Solstice Coil - Natural Causes

Artur Chachlowski,

ImageMuzykę pochodzącej z Izraela grupy Solstice Coil prezentowaliśmy juz w Małym Leksykonie Wielkich Zespołów przy okazji wydanej w 2005 roku pierwszej płyty tego zespołu pt. „A Prescription For Paper Cuts”. Zagraliśmy wtedy kilka utworów Solistce Coil w audycji radiowej, nie recenzowaliśmy wszakże tego albumu na łamach naszego portalu. Dlatego dzisiaj, tytułem małego uzupełnienia, zaczniemy od kilku słów o tym zespole.

Grupę założyli pod koniec 2001 roku Shir Deutsch (v, g), Opher Vishnia (g) i Uri Goldberg (dr) i rozpoczęli działalność jako cover band specjalizujący się w graniu utworów z dorobku Radiohead i Muse. Po kilku latach dorobili się własnego repertuaru, który zamieścili na płycie „A Prescription For Paper Cuts”. Zyskała sobie ona ciepłe przyjęcie, a niemiecki portal Babyblaue i brazylijski Progressive Rock & Progressive Metal okrzyknęły ją nawet w grudniu 2005r. „albumem miesiąca”. Ułatwiło to grupie zorganizowanie trasy koncertowej po Europie, której apogeum był występ na festiwalu Progresiste w Belgii. Następnie, Solstice Coil po dokonaniu kilku zmian w składzie (m.in. Goldberga zastąpił na perkusji Yatziv Caspi, a dokooptowano do zespołu basistę Yaniva Shaleva i pianistę Shai Yallina) przystąpił do pracy nad nowym albumem, który w postaci krążka „Natural Causes” trzymamy teraz w ręku.

Płyta zawiera 12 utworów, które układają się w stylistyczne spójną, trwającą godzinę, całość. Słychać na niej wyraźne wpływy  Radiohead, The Pineapple Thief, chwilami nawet Porcupine Tree. Shir Deutsch posiada przyjemny i melodyjny glos i wie jak go używać, dzięki czemu większości utworów słucha się ze sporą przyjemnością. Reszta członków zespołu to także bardzo biegli profesjonaliści, często wspierani przez kwartet smyczkowy (pięknie prezentują się utwory „Replacing People” i „Recipe For Eternity”, które dzięki skrzypcowej aranżacji nabierają kameralnego charakteru).

Całość rozpoczyna się zgrabnym gitarowym riffem podobnym do tego z pendragonowskiego „Skara Brae”, z którego rozwija się doskonały opener „Question Irrelevant”, przechodzący łagodnie w instrumental zatytułowany „Outcome Inevitable”. Dobre, rockowe, nieomal „jeżozwierzowe” tempo nie opada w kolejnym utworze, „Fall Schedules”, po którym mamy trzy nagrania o nieco lżejszym i łagodniejszym charakterze. Ładne linie melodyczne i zgrabne refreny w „I Know”, „Human Again” i „Singalong Deathrap” czynią z nich bardzo przystępne i miłe w odbiorze piosenki. Potem napięcie na płycie trochę siada, ale akcje Solstice Coil znowu idą w górę, gdy rozlegają się pierwsze dźwięki wspomnianych już „Replacing People”, finałowego „Recipe For Eternity” i wciśniętego między nie, też niezłego, dynamicznego nagrania „Designed Instincts”.

Album „Natural Causes” to nie tylko muzyka. To bardzo ciekawie zaprojektowana okładka, która po rozłożeniu staje się sporych rozmiarów plakatem, na którego jednej stronie widnieje powiększona reprodukcja kolorowej, utrzymanej w surrealistycznym stylu okładki, a na drugiej wydrukowane są teksty utworów i informacje o zespole. Bardzo ładnie się to prezentuje (autorem projektu jest Opher Vishnia, a wykonawcą – Vitaly S. Alexius), choć trochę mało praktycznie, gdy po złożeniu usiłuje się całość wepchnąć w plastikowe pudełeczko.

Podsumowanie? Proszę bardzo. Ostatnio można zaobserwować na naszych polskich boiskach piłkarskich pozytywne zjawisko w postaci zdolnych piłkarzy z Izraela wnoszących sporo kolorytu do gry. Maor Melikson i David Biton z Wisły Kraków są tego najlepszymi przykładami. Myślę, że i na progresywno-rockowej scenie odczujemy prawdziwą wartość dodaną, dzięki takim artystom pochodzącym z Izraela, jak właśnie Solstice Coil.

MLWZ album na 15-lecie