Dziennik Sławka: Oddajmy głos rockowym dinozaurom (2)

Sławomir Dziennik

W drugiej części cyklu ponownie pojawia się siedem płyt uznanych (choć nie zawsze u nas) rockowych wykonawców, którzy swoje pierwsze albumy nagrali minimum czterdzieści lat temu.

W większości są to wznowienia, zwykle uzupełnione o dodatkowe utwory, często nieznane, niepublikowane, niekiedy koncertowe. W niektórych przypadkach będą to także dzieła zupełnie nowe, premierowe. Część opisywanych nowości już trafiła do sprzedaży, część jest zapowiadana na najbliższe tygodnie.

 

Jack Bruce - Songs for a Tailor (premiera 26.07.2024)

Jack Bruce choć karierę rozpoczynał u takich mistrzów jak Graham Bond, Alexis Korner, czy John Mayall, tak naprawdę dał się poznać jako basista zespołu Cream - przez ówczesnych krytyków i dziennikarzy okrzykniętego pierwszą rockową supergrupą na świecie. Po burzliwej, acz dość krótkotrwałej egzystencji panowie Baker, Clapton i Bruce rozeszli się na wiele lat. Dwaj pierwsi jeszcze po Cream współpracowali w ramach efemerycznej formacji Blind Faith. A w tym czasie Jack nagrywał już materiał na swoją pierwszą płytę solową. „Songs for a Tailor” trafiła do sprzedaży w tym samym czasie co album Blind Faith (sierpień '69). Muzykowi udało się zebrać wyborny skład towarzyszący, pojawili się bowiem Chris Spedding, Jon Hiseman, Dick Heckstall-Smith z Colosseum, a także w jednym utworze sam George Harrison. Wspominam o tym dlatego, że właśnie ten krążek ukaże się teraz nakładem Esoteric Records. Co zatem możemy oczekiwać? Pierwsza płyta to oryginalny mix albumu w wersji zremasterowanej plus cztery bonusy. Na drugiej nowy, ponoć znakomity mix współczesny oraz sześć bonusów z okresu powstania płyty (demówki, próbne wersje). Ten drugi krążek dostaniemy także w wersji Blu-ray, a czwarty dysk zawiera film z Brucem, z 1970 roku. Do wszystkiego bogata książeczka.

 

Cactus - Temple of Blues - Influences and Friends (premiera 7.06.2024)

Choć w większości omawiam w tym cyklu wznowienia dawnych krążków, to oczywiście nie zapominam o nowych, premierowych płytach artystów, którzy zgodnie z regułą tego cyklu swoje pierwsze albumy nagrali minimum 40 lat temu. A w przypadku amerykańskiej grupy Cactus to jest nawet dużo więcej, bo debiutancki album „Cactus” trafił do sprzedaży w początkach lipca 1970 roku. Po nagraniu czterech bardzo dobrych płyt, osadzonych w klimacie hard rocka z bluesowymi naleciałościami, drogi muzyków rozeszły się na dobre. Co prawda do końca lat 70. byli członkowie Cactus podjęli dwie próby odrodzenia zespołu, ale tak naprawdę udało się to dopiero w roku 2006. Ten nowy, dość płynny skład zarejestrował trzy albumy, a teraz dostajemy kolejny, nowy krążek grupy... na którym pojawi się mnóstwo rockowych gwiazd. Nad całością czuwa niezmordowany perkusista Carmine Appice (od początku w zespole), a gościnnie zagrają i zaśpiewają m.in. Joe Bonamassa, Dee Snider, Pat Travers, Warren Haynes, Vernon Reid, Ted Nugent, Billy Sheehan, Rudy Sarzo, Bob Daisley, Doug Aldrich czy Tim Ripper Owens. Jest też gość specjalny - dawny gitarzysta Cactus Jim McCarty, ale pojawia się zaledwie w jednym utworze. Jedenaście nagrań w starym stylu.

 

Jade Warrior - Borne on the Solar Wind - The Vertigo Albums (premiera 28.06.2024)

Ważny, choć mam wrażenie że w naszym kraju zupełnie niedoceniony (czy raczej niezauważony) brytyjski zespół z kręgu szeroko pojętego (bardzo urozmaiconego) progresywnego rocka. Powstał na przełomie 1969 i 1970 roku, na podwalinach psychodelicznej grupy July. Trzy pierwsze albumy zespół nagrał dla firmy Vertigo, choć tak naprawdę jej szefowie nigdy się do Jade Warrior nie przekonali. Zawierały bogatą wersję progresywnego rocka, z elementami muzyki etnicznej (zespół kilka miesięcy rezydował w Iranie), folkowej, jazzowej i psychodelicznej. Dwójka może być ciekawa dla fanów East of Eden czy Jethro Tull, na trójce mamy więcej fragmentów psychodelicznych. Po rozstaniu z Vertigo zespół związał się kontraktem z Islands i zarejestrował cztery płyty. Późniejsze zmiany składu, przerwy w działalności i mniej udane albumy nie przysporzyły zespołowi nowych fanów, ale jedno jest pewne - do tych najlepszych płyt warto wracać. A jest ku temu okazja. Trzy pierwsze krążki, które w epoce ukazały się jako budzące u fanów żywsze bicie serca słynne „spiral” Vertigo, dziś ukazują się w pięknie wydanym boxie nieocenionej Esoteric. Niestety bez jakichkolwiek bonusów, ale za to z bogatą książeczką pełną unikatowych fotografii.

 

King Crimson - USA (premiera 28.06.2024)

To akurat album doskonale znany wszystkim fanom Roberta Frippa i spółki. Dlaczego więc o nim wspominam? Wyjaśni to odrobina historii...... Wydany w kwietniu 1975 roku pojedynczy winyl zawierał sześć nagrań dokonanych 28 czerwca 1974 roku, podczas koncertu zespołu w Casino Asbury Park, w New Jersey. Na scenie obok Frippa pojawili się wtedy Bill Bruford, John Wetton i David Cross. W 2002 roku ukazała się kompaktowa wersja tego wydawnictwa uzupełniona o trzy utwory, w tym przepiękne „Starless”. W 2013 ukazała się kolejna, lekko wydłużona wersja w nowym mixie Roberta Frippa, Davida Singletona i Tony’ego Arnolda. A dokładnie w 50 rocznicę tego koncertu do sprzedaży trafi przepięknie wydany podwójny 200-gramowy winyl będący właśnie repliką nowego mixu z 2013 roku i zawierający owe dodatkowe utwory. Ta pozycja to fantastyczna gratka dla miłośników winyli.

 

Lindisfarne - Brand New Day - The Mercury Years 1978-1979 (premiera 24.05.2024)

No i tu mamy kolejny brytyjski zespół (tym razem folkowy), który bardzo starannie był pomijany w dawnych polskich mediach. Zresztą ogólnie brytyjski folk rock nigdy nie był w nich popularny. Zespół Lindisfarne powstał w 1967 roku w Newcastle. Zarejestrował 16 studyjnych albumów, wielokrotnie zmieniał skład i w bardzo szczątkowej formule tak naprawdę istnieje do dziś, choć próżno w nim szukać dawnych muzyków. Apogeum popularności przypadało na pierwszą połowę lat 70. Tym razem wznowione zostały dwa studyjne albumy grupy - „Back and Fourth” (1978) i „The News” (1979), oraz wydana w oryginale na dwóch winylach koncertówka „Magic in the Air” (1978). Ta ostatnia płyta pozostała w wersji niezmienionej, natomiast oba studyjne albumy zostały uzupełnione o dużą liczbę bonusów (łącznie aż 20), w tym o kolejne nagrania koncertowe z 1979 roku. Duża gratka dla fanów tej muzyki, choć zdaje sobie sprawę, że wielu ich nie ma. Może i szkoda, brytyjski folk (rock) był naprawdę ciekawym zjawiskiem.

 

Pallas - Eyes in the Night - The Recordings 1981-1986 (premiera 28.06.2024)

W naszym cyklu prezentujemy płyty wykonawców, którzy swój piewszy krążek wydali minimum 40 lat temu. A zespół Pallas uczynił to właśnie w roku 1984. Wywodzi się ze szkockiego Aberdeen, powstał w początkach lat 80. i z miejsca wpisał się w rodzący się wówczas nurt neo prog rocka. Po latach zaliczany jest do najważniejszych prekursorów tego gatunku, obok Marillion, Pendragon czy IQ. Uczciwie jednak mówiąc pierwsze płyty nie były tak spektakularne, jak krążki wspomnianych wyżej zespołów. Po dwóch przeciętnych albumach „The Sentinel” (1984) i „The Wedge” (1986) Pallas aż na dwanaście lat zawiesił swoją działalność, by powrócić w 1998 tytułem „Beat the Drum”. Jak dotąd ostatnim krążkiem studyjnym zespołu jest „The Messenger” z ubiegłego roku. A teraz dostajemy też spore objętościowo wydawnictwo retrospektywne. W 7-płytowym boxie znajdziemy dwa pierwsze albumy grupy (plus bonusy), koncertową - i nie wznawianą od ćwierć wieku - „Arrive Alive” z 1981 roku, nagrania dla BBC, koncert z Aberdeen z 1985 roku oraz dodatkowo koncert z Londynu w wersji obrazkowej. Znakomita rzecz dla fanów i wszystkich sympatyków pierwszej fali neo prog rocka.

 

Renaissance - Tuscany (premiera 26.04.2024)

Jeden z najwspanialszych zespołów brytyjskiego progresywnego rocka, jeden z najpiękniejszych kobiecych głosów rocka - Annie Haslam. Nagrali kilka wyśmienitych płyt w latach 70. Niestety pod koniec dekady powoli zaczęli odwracać się od nich nawet najwierniejsi fani - zmieniło się brzmienie, zespół zaczął iść z modą na nową muzykę, pojawiły się elementy nowofalowe czy wręcz synthpopowe. W latach 80. poszczególni muzycy grupy zaczęli pracować na własny rachunek. I dopiero pod koniec lat 90. kilka osób z najlepszego składu plus choćby Roy Wood, zaczęło pracę nad nową płytą „Tuscany”. W tym samym czasie dali okazjonalny koncert w londyńskiej Astorii, u boku grupy Caravan. Po wydaniu albumu „Tuscany” wystąpili na trzech koncertach w Japonii, które zostały wydane na podwójnym albumie „In the Land of the Rising Sun - Live in Japan 2001”. A pod koniec kwietnia nakładem Esoteric Records ukazał się trzypłytowy box zawierający zarówno studyjny album „Tuscany”, jak i wspomniany album koncertowy. Dodam jeszcze, że przez ostatnie miesiące tu i ówdzie pojawiały się plotki, jakoby Renaissance miało wystapić na Summer Fog Festival. Nic z tego nie wyszło, prawdopodobnie z powodu wygórowanych żądań finansowych. Choć dziś z dawnego składu w grupie jest już tylko Annie Haslam, to mimo wszystko mamy czego żałować.

MLWZ album na 15-lecie Tangerine Dream w Polsce: dodatkowy koncert w Szczecinie The Watch plays Genesis na koncertach w Polsce już... za rok Airbag w Polsce na trzech koncertach w październiku Gong na czterech koncertach w Polsce Dwudniowy Ino-Rock Festival 2024 odbędzie się 23 i 24 sierpnia