Syzygy - A Glorious Disturbance

Kev Rowland,

ImageSą takie chwile – nieczęste, co muszę przyznać – że otwieram paczkę i wprost nie mogę się doczekać, żeby włożyć płytę do odtwarzacza, bo jestem tak podekscytowany zawartością i wiem, że będzie to coś szczególnego. Pierwszą rzeczą, którą wyciągnąłem z koperty, był segregator formatu A4, wypełniony biografiami, zdjęciami i tonami informacji. Jedna ze stron została całkowicie poświęcona komentarzom ze strony niejakiego pana Steve’a Hacketta, który skontaktował się z grupą Syzygy w sprawie jej albumu „Realms of Eternity”: „muzyka jest przepięknie napisana i nagrana i po prostu najlepsza, jakiej dano mi okazję posłuchać” oraz „zwykle, kiedy zaczynam słuchać nieznanej wcześniej muzyki, mam nadzieję, że będzie to arcydzieło, ale to był jedyny raz, kiedy to marzenie się naprawdę ziściło” – to tylko niektóre z uwag Hacketta. Ja, w przeciwieństwie do Steve’a, otwierając kopertę byłem świadomy, czego można oczekiwać od Syzygy, jednak nawet i ja nie byłem do końca przygotowany, na to, co jeszcze miałem znaleźć w środku – podwójne wydanie digipak ich najnowszego albumu. Kiedy przyjrzałem się temu bliżej, odkryłem, że tak naprawdę trzymam w rękach trzydyskowe wydawnictwo live, z dwoma dyskami DVD, płytą CD i dodatkowo jeszcze niewielką książeczkę z wieloma zdjęciami. I tak sobie pomyślałem: jak to możliwe, że ci goście robią to wszystko sami, bez żadnego wsparcia ze strony wytwórni płytowej – a jednak udało im się wydać jedno z najlepszych wydawnictw live, na jakie kiedykolwiek trafiłem?! W tym momencie już musiałem włożyć tę płytę do odtwarzacza.

Tak więc będąc z natury przekorny, zapoznawanie się z tym wydawnictwem zacząłem od ostatniego krążka, czyli płyty CD. Wokalista Mark Boals świetnie śpiewa zarówno na żywo, jak i w studiu, jednak Syzygy to przede wszystkim zespół instrumentalny, zatem pomiędzy partiami wokalnymi muzycy mogą rozwinąć skrzydła, z czego skwapliwie korzystają. Klasyczny symfoniczny prog rock, neo-prog, fusion, zabawy z jazzem, rockiem melodyjnym, harmonie wokalne, przeplatanie się klawiszy z gitarą – to wszystko umieścili na tej płycie, udowadniając swoją niezwykłą wszechstronność. Szczerze mówiąc, zachwycałbym się tym albumem nawet, gdyby zawierał tylko jedną płytę CD, a co dopiero jeszcze dwa dodatkowe koncerty do obejrzenia (wraz z wywiadami, dyskusjami itp.). DVD trwa 3 i pół godziny, na CD znajdziemy ponad godzinę muzyki. Jeżeli jeszcze nie znacie tego niesamowitego zespołu, najwyższa pora nadrobić tę zaległość, odwiedzić stronę www.syzygymusic.com i dowiedzieć się o Syzygy nieco więcej. Jedyny powód, dla którego wystawiam 5/5 jest taki, że nie da się wystawić wyższej oceny.

Translated by Katarzyna Chachlowska  
MLWZ album na 15-lecie