Vertical Alignment - Signposts

Artur Chachlowski,

ImageZespół Vertical Alignment rozpoczął działalność przed kilkoma laty i od samego początku związał się z gronem artystów wywodzących się z nurtu tak zwanego „christian progressive rocka”. Zadebiutował w 2004 roku utworem „Once In A Dream”, który opublikowany został na podwójnym kompilacyjnym albumie pt. „CPR Volume One”. Oprócz stosunkowo mało znanych wykonawców, znalazły się na nim utwory tak popularnych artystów, jak Rick Wakeman, Kerry Livgren i Neal Morse.

Niedawno Vertical Alignment wydał wreszcie swój pierwszy pełnowymiarowy album zatytułowany „Signposts”. To ambitne dzieło mało jeszcze znanej grupy posiada spory potencjał, który pozwala wierzyć, że zespół Vertical Alignment od początku swojej działalności znajduje się na krzywej wznoszącej i z pewnością jeszcze nie raz usłyszymy o nim wiele dobrego. Co można powiedzieć o tej płycie? Przed wszystkim to, że „Signposts” skupia w sobie wiele pozytywów charakterystycznych dla współczesnej muzyki neoprogresywnej. Po drugie, że muzycy tworzący Virtual Alignment są dobrymi kompozytorami i świetnymi instrumentalistami, a duet wokalistów: Pete Jorgensen i Jim Braunreuther obdarzony jest niezłymi, kontrastującymi ze sobą głosami. Po trzecie, że na płycie „Signposts” znajduje się sporo naprawdę dobrej muzyki. Po czwarte zaś, że oprócz dźwięków i melodii, w muzyce Vertical Alignment ważne są także słowa. Jak przystało na przedstawicieli chrześcijańskiego nurtu prog rocka, w swych utworach chwalą imię Boga oraz stworzonego przez niego świata. Ponadto poruszają tak ważne tematy, jak tragedia WTC (w utworze „Two Towers”), pamiętna katastrofa morska („Ballad Of Titanic”), niesprawiedliwość społeczna („Rented Houses”), czy sięgają wręcz po zaangażowaną literaturę amerykańską, jak w utworze „Kingdom Of Summer”, którego słowa oparte są na motywach powieści „Taliesin” autorstwa Stephena R. Lawheada.

Album „Signposts” trwa aż 80 minut, a składa się na niego 9 utworów. Wśród nich znajduje się wielowątkowa 16-minutowa suita pt. „Freedom’s Call”. I chociaż nagranie to niewątpliwie wyróżnia się na tle innych, to jednak wcale nie ono zasługuje na miano najważniejszego i najpiękniejszego utworu na płycie. Za takie uznałbym kompozycje „Dress Rehearsal” i „Kingdom Of Summer”. Co ważne, wśród wspomnianych już 9 utworów stanowiących program płyty nie ma ani jednego słabego, czy nieudanego. Nie ma wśród nich żadnej „zapchajdziury”, a w każdym można doszukać się wielu pozytywnych elementów, które sprawiają, że tej długiej przecież płyty słucha się od początku do samego końca nie tylko bez śladu najmniejszego znużenia, lecz ze sporym zainteresowaniem i z prawdziwą przyjemnością.

Pomimo wielu zalet, jakie posiada ta płyta, nie sądzę jednak, by albumem „Signposts” grupa Vertical Alignment przedarła się na szczyty prog rockowej popularności. Jednakże w stylistycznej „chrześcijańskiej” niszy, w której operuje, na pewno zajmie należną jej wysoką pozycję. No właśnie, spróbujmy przyjrzeć się bliżej stylowi, który upodobał sobie Vertical Alignment. Zespół hołduje brzmieniom mocno opartym na potężnych dźwiękach instrumentów klawiszowych. Wyraźnie słychać, że zespół zapatrzony jest w przeszłość, a konkretnie w klasyczne brzmienia jakby żywcem wyjęte z wydanych w latach 70-tych albumów tria ELP, Yes, czy The Moody Blues. Na płycie „Signposts” często usłyszeć można dźwiękowe efekty pozamuzyczne, jak dzwonki telefonu, rozmowy przez interkom, czy głos spikera radiowego. Zespół buduje też ciekawe harmonie wokalne (najciekawsze w nagraniu „Children In The Son”), wielokrotnie sięga po powracające tematy melodyczne (repryzy utworów „Singposts” i „Rental Houses”), a jedna z solówek (w „Kingdom Of Summer”) brzmi jak by grał ją sam mistrz Rick Wakeman.

Podobny, też nieco zapatrzony w przeszłość, z lekka archaiczny styl retro upodobały sobie inne, bardziej znane w naszym kraju zespoły progresywne zza Oceanu. Myślę, że o ile do formacji pokroju na przykład Glass Hammer, czy Proto-Kaw, grupie Vertical Alignment jeszcze trochę brakuje, to już teraz śmiało postawić ją można w tym samym szeregu, co Divine In Sight, Salem Hill, czy Ajalon. Co więcej, ogromny potencjał drzemiący w zespole docenili Steve Babb, Fred Schendel (obaj Glass Hammer), Carl Groves (Salem Hill) oraz Eric Parker. Wszyscy oni gościnnie wystąpili na płycie „Signposts”, dodając jej prawdziwego kolorytu i uatrakcyjniając swoją obecnością te, i tak już ciekawe, muzyczne dźwięki. 

MLWZ album na 15-lecie