Colin Bass, Walfad, Amarok – Piekary Śląskie, Andaluzja, 30.11.2018

Paweł Świrek, Colin Bass, Walfad, Amarok – Piekary Śląskie, Andaluzja, 30.11.2018

Pierwotnie w Ośrodku Kultury Andaluzja w Piekarach Śląskich planowany był wspólny koncert zespołów Walfad i Amarok. Plany te musiały ulec zmianie, gdyż w tym samym miejscu miesiąc później miał wystąpić Colin Bass, a na scenie towarzyszyć mieli mu muzycy Amaroka. Dzięki temu całe wydarzenie zostało przesunięte na koniec listopada, po czym zrobiono swoiste „2 w 1”, czyli występ Colina Bassa z Amarokiem, a przed nimi koncert grupy Walfad.

Podobną formę miały koncerty Colina Bassa w Polsce niespełna 20 lat temu. Przypomnę, że wówczas Colinowi towarzyszyli muzycy grup Quidam i Abraxas. Jak wszyscy dobrze pamiętamy, Colin Bass wystąpił gościnnie na dwóch płytach projektu Amarok („Neo Way” i „Hunt”), stąd naturalnym rozwiązaniem było teraz to, że Colinowi akompaniować mieli muzycy z Amarok.

Sala klubu Andaluzja była tego Andrzejkowego wieczoru wypełniona ludźmi do tego stopnia, że zabrakło miejsc siedzących i część widzów musiała podpierać ściany. Walfad na scenie pojawił się z kilkunastominutowym opóźnieniem. Zespół Wojtka Ciuraja zagrał cały materiał z ostatniego albumu oraz utwór „Nasi bogowie wasi bogowie” na zakończenie koncertu. W tym ostatnim utworze nie zabrakło fenomenalnych popisów gry na klawiszach, jakie zaproponował Dariusz Tatoj. Czapeczka z diodami LED, którą nosi gitarzysta Paweł Krawiec, również zwracała uwagę widzów (jako ciekawostkę dodam, że dzień wcześniej, w krakowskim klubie Gwarek, również miał ją na sobie).

amarok piekaryPotem miała miejsce przerwa techniczna i po niej na scenie zainstalował się zespół Amarok. Zagrali raptem kilka dłuższych kompozycji, które wydawały się nieco nużące. Być może ten koncert zapisałby się u mnie jako wyjątkowo nudny, gdyby nie fakt, że na sam koniec zespół przygotował nie lada niespodziankę. W ostatnim utworze – „Nuke” - gościnnie zaśpiewał, entuzjastycznie powitany przez publiczność, Colin Bass. Uczynił to równie pięknie, jak na studyjnej płycie.

bass piekaryPo kolejnej krótkiej przerwie na scenie zainstalował się ponownie zespół Amarok, ale już z towarzyszeniem Colina Bassa. Na samym początku wybrzmiały późniejsze kompozycje Colina (z ostatnich płyt). Colin i gitarzyści Amaroka co jakiś czas zamieniali się instrumentami. Po kilku utworach artysta wspomniał swój pierwszy epizod związany z naszym krajem. Było to 20 lat temu, gdy w Poznaniu nagrywał płytę wraz z muzykami Quidamu i Abraxasu oraz z Wojciechem Karolakiem (na organach Hammonda) i orkiestrą filharmoników poznańskich. Po krótkiej wspominkowej zapowiedzi dalszy ciąg koncertu wypełniły utwory z nagranej wówczas płyty „An Outcast Of The Islands", która w 20-lecie swojej premiery doczekała się winylowej reedycji. Można ją było po raz pierwszy nabyć właśnie w Piekarach, tuż przed koncertem. Wykonanie najwyżej cenionych przeze mnie utworów „As Far As I Can See” oraz „Goodbye To Albion” moim zdaniem było raczej przeciętne. Amarok to jednak nie Quidam z towarzyszeniem części składu Abraxasu. Przed utworem „Denpasar Moon” Colin opowiedział romantyczną historię powstania tego utworu. Dalej już było zdecydowanie lepiej i po każdym utworze publiczność nagradzała muzyków sporymi oklaskami.

Tuż przed bisem Colin Bass otrzymał doroczną nagrodę portalu MLWZ.PL „Złoty Leksykon” za wybitne tegoroczne solowe występy na żywo oraz koncerty z grupą Camel. Na bis wybrzmiał tylko jeden krótki utwór i na sam finał publiczność zgotowała artyście owację na stojąco. O ile przez niemal cały koncert publiczność siedziała spokojnie na krzesełkach, o tyle na bis wszyscy wstali i entuzjastycznie reagowali na to, co się działo na scenie. Colin Bass dał w sumie bardzo dobry koncert, lecz słychać było, że z muzykami Amaroka nie gra na co dzień.

mlwz colin bass 2

MLWZ album na 15-lecie