Proto-Kaw - Before Became After

Artur Chachlowski,
ImageGrupa Kansas to prawdziwi pionierzy amerykańskiego rocka symfonicznego. Któż nie pamięta tak znakomitych płyt, jak „Leftoverture” (1976), czy „Point Of Know Return” (1978), które dawno już przeszły do kanonu muzyki rockowej? Historia zespołu Kansas miała swój początek w 1974r., ale mało kto wie, że jego lider Kerry Livgren bezpośrednio wcześniej działał w innej formacji, która wtedy nazywała się White Clover, i która dała potem początek pierwszemu wcieleniu Kansas. Zapewne nikt by już dzisiaj o tej formacji nie pamiętał, gdyby nie wydana w 2002r. przez Cuneiform Records płyta z archiwalnymi nagraniami demo zatytułowana „Early Recordings From Kansas 1971-1973”. Dla odróżnienia od swoich słynnych następców zespołowi została nadana po latach nowa nazwa „Proto-Kaw” (z ojczystego języka Indian Kansa „proto” = wcześniejszy, „Kaw” = Kansas). Wspomniany album narobił sporo pozytywnego zamieszania i wzbudził falę zainteresowania oraz bardzo przychylnej krytyki. Zapewne dlatego Kerry Livgren postanowił po 30 latach (!) skrzyknąć swoich kolegów, by po tak długiej przerwie nagrać kolejny album. Już sam ten fakt jest sporym ewenementem, gdyż o ile mnie pamięć nie myli, nie było chyba  historii rocka drugiego takiego zespołu, którego dwie kolejne sesje nagraniowe dzieliłaby różnica 30 lat. Inna rzecz, że tak długa przerwa w ogóle nie odbiła się na jakości repertuaru. Proto-Kaw A.D. 2004 to niezwykle dojrzale grający zespół, z jednej strony mocno zakorzeniony brzmieniowo w stylistyce lat 70., a z drugiej – ochoczo i umiejętnie korzystający z najnowszych nowinek technicznych. Muzyka, którą słyszymy na płycie „Before Became After” brzmi bardzo świeżo, ale i dojrzale, lekko, ale i zarazem nie brak w niej jazzrockowych improwizacji („Alt More Worlds Than Known”), czy stylistyki fusion („Quantum Leapfrog”). Jest ona dokładnie taka, jaka powinna wypełniać prawdziwie klasyczny progresywny album w tradycyjnym tego słowa rozumieniu. Bo chociaż to zupełnie nowa płyta, to większość kompozycji, które na niej znajdujemy już teraz może śmiało uchodzić za klasyki. Należy jeszcze podkreślić perfekcyjną produkcję całej płyty, niezwykłą kompozycyjno-stylistyczną różnorodność oraz epicki rozmach („Gloriana” i fenomenalny finałowy utwór „Theophany”), a będziemy mieli klarowny obraz całości. Wspomnijmy jeszcze o pełnej uroku, przebojowej piosence „The Occasion Of Your Honest Dreaming”), a z łatwością stwierdzimy, że na „Before Became After” znajdziemy wszystko to, co w rocku progresywnym liczy się najbardziej: spójną różnorodność. Tak, to stwierdzenie najlepiej pasuje do tego niezwykłego, przepięknego i niesamowicie udanego albumu.
MLWZ album na 15-lecie