Grimlord - V-Column

Robert "Morfina" Wegrzyn,

ImageGrimlord to polska grupa pochodząca z Wrocławia. Powstała ona na gruzach blackmetalowego zespołu Vallachia, który działał w latach 1993-1995. Założycielem kapeli jest kompozytor, autor tekstów, gitarzysta i wokalista Bartosz Źrebiec, ukrywający się pod pseudonimem Barth La Picard. Ponadto skład uzupełniają: Ryshak (gitara rytmiczna), Leviathan (gitara basowa), Caspero (perkusja) i Integer Valor (perkusja i instrumenty klawiszowe).

Teraz wrocławianie przedstawiają swój trzeci studyjny album nazwany „V-Column”. Ponoć został on nagrany na rzecz filmu „Obrońca kosy”, który jest niezależną produkcją fantastyczną – ot, taka mała ciekawostka. Zespół Grimlord z niejednego pieca już chleb jadł, co stylistycznie jak najbardziej potwierdza na omawianym wydawnictwie. Muza zaprezentowana na nim biega wokół trash/death metalu, mając liczne bardzo interesujące fragmenty. I nawet jeżeli czasem usłyszymy coś tak urokliwego jak króciutki instrumental „Prolegomena” z fajnymi hiszpańskimi motywami, to nie dajmy się zwieźć - przez cały czas obracamy się po ekstremalnym metalu. Świadczą o tym choćby same tytuły utworów: „Posthumous Coronation”, „King Is Dead”, „Dead Bodies Don’t Swim”. Panowie z Grimlord potrafią być wyraziści. Jednak mam spore „ale” do niektórych elementów. Na przykład do wokali, które możemy usłyszeć na „V-Column”. One totalnie mnie zniechęcają, to po prostu nie jest moja bajka. Jak dla mnie, to co wymyślił Bartek nie całkiem wkomponowuje się w całość i trochę męczy słuchacza. Rozczarowało mnie również brzmienie albumu. Sądziłem, że trzeci produkt Grimlord zabije atakiem, ścianą dźwięku, a tutaj niczego takiego nie ma. No i uwaga aranżacyjna - po co w tej muzie taki misz-masz? Chłopaki, czas na zmiany i to konkretne. Muzycznie macie spory potencjał, ale nad aranżacjami pomyślcie sto razy. Zanim coś opublikujecie, niech ktoś tego posłucha i może podpowie, co można zrobić lepiej, a co można sobie odpuścić…

Nie spisuję tej płyty na straty. „V-Column” to album, który ma swoje momenty. Ale niestety, liczne „ciemne strony” przesłaniają je. Szczerze życzę grupie Grimlord sukcesów. Mam nadzieję, że już wkrótce o nich ponownie usłyszymy. Wszak wszelkie doświadczenia wzbogacają. Trzeba tylko teraz wyciągnąć z nich dobre wnioski.

MLWZ album na 15-lecie