Metropolis - Out Of Mind

Robert "Morfina" Węgrzyn,

ImageBrytyjski zespół Metropolis powstał pod koniec 2011 roku i do niedawna miał w swoim dorobku jedynie EP-kę zatytułowaną „Just Killing Time”. Jednakże grupa ta począwszy od 2012 roku systematycznie koncertuje, czego materialnym śladem jest półbootlegowe koncertowe wydawnictwo „Live At The Hope And Anchor”.  W kapeli tej występuje znany z musicalu "Alchemy" Chris Longman (śpiew, instrumenty klawiszowe), a dodatkowo wspierają go: White (gitary), Pete Alexander (gitara basowa), Dan Alexander (perkusja) i Johny Boreham (instrumenty klawiszowe). W tym roku zespół Metropolis wypuścił na rynek swój pierwszy pełnowymiarowy studyjny album, któremu nadano tytuł „Out Of Mind”.

Wydawnictwo jest dość interesującą mieszanką rockowych dźwięków o mrocznym zabarwieniu. Mamy na nim rasowe granie nasycone i wypełnione partiami klawiszy, bardzo dobrą pracę sekcji rytmicznej, surowo brzmiącymi gitarami, jak również nienagannymi wokalami. Całość wpisuje się w popularny przed laty nurt new wave. W ogóle trzeba przyznać, że zespół upodobał sobie oldschoolowe klimaty. Utwory na swojej płycie pogrupował staroświecko na umowną „Stronę A” oraz „Stronę B”. W sumie formacja Metropolis przygotowała na tej trwającej 52 minuty płycie trzynaście kompozycji zagranych w rożnych tempach. Wśród nich znajdują się szybsze energetyczne utwory, ale nie brakuje też delikatnych i spokojnych balladowych charakterków. W programie płyty przewidziano też miejsce na dwa nowe miksy utworów "My Metropolis" i "All The Machines" z wyżej wspomnianej EP-ki.

Dla każdego fana ambitnych dźwięków i niesztampowego grania płyta ta powinna być pozycją obowiązkową. Przyznam, że być może jest to nawet bardziej przyswajalny krążek niż niejedna płyta, którego miałem okazję niedawno wysłuchać. Posiada on dobre aranżacje i mocno psychodeliczne mantry, które nie bez przyczyny atakują naszą świadomość, a po zakończeniu niektórych utworów nadal nuci się refreny. To dobrze świadczy o tym wydawnictwie. 

MLWZ album na 15-lecie