Hourglass - The Journey Into

Artur Chachlowski,
ImageHourglass to kolejne nowe zjawisko na mapie progresywnego rocka, którego dokonania nie są znane szerokiej publiczności. Szkoda, że w dzisiejszych czasach zespoły takie, jak Hourglass nie mogą się przebić na listy bestsellerów. Zapewne więc grupie tej dany będzie conajwyżej ograniczony sukces, ale bynajmniej przyczyną tego nie jest słaba jakość materiału wypełniającego album „The Journey Into”. Jest wręcz przeciwnie: ta muzyka broni się wspaniale i z całą pewnością jest ona w stanie usatysfakcjonować wymagających fanów progresywnej, a nawet progmetalowej muzyki. Zespół działa już od kilku lat w stanie Utah pod kierownictwem gitarzysty Bricka Williama. Miniony okres obfitował jednak w liczne zmiany personalne, a nawet okresowe zawieszenie działalności zespołu. Brak stabilizacji spowodował, że dopiero teraz na rynek trafia pierwszy prawdziwy album tego zespołu. Zawiera on zaledwie 6 nagrań, co w powiązaniu z czasem trwania płyty (ponad 75 minut) wiele mówi o rozmiarach poszczególnych utworów. Największe wrażenie robi 27-minutowa wieloczęściowa kompozycja tytułowa, ale i dwie kolejne suity („Vantage Point” i „Plains Of Rememberance”) łączące w sobie delikatne momenty z ciężkimi gitarowymi riffami brzmią bardzo smakowicie. Dorzućmy do tego wspaniałą akustyczną balladę „The Circle Breaks” znajdującą się dokładnie w środku albumu, która stanowi udane interludium oraz chwilę wytchnienia pomiędzy brzmieniami o zdecydowanie cięższym kalibrze. Dodajmy też doskonały wstęp do całości w postaci 8-minutowego nagrania „Pawn”, które pomimo nieprzebojowego rozmiaru mogłoby śmiało pretendować do miana wielkiego hitu (klasyczny układ: zwrotka – zwrotka – refren – zwrotka – solo…). Wspomnijmy jeszcze o najgłośniejszym i najbardziej rozkrzyczanym utworze „Not My Time” zaadresowanym zapewne do ortodoksyjnych wyznawców heavy metalu. Wszystkie te elementy układają się w zgrabną, logiczną i przemawiającą do wyobraźni wrażliwego słuchacza całość. Ten album cieszy, budzi szacunek i sprawia sporą satysfakcję przy uważnym odbiorze.
MLWZ album na 15-lecie