Rousseau - At The Cinema

Artur Chachlowski,
ImageGrupa Rousseau pochodzi z Niemiec. Zasłynęła jeszcze w latach 80., wydając tak udane albumy, jak „Flower In Asphalt”, „Retreat” i „Square The Cicle”. Potem miała 15 lat przerwy w działalności, by jesienią powrócić z niebytu bardzo udanym krążkiem „At The Cinema”. Rousseau proponuje na nim ciekawą mieszankę instrumentalnych i wokalno – instrumentalnych utworów. Wszystkie utrzymane są w bardzo spokojnym, relaksacyjnym nastroju, lecz jednoczesnie posiadają one prawdziwą głebię, przestrzeń i bogactwo aranżacyjne. A co najwazniejsze, wszystkie one są niezwykle melodyjne i niesamowicie łatwo wpadają w ucho. Piękne  w swojej prostocie. Czternaście niezbyt długich, nie wychodzących poza 3 – 4 minutowe ramy, tematów, spośród których wszystkie mogą spodobać się sympatykom twórczości Camel i lirycznego Pink Floyd. Trudno wskazać, który z nich jest najwspanialszy, ale najprzyjemniej jest mniej więcej w połowie płyty, gdy rozpoczyna się utwór „Retreat”. A tytułowa kompozycja, umieszczona na samym końcu płyty, to najwspanialszy kąsek dla wszystkich romantyków kochających ilustracyjną muzykę. Płytą „At The Cinema” zespół Rousseau udowodnił, że tworzy go 4 bardzo utalentowanych muzyków, których muzycznym credo stały się liryzm, romantyzm, nostalgiczna poetyka i ciekawe, sugestywne muzyczne tematy. Delikatność, prostota, a przy tym mocno przemyślana i doskonale zagrana muzyka – to cechy charakterystyczne dla twórczości Rousseau. Polecam!
MLWZ album na 15-lecie