Genesis - The Last Domino?

Tomasz Dudkowski, Genesis - The Last Domino?

Po zawieszeniu muzycznej emerytury przez Phila Collinsa i jego powrocie na scenę podczas koncertów nazwanych, podobnie jak wydana wcześniej autobiografia, „Not Dead Yet” coraz częściej pojawiały się plotki o możliwej reaktywacji grupy Genesis, która tkwiła w zawieszeniu od końca trasy „Turn It On Again” w 2007 roku. Wokalista podsycał pogłoski twierdząc, że chętnie spotka się ponownie na scenie z duetem Tony Banks – Mike Rutherford pod warunkiem, że za bębnami zasiądzie jego syn Nic. Młody muzyk dał się poznać jako bardzo zdolny perkusista podczas solowej trasy ojca, więc nie stanowiło to przeszkody. Na początku 2020 roku trio było widziane w Nowym Jorku, co spowodowało nasilenie spekulacji o potencjalnym powrocie zespołu. Ten został oficjalnie potwierdzony 22 marca 2020 roku podczas audycji w BBC Radio 2. Początkowo trasa zatytułowania „The Last Domino?” miała obejmować 10 występów w Irlandii i Wielkiej Brytanii pomiędzy 16 listopada a 11 grudnia 2020 roku. Biorąc pod uwagę olbrzymie zainteresowanie zdecydowano się dołożyć jeszcze 6 dodatkowych terminów. Niestety w lipcu sytuacja pandemiczna zmusiła zespół do przełożenia występów na kwiecień 2021, w międzyczasie dokładając kolejne widowiska. Brak wystarczającej poprawy sytuacji spowodowanej przez Covid-19 ponownie skorygował plany i trasa została przesunięta na jesień bieżącego roku. W międzyczasie grupa dołożyła 14 spektakli w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie co spowodowało jej wydłużenie do 40 występów pomiędzy 17 września (Dublin) a 16 grudnia (Boston). Już podczas pisania tego tekstu okazało się, że po raz kolejny plany muszą ulec zmianie i 3 irlandzkie koncerty na samym początku trasy muszą zostać przełożone. Ostatecznie (?) tour rozpocznie się w poniedziałek 20 września w Birmingham.

1 września został opublikowany dokument prezentujący wywiady, sceny zza kulis oraz fragmenty prób siedmioosobowej odsłony grupy. Do wspomnianego tercetu dołączył stały współpracownik Daryl Stuermer na gitarach i basie, wspomniany Nic Collins na bębnach oraz, co jest nowością, dwóch dodatkowych wokalistów - Daniel Pearce i Patrick Smyth. Problemy z kręgosłupem Collinsa seniora spowodowały, że po raz pierwszy od odejścia z zespołu Petera Gabriela (pogłoski o wspólnych występach z nim i Steve’em Hackettem zostały szybko rozwiane) oraz pomijając okres, gdy za mikrofonem stał Ray Wilson, na scenie umieszczono tylko jeden zestaw perkusyjny. Po raz kolejny zespół zadbał o to, by dźwięki dochodzące ze sceny zyskały równie efektowną oprawę za sprawą imponującej gry świateł umieszczonych na oryginalnej scenografii oraz obrazów wyświetlanych na dużym ekranie.

Z okazji rozpoczęcia trasy, 17 września ukazała się tak samo zatytułowana kompilacja. Podobny zabieg wytwórnia Virgin zastosowała podczas koncertów trasy „Turn It On Again”, kiedy to do sklepów trafiła nowa wersja kompilacji z 1999 roku pod tym samym tytułem z dopiskiem „The Tour Edition”.

Oprócz obowiązkowych „hiciorów” z trzech ostatnich multiplatynowych albumów z Collinsem na wokalu – „Genesis” („Mama”, „That’s All”, „Home By The Sea/ Second Home By The Sea”), „Invisible Touch” (tytułowy, „Tonight, Tonight, Tonight”, “In Too Deep”, “Throwing It All Away”) i “We Cant’t Dance” (“Jesus He Knows Me”, “Hold On My Heart”, “I Can’t Dance”, “No Son Of Mine”) na kompilacji umieszczono także mniej popularne, a wspaniałe (i według wielu po prostu ciekawsze niż większość wspomnianych wcześniej piosenek) utwory z dwóch ostatnich albumów – „Domino” (nie wiadomo dlaczego w zapowiedziach kompozycję tę anonsowano jako „Domino Medley”), z którego drugiej części zaczerpnięto tytuł płyty i trasy oraz wspaniały finałowy song z „We Can’t Dance” - „Fading Lights”. Swoich reprezentantów mają też nieco starsze wydawnictwa – „Abacab” (piosenka tytułowa w skróconej wersji), „Duke” (duet „Duke’s End / Turn It On Again” oraz „Duchess”, które rozpoczynają odpowiednio pierwszy i drugi krążek), „…And Then There Were Three…” („Follow You Follow Me”) oraz „Wind And Wuthering” („Afterglow”).

Nie zapomniano zaprezentować także kilku dokonań z Peterem Gabrielem stojącym za mikrofonem, choć ograniczono się jedynie do dwóch ostatnich płyt z jego udziałem. Z „Baranka” wybór padł na nagrania „Carpet Crawlers” oraz „The Lamb Lies Down On Broadway”. Za to całkiem liczną „reprezentację” ma tu mój ulubiony album kwintetu Gabriel – Banks – Rutherford – Hackett – Collins, „Selling England By The Pound”. O ile obecność „I Know What I Like (In Your Wardrobe)”, “Firth Of Fifth” czy “The Cinema Show” nie jest niczym nowym jeśli chodzi o umieszczenie ich na kompilacji najważniejszych utworów (patrz „Platinum Collection” z 2004 roku), to już pojawienie się w zestawie cudownego „Dancing With The Moonlit Knight” jest pewnym zaskoczeniem. Na plus.

Wersja na rynek amerykański ukaże się dokładnie dwa miesiące po premierze edycji europejskiej i będzie różniła się kolejnością utworów i zawartością dysków. Pominięto „Duke’s End”, „The Lamb Lies Down On Broadway” oraz “I Know What I Like” a w ich miejsce zamieszczono „Misunderstanding”, „Los Endos” i najstarszy w zestawie „The Musical Box” z albumu „Nursery Cryme”, który świętuje w tym roku swoje 50-lecie.

Tradycyjnie przy tego typu wydawnictwach można kręcić nosem na wybór utworów, bo zapewne każdy z fanów może wskazać kilka ukochanych fragmentów z dyskografii, które zostały tu pominięte. Jak można przeczytać w materiałach prasowych, kluczem w doborze utworów ma być fakt, że większość z nich znajdzie się w koncertowej setliście (stąd zapewne brak tu jakiegokolwiek fragmentu albumu „Calling All Stations”). Trzeba zatem szykować się na magiczne przeżycia podczas 40 wieczorów. A jeśli trasa odbędzie się bez przeszkód i okaże się spodziewanym sukcesem, to być może będzie miała także swoją europejską kontynuację, a wtedy zapewne będzie szansa, by grupa odwiedziła także kraj nad Wisłą.  

Fakt, że Genesis wraca do występów na żywo po 14-letniej przerwie bez wątpienia jest wielkim muzycznym wydarzeniem. Towarzyszący mu album kompilacyjny na pewno takiego dreszczyku nie wywołuje, tym bardziej, że zespół ma już w swoim dorobku kilka tego typu wydawnictw (ostatnie, „R-Kive” ukazało się niemal dokładnie 7 lat wcześniej, 22 września 2014 roku), a umieszczone tu wersje niczym się nie różnią od tych dostępnych wcześniej na remasterach z lat 2007 / 2008 plus skróconej wersji „Abacab” znanej z krążka „Turn It On Again – The Hits”. Jest jednak jedna rzecz, która wyróżnia tę składankę, mianowicie oprócz wydania na dwóch płytach kompaktowych ukaże się także w formie boxu, z biała okładką z logo z czasów „We Can’t Dance”, w twardej oprawie z bogato ilustrowaną książeczką zawierającą zarówno archiwalne zdjęcia jak i fotosy z prób przed trasą, a co najważniejsze skrywającego cztery płyty winylowe. Zatem będzie to nie lada gratka dla miłośników czarnych krążków, gdyż po raz pierwszy tak rozbudowana „kolekcja ukochanych przez zespół utworów, zarówno hitów jak i legendarnych fragmentów albumów” (jak możemy przeczytać w notce reklamowej) ukaże się w tym szlachetnym formacie. Wersja kompaktowa znajdzie uznanie raczej tylko wśród najzagorzalszych fanów, ewentualnie wśród tych, którzy chcą się wprowadzić w świat dźwięków Genesis, ale czy są jeszcze tacy, którym ich dokonania są obce?

MLWZ album na 15-lecie