D Project

Gratto - Anakin Tumnus

Artur Chachlowski,
ImageCałość rozpoczyna się od bardzo delikatnego wokalu, kontrastującego z dynamiką reszty albumu: „the best part of waking up is Folger’s in your cup”.... Brzmi to niczym jakaś reklama piwa. Ale to zaledwie kilkadziesiąt sekund pierwszej kompozycji na płycie. Pierwszej z… trzech. Pierwszej i najkrótszej. „Passage Of Time” trwa „zaledwie” 9 minut, ale to przecież i tak niewiele w porównaniu z pozostałymi dwiema, których rozmiary ledwo mieszczą się w kilkunastominutowych ramach. Od razu widzimy więc, że mamy do czynienia z epickim, progresywnym graniem. I tak jest w rzeczywistości. Amerykański kompozytor, pianista i wokalista Gratto czerpie z dorobku tego gatunku pełnymi garściami. Wspomagają go znani  z zespołu Leger De Main bracia Chris (g) i Brett (dr) Rodlerowie oraz Gary Madras (bg). Wraz z Gratto tworzą doskonale rozumiejący się zespół, który gra nie tylko w perfekcyjny, ale i porywający sposób. Na „Anakin Tumnus” upakowali niesamowitą ilość dźwięków, tematów i fraz. Ten album aż gęsty jest od rozlicznych, często nie do końca uczesanych pomysłów. Tętni nimi, jakby za chwilę miał eksplodować. Mamy tutaj i ciężkie rytmy, a nawet łamańce w stylu znanym z płyt King Crimson, mamy wokalne harmonie w stylu Gentle Giant, mamy delikatne pasaże fortepianowe w stylu Keitha Emersona, długimi chwilami czujemy podniosłą atmosferę starych nagrań Genesis, czy Marillion. To płyta pełna różnorodnych barw i często zmieniających się nastrojów. Czasami zmieniają się one zbyt często, gdyż niektóre części tych rozbudowanych kompozycji sprawiają wrażenie za bardzo chaotycznych. Ale w sumie „Anakin Tumnus” stanowi próbę powrotu do korzeni, do lat 70 ubiegłego stulecia, a więc najlepszych czasów dla takiej muzyki. Czy próba w wydaniu Gratto okazała się pomyślna? To już osądzą sami słuchacze. Mnie się podoba. Chwilami nawet bardzo!
MLWZ album na 15-lecie