosić go do współpracy. Mało tego, w studiu znalazł się też gitarzysta Knight Area, Mark Bogert.

Nic więc dziwnego, że efekt okazał się oczywisty. Zespół Broers + Klazinga (bo pod takim właśnie szyldem wydana została płyta) wydaje się muzycznym bratem bliźniakiem Knight Arei, według mnie jeszcze bardziej melodyjnym, chwilami o wiele bardziej pompatycznym, a przy tym jeszcze bardziej chwytliwym i przebojowym.

„Burdens Of The Mind” to album wybitnie klawiszowy, pełen zapadających w pamięć melodii oraz syntezatorowych riffów (no, może nie ma wśród nich żadnego na miarę „The Final Countdown” grupy Europe, ale takich klawiszowych smaczków, które momentalnie zapadają w pamięć jest na tej płycie co najmniej tuzin, a może i więcej!). Mało tego, panowie Broers i Klazinga nie stronią też od symfonicznych wycieczek, nadając swoim kompozycjom orkiestrowego charakteru (jak chociażby w „Emerald Eyes” – z całego serca polecam ten utwór, a szczególnie grę na wiolonczeli Raty Kloppenburg oraz motyw wykonany na koncertowym fortepianie przez Eke Simons).

Na płycie „Burdens Of The Mind” światła reflektorów przez cały czas skierowane są  oczywiście na Gerbena Klazingę i Jacoba Broersa (i trochę też mimowolnie, ale i słusznie, na Marka Smita, który śpiewa lepiej niż na każdej z płyt Knight Area), ale trzeba oddać, że dają oni też przestrzeń młodym, mało znanym instrumentalistom. Zwracam uwagę na grającego na gitarze prowadzącej Slavę Syurina. Świetny z niego muzyk. Zresztą gitarzystów (a przypominam, że jest to album na wskroś klawiszowy!) jest na tym krążku wielu. Za perkusją zasiada inny młodzian, Roen van Moll. I wszyscy oni grają naprawdę bez zarzutu. Miło słyszeć, że takie młode talenty mają szansę zaistnieć na tej niezwykle udanej płycie.

Tak, udanej, bo od razu chciałbym podkreślić, że Broers + Klazinga wydali płytę z najwyższej półki. Dla wszystkich, którzy kochają melodyjny rock symfoniczny, niniejszy album powinien stać się pozycją obowiązkową. Wszystkie piosenki, bez wyjątku, są świetnie skomponowane i mają odpowiednio stopniowane napięcie. Siłą tego albumu są  ballady, często bardzo klimatyczne, oraz epickie, czysto neoprogresywne, piosenki.

Album otwiera utwór „Forever Alone”. To energiczny początek, który momentalnie definiuje to, z czym będziemy mieć do czynienia przez najbliższą godzinę z minutami. Partie instrumentów klawiszowych w wykonaniu Broersa są przytłaczające. Za pozostałe instrumenty odpowiada Gerben Klazinga. Jest on nietuzinkowym, wszechstronnie utalentowanym multiinstrumentalistą i mam za to do niego ogromny szacunek. Efektowne gitarowe solo gitarowe zapewnia Mark Bogert. A Mark Smit swoim smutnym głosem śpiewa o chłopcu, którego rodzice przekonują, że jego ukochana nie jest dla niego odpowiednią osobą.

Znany z singla promującego płytę utwór „Now You're Gone” to ballada z mocnymi zwrotkami, pompatycznym refrenem oraz fortepianem i wiolonczelą, które nadają jej melancholijny, melodramatyczny wręcz, charakter. Same piękności. A zarazem smutek. Kiedy tracisz kogoś, kogo kochasz, możesz na to spojrzeć na różne sposoby. Istnieje również taka możliwość, że to początek czegoś nowego. O tym śpiewa Mark Smit (słowa, jak zresztą większość innych tekstów, są autorstwa Jacoba Broersa), który swoim delikatnie drżącym głosem wynosi ten utwór na wyżyny progresywno-rockowej liryki. Gitarowe solo na końcu utworu jest wręcz rewelacyjne. Wykonuje je wspomniany już wcześniej Slava Syurin.

Fortepian i wiolonczela to siły napędowe utworu nr 3 – „Emerald Eyes”. To pięciominutowa miłosna piosenka wykonana w tonacji moll. Po raz kolejny muszę podkreślić, że wokal Marka Smita idealnie pasuje do balladowych utworów, a w tym orkiestrowym kawałku brzmi on naprawdę znakomicie.

Ekologiczny protest song „Who Do We Think We Are” to szybki utwór oparty na chwytliwych melodiach granych na klawiszach. Ten przebojowy utwór posiada pewnego rodzaju flow, który hipnotyzuje, zapada w pamięć i wzmaga napięcie.

Piąty temat na płycie, „Angels' Share”, opowiada o sztuce picia alkoholu. Konkretnie whisky.  Angels' Share to whisky, która paruje przez boki dębowych beczek i, unosząc się do nieba, zapewnia aniołom dobrą zabawę. Zabawne ujęcie tematu, a utwór… bajecznie piękny z niesamowicie chwytliwą melodią refrenu…

W „Year Without A Summer” robi się o wiele poważniej, gdyż nagranie to zawiera cytaty z  toccaty i organowej fugi d-moll J. S. Bacha. Utwór jest szybki i ma fajny mostek utrzymany w stylu ballady. Wspaniałe jest (znowu!) gitarowe solo w wykonaniu Marka Bogerta, a Mark Smit śpiewa tym razem o indonezyjskim wulkanie, który wybuchł w 1815 roku. Zdarzenie to miało na przyrodę wpływ tak ogromny, że rok 1816 nazwano „rokiem bez lata”.

Tekst „Back To The Wall” jest mocno pacyfistyczny (to opowieść o strachu i przetrwaniu piekła na ziemi. Opowiada historię amerykańskich żołnierzy w Afganistanie, zaatakowanych przez talibskich wojowników). A muzycznie jest to kolejna przejmująca i pełna napięcia progresywna ballada. Gitarowe solo wykonuje Vincent van den Bosch znany jako gitarzysta zespołu Moonstruck.

„Fly Into The Night” to melodyjne nagranie ze świetną partią gitary, ale jak we wszystkich pozostałych utworach to syntezatory są tutaj najbardziej wyeksponowane. Lecz nie przyćmiewają one innych instrumentów. Zapewniają raczej niezbędną równowagę brzmieniową. Nie są więc na szczycie wszystkich innych instrumentów, ale pomiędzy nimi. Proszę koniecznie posłuchać jak panowie Klazinga i Broers, będąc najważniejszymi postaciami na tej płycie, po mistrzowsku potrafią stworzyć niezbędną przestrzeń innym instrumentalistom. W tym utworze słychać to idealnie.

„Hold On” to utwór inny niż pozostałe. Szybki, rozpędzony, z niesamowitym tempem oraz bardzo chwytliwym refrenem. Posiada w sobie niesamowite pokłady energii i bardzo pozytywną atmosferę. To utwór zdecydowanie na TAK. Murowany kandydat na przebój.

Dla zwolenników dłuższych form muzycznych przygotowano sporą niespodziankę. Bo na osobną uwagę zasługuje jedenastominutowa kompozycja tytułowa „Burdens Of The Mind”. Ze swoimi porywającymi partiami zagranymi na syntezatorach stanowi ona prawdziwy punkt kulminacyjny całego albumu, a zarazem wspaniałą wizytówkę nieprzeciętnych umiejętności obu muzyków. Wspaniałe intermezzo zagrane na klawiaturach, utrzymujące się brzmienie ciężkich gitar i intensywny wokal Marka Smita to najważniejsze składniki tego wspaniałego utworu. Gustowne gitarowe solo wykonał Jeremy van Haastert. Tekst nawiązuje do mądrości rzymskiego filozofa Seneki, który twierdził, że nie można uciec od swoich problemów. I jeżeli ktoś pomyśli, że nagranie to umieszczono na samym końcu jako finał  płyty, ten jest w grubym błędzie.

Bo zaraz po tej epickiej kompozycji następuje jedyne instrumentalne nagranie na płycie - „Karakas”. Jest ono ewidentnym hołdem obu naszych bohaterów dla twórczości Keitha Emersona. To szybki, bardzo dynamiczny utwór, który pokazuje różnorodność muzycznych horyzontów oraz ogromne umiejętności obu klawiszowców. I to także nie jest jeszcze koniec płyty. Na deser pojawia się bowiem niespełna dwuminutowy temat „The End Of The Beginning”, właściwie też instrumentalny, pełen mrocznej atmosfery z efektownie „rzeźbiącą” gitarą płynącą slalomem pomiędzy dwoma zestawami klawiatur. No i sam Winston Churchill swoim tubalnym głosem przypomina nam, że to wcale nie koniec… Po chwili refleksji orientujemy się, że płyta przestała już kręcić się w odtwarzaczu. Nie pozostaje nic innego jak ponownie wcisnąć przycisk PLAY.

Stylistycznie tej płycie najbliżej jest do tak dobrze przyjętego debiutanckiego albumu Knight Area „The Sun Also Rises” (2004), choć przyznam szczerze, że „Burdens Of The Mind” wydaje mi się o wiele lepszy. Dla fanów neoprogresywnego rocka wydawnictwo to jest strzałem w dziesiątkę i obowiązkowo warte jest zakupu.

Z tego co wiem, to panowie Broers i Klazinga pracują już nad swoim drugim albumem "Second Thoughts" oraz pewnym tajemniczym, jak twierdzą, „bardzo ekscytującym” projektem… Pora uzbroić się w cierpliwość, ale i cieszyć się tym, co już mamy. Bo album „Burdens Of The Mind” jest niewątpliwie jednym z najciekawszych tegorocznych płytowych wydawnictw z kręgu progresywnego rocka.

MLWZ album na 15-lecie