Gabriel Agudo - wywiad

Tomasz Dudkowski, Gabriel  Agudo - wywiad

Tomasz Dudkowski: Witaj Gabrielu. Na wstępie chciałbym pogratulować Ci bardzo udanej płyty „New Life". Jesteś przez część słuchaczy kojarzony z występów w grupach Bad Dreams, In Continuum, czy w koncertowego wcielenia grupy Steve’a Rothery'ego, ale tak naprawdę wciąż jesteś postacią stosunkowo mało znaną. Czy mógłbyś opowiedzieć nam nieco więcej o sobie?

Gabriel Agudo: Jestem muzykiem, wokalistą, kompozytorem i producentem urodzonym w Buenos Aires w Argentynie. Moje główne inspiracje to lata 70. i 80., zespoły rocka progresywnego, takie jak Yes, Genesis, Pink Floyd, King Crimson, Camel i Marillion, ale również Led Zeppelin, Black Sabbath i Deep Purple. Muzyka i mistyka tych grup zmieniła moje życie, przenosząc mnie w magiczny świat muzyki.

W latach 80. i 90. grałem i nagrywałem z kilkoma projektami zespołowymi (style Jazz-Rock, Blues, Soul i Funk).

Byłem wokalistą i głównym autorem piosenek do pierwszej trylogii albumów południowoamerykańskiego zespołu progresywnego Bad Dreams („Apocalypse Of The Mercy” (2015), „Déjà Vu” (2016), „Chrysalis” (2017)). Po rozstaniu z tym zespołem zacząłem współpracować ze Stevem Rothery i jego zespołem jako jego wokalista w Ameryce Południowej.

Jestem też jednym z głównych wokalistów In Continuum, projektu prowadzonego przez mojego przyjaciela Dave'a Kerznera (Sound of Contact). Uczestniczą w nim także Marco Minnemman, Matt Dorsey, Randy McStine, Fernando Perdomo, Leticia Wolf oraz goście specjalni, tacy jak Steve Hackett, Steve Rothery, Jon Davison, Nick D’Virgilio i Michael Sadler. Z zespołem nagrałem dwie płyty - „Acceleration Theory Parts 1 & 2” (2020).

Nad tymi dwoma projektami (SRB / In Continuum) pracuję od 2018 roku.

W 2018 roku rozpocząłem pracę nad solowym projektem, a po dwóch latach wydałem swój pierwszy solowy album „New Life” (w marcu 2020 roku).

 

gabriel hackettkerzner1TD: Dlaczego dopiero teraz zdecydowałeś się na solowy debiut?

GA: Po rozstaniu z Bad Dreams postanowiłem poświęcić trochę czasu na przemyślenie pewnych spraw. To był mroczny okres w moim życiu, miałem kryzys twórczy. Przeszedłem przez rozwód, bankructwo i poważny wypadek samochodowy. W tamtym czasie przewlekła choroba mojej matki (Alzheimer) miała niszczycielski wpływ na naszą rodzinę (Irma Agudo zmarła w 2019 roku – przyp. TD). Nie umiałem się skupić, byłem przygnębiony. Cała ta seria wydarzeń była niczym Wielki Wybuch w moim życiu. Pamiętam, jak we łzach siedziałem przy fortepianie mojego brata Daniela. Potem pojawiły się pierwsze akordy i melodia „Free as a Bird”. Pośród tego chaosu ponownie poczułem tę „iskrę”, która mnie rozpaliła. Potem przyszły melodie, akordy, a teksty znów zaczęły płynąć. To był początek wszystkiego.

 

TD: Sygnujesz płytę wyłącznie swoim imieniem, dlaczego? Nie bałeś się, że w ten sposób możesz zostać mylony z innym Gabrielem, tym o imieniu Peter?

GA: Ani trochę. Nigdy nawet nie przyszło mi to do głowy. Jak ktoś mógłby powiązać moje imię z prog-Bogiem, takim jak Peter Gabriel? Jedyny zbieg okoliczności między nim a mną to moje imię i jego nazwisko (śmiech).

Nazywam się Gabriel Agudo. W moim logo jest moje imię. Coś w rodzaju „Hej, jestem Gabriel i to jest moja praca oparta na moich doświadczeniach, moim szczególnym spojrzeniu na życie. Mam nadzieję, że uda nam się nawiązać połączenie poprzez muzykę i teksty i przekonamy się, że nie jesteśmy tak różni”.

Projekt mojego logo ma lustrzany efekt w hołdzie dla mojego brata bliźniaka, który zmarł przed urodzeniem. Był bardzo obecny w moim życiu.

 

gabriel kerzner1TD: Wracając do albumu – prawie każdy z utworów ma podtytuł – Świadomość… Wolności, Karmy, Ziemi, Oświecenia, Miłości, Wszechświata. W książeczce, czy też wewnątrz okładki winyla, znajduje się mapa wyspy/kontynentu w kształcie ptaka z zaznaczonymi krainami poszczególnych świadomości. Czy to swoisty klucz do poznania tytułowego Nowego Życia?

GA: Tak. Zawsze czułem, że największym symbolem wolności jest Lot Ptaka. Kiedy projektant okładki Javier Lourenco przedstawił mi ten pomysł, od razu poczułem ten związek. „New Life” to taka duchowa mapa i dlatego jest to album koncepcyjny.

To wynik moich poszukiwań na różnych poziomach świadomości. Przezwyciężenie „przesądu materializmu”. Moja kapsuła ratunkowa z więzienia, w którym znajduje się nasze ciało i umysł.

Punktem wyjścia był ból. Kiedy stajemy w obliczu bólu, wszyscy mamy tendencję do ucieczki, aby uniknąć znieczulenia Jaźni. Wcześniej czy później wszyscy odkrywamy, że ból jest posłańcem, który zawsze stanowi dla nas wyzwanie. Jeśli przyjmiemy to wyzwanie i mamy odwagę je przejść, po drugiej stronie czeka na nas „Nowy Świat”. Obok bólu jest zawsze nowe życie.

Bądźmy świadomi wolności i możliwości zmiany naszej rzeczywistości naszymi decyzjami. Po drugiej stronie jest Karma. Bądźmy świadomi Matki Ziemi i wagi dbania o naszą Planetę. Będziemy świadomi Miłości i jej nieograniczonej mocy. Ponadto bądźmy świadomi tego, że Wszechświat odkryje, że nie jesteśmy tylko kroplą, ale także Oceanem.

Ostatecznym rezultatem tego procesu jest Oświecenie.

 

TD: Na płycie towarzyszy Ci wielu znanych w progresywnym świecie muzyków. Twoim głównym partnerem podczas jej powstawania stał się René Bosc, który jest współautorem zawartej na niej muzyki, a także zagrał na wielu instrumentach i dyrygował orkiestrą. Jak doszło do tej współpracy?

GA: René Bosc to wspaniały przyjaciel. Prawdziwy magik. Niesamowity muzyczny umysł z własnym blaskiem. Jestem zaszczycony, że zdecydował się dołączyć do mnie w tej podróży. Pracowaliśmy razem nad specjalną wersją klasyka Genesis „Supper's Ready”. Od czasu, gdy po raz pierwszy zagrałem mu wszystkie piosenki, łączy nas ta szczególna więź. Byliśmy otwarci na swoje pomysły i dlatego album jest prawdziwą eksploracją muzyki. Ta chemia między nami jest widoczna w pracy, którą wykonaliśmy nad albumem. W tym samym czasie przechodziliśmy przez podobny okres odrodzenia w naszym życiu. René jest także wirtuozem i bardzo uduchowionym gitarzystą i multiinstrumentalistą. Jestem bardzo szczęśliwy, że każdy będzie mógł poznać jego wielki talent. René i Steve Rothery byli światłem na końcu tunelu. Byli ze mną od najciemniejszych chwil do najjaśniejszych.

Znaczna część albumu została nagrana w Paryżu.

 

gabriel nolan1TD: Dave Kerzner to Twój kolega z In Continuum, a jak stało się, że na „New Life" wystąpiło dwóch członków Pendragon, perkusista Jan-Vincent Velazco i, przede wszystkim, ikona rocka progresywnego – Clive Nolan? Opowiedz też o pozostałych zaproszonych muzykach.

GA: Wielokrotnie współpracowałem z Clive'em Nolanem jako wokalista. Przez ostatnie lata zbudowaliśmy piękną przyjaźń. Podziwiam jego niesamowity talent i pracę z Pendragon, Areną, Shadowland i jego solową karierę. Jego udział na moim albumie był dla mnie bardzo ważny z emocjonalnego i artystycznego punktu widzenia.

Rozpoczynając sesje nagraniowe, chciałem by zagrał japoński perkusista Senri Kawaguchi. Jednak słysząc eksplolzję talentu Jana-Vincenta z Pendragonu, przyszła mi do głowy możliwość współpracy właśnie z nim. Odkryłem fenomenalnego muzyka. Obecnie jest jednym z najlepszych perkusistów rocka progresywnego.

Fernando Perdomo (także m.in. In Continuum) to jeden z najbardziej uduchowionych i utalentowanych gitarzystów rocka progresywnego. Jest również świetnym kompozytorem i producentem. Zaaranżował ze mną i współprodukował piosenkę „Angel’s Call”. Jego praca była niesamowita, ponieważ natychmiast uchwycił ducha piosenki. Obecnie planujemy nową współpracę na 2021 rok.

Mój przyjaciel Dave Kerzner, znany jako autor tekstów, klawiszowiec, piosenkarz i producent takich zespołów, jak Sound of Contact, In Continuum zagrał solo w utworze „Karmatic”. Jego udział był dla mnie prawdziwą radością.

Hélène Collerette to postać znana w świecie muzyki klasycznej. Jest wybitną wykonawczynią, wirtuozem skrzypiec z Orkiestry Sesyjnej Radio France z Paryża. W nagraniach wzięła także udział wymieniona Orkiestra pod dyrekcją René, a także francuski klawiszowiec Christophe Lebled, który współpracował z Jonem Andersonem.

Obecność na albumie Steve'a Rothery'ego była spełnieniem marzeń. Jest z innej galaktyki. Jego ciągłe wsparcie i braterstwo to jedne z największych błogosławieństw, jakie kiedykolwiek otrzymałem. Jego partie na płycie są znakomite.

Wielkie podziękowania także dla Durgi Mc Broom, Johna Wesleya i Michela St-Père, którzy dali mi swoje poparcie zaraz po rozpoczęciu projektu.

 

gabriel rothery2 1TD: Jak stało się, że zostałeś wokalistą w grupie Stevena Rothery’ego?

GA: Steve potrzebował wokalisty do występów w Ameryce Południowej i pomyślał o mnie, co przez ostatnie lata było prawdziwym zaszczytem. Steve Rothery Band to wspaniała rodzina. Utalentowani muzycy i wspaniali ludzie. Dają mnóstwo radości na scenie i poza nią.

 

TD: Jakie to uczucie wykonywać marillionowe klasyki, głównie z czasów gdy śpiewał w niej Fish? Które z nich śpiewało Ci się najfajniej, najprzyjemniej?

GA: Biorąc pod uwagę, że jestem wielkim fanem Marillion, czułem się świetnie. Dzielenie sceny z Bogiem (Rothery) i jego aniołami Riccardo Romano, Leonem Parrem, Yatimem Halimi i Dave’em Fosterem było dla mnie ogromnym przywilejem.

Nawiązując do okresu, kiedy Fish był wokalistą, moje ulubione albumy Marillion to „Misplaced Childhood” i „Clutching At Straws”.

 

TD: Album został wydany dzięki wsparciu słuchaczy w trakcie kampanii crowdfundingowej i początkowo był dostępny jedynie dla biorących w niej udział. Teraz ukazał się ponownie na płycie kompaktowej oraz w dwóch wersjach winylowych dzięki polskiemu wydawcy – firmie Oskar. Jak doszło do tego, że ogólnoświatowa wersja Twojego albumu ukazała się właśnie u nas?

GA: Wsparcie fanów było fundamentem projektu. Bycie niezależnym artystą wymaga dziś dużej odwagi. To ogromny wysiłek finansowy i ludzki. Podpisanie kontraktu z tak prestiżową wytwórnią jak Oskar było świetne. Teraz moja muzyka jest dostępna na całym świecie, zarówno w ich sklepie internetowym, jak i u dystrybutorów. Wydane przez Oskara kompakty i winyle spełniają wszystkie najwyższe standardy. Cieszę się, że jestem częścią tej wytwórni obok innych wspaniałych artystów tego gatunku.

 

TD: Na Twoim profilu na Bandcamp opublikowałeś singiel „A Last Chance”, będący Twoim przemyśleniem na temat sytuacji na świecie związanej z pandemią koronawirusa. Powiedz, jak sobie radzisz w tych trudnych czasach?

GA: „A Last Chance” pojawiła się jako potrzeba wyrażenia moich emocji i przemyśleń na temat tej pandemii. Nasz gatunek ludzki generuje głód, biedę, wojny i zniszczenia środowiska. Ta plaga pukała do wszystkich drzwi. Dowiadujemy się, że wirus nie robi różnicy. Nie ma znaczenia, czy jesteś bogaty, biedny, czarny, żółty, brązowy, biały, młody, stary itd...

Ta pandemia spowodowała wzrost poczucia empatii i równości. Tak wielu ludzi umarło samotnie, bez możliwości pożegnania się z rodzinami. To takie smutne. To powinien być kamień milowy dla całej ludzkości. Musimy budować lepszy świat dla naszych dzieci i nowych pokoleń.

Jeśli chodzi o drugą część pytania, ta straszna sytuacja zmusiła mnie do zatrzymania się. Wydanie albumu podczas tej pandemii było szaleństwem. Sprzedaż płyt spadła z powodu trudności gospodarczych, przez które przechodzi większość ludzi. Odporność na to jest jedyną szansą. Wszystkie działania artystyczne będą ostatnią rzeczą, która zostanie ponownie otwarta po zakończeniu tej pandemii. Ta katastrofalna sytuacja postawiła na pierwszym miejscu całą niesprawiedliwość branży muzycznej. Potrzebujemy globalnej dyskusji na temat dystrybucji zysków, zwłaszcza przez platformy streamingowe. To niesprawiedliwe, że autorzy piosenek i muzycy zawsze otrzymywali najmniejszą część ciasta.

Wbrew temu wszystkiemu w tym roku mogłem otworzyć rynki dla mojej pracy na całym świecie, zwłaszcza w Japonii. Mój album jest dystrybuowany przez wytwórnię Belle Antique.

Mam nadzieję, że do końca 2021 roku wszystko się poprawi. Chcę grać swoją muzykę na żywo, zwłaszcza w Europie, dając szansę na pracę dla mnie i mojego przyszłego zespołu muzyków.

 

gabriel rothery1TD: Niebawem opublikujesz kolejny nowy singiel „Voyager”. Czy jest to zapowiedź czegoś większego? Nowej płyty? Jakie masz plany na przyszłość, nie tylko tą związaną z muzyką?

GA: Mój nowy singiel „Voyager” jest moim hołdem dla wszystkich pionierów odkrywców kosmosu. Gościem specjalnym jest tu Dave Foster (Dave Foster Band / Steve Rothery Band).

W 2021 będę pracować nad swoim nowym albumem. Wraz z René Bosc wypuścimy specjalną wersję klasyku Genesis „Suppers Ready”. Chcę też nagrać trzeci album In Continuum. Będę jednym z gości na specjalnym albumie Genesis Tribute wyprodukowanym przez Dave'a Kerznera. W planach na ten rok mam też projekt z Fernando Perdomo

W 2021 roku ukaże się też nowy album Clive'a Nolana „Song of the Wildlands”, na którym jestem jednym z wokalistów.

Co do występów na żywo w 2021 roku, to wiadomo, że będą zależały od szczepionki i ponownego otwarcia sal koncertowych.

W nieco dalszej perspektywie, w dniach 25-30 kwietnia 2022 roku, zaprezentuję swój album na kolejnym Cruise to the Edge Festival.

 

TD: Dziękuję bardzo za rozmowę i mam nadzieję, że kiedyś zawitasz do naszego kraju. Czy chciałbyś coś dodać dla polskich miłośników Twojej muzyki na zakończenie?

GA: Steve Rothery zawsze mówi mi, że polska publiczność jest świetna. Moim marzeniem jest wykonać kiedyś moją muzykę w waszych gościnnych dla prog-rocka progach. Wasze wsparcie wiele będzie dla mnie znaczyć!

Życzę Wam i Waszym rodzinom wszystkiego najlepszego w 2021 roku i do zobaczenia wkrótce!

gabriel acoustic1

MLWZ album na 15-lecie