D Project

Hourglass - Subconscious

Artur Chachlowski,
ImageKiedyś o muzyce popularnego w swoim czasie zespołu Barclay James Harvest mówiło się “The Moody Blues dla ubogich”. Dzisiaj, słuchając nowej płyty amerykańskiej grupy Hourglass do głowy przychodzi mi podobne porównanie. Z tym, że to tak jakby „Dream Theater dla ubogich”. Może niekoniecznie dla ubogich, ale dla słuchaczy sympatyzujących z nie tak ortodoksyjnie ostrym brzmieniem tego zespołu. Muzyka Hourglass to bardzo solidna dawka metalu, stylistycznie i klimatycznie dość zbliżona do produkcji Teatru Marzeń. No, może wokalista (skąd inąd doskonale prezentujący się Cody Walker) niezbyt chętnie porusza się po wysokich rejestrach, ale wszystko co Hourglass ma do zaproponowania długimi chwilami do złudzenia przypomina muzykę Dream Theater. To taki mały minusik na początek. A co mamy z pozytywów? Świeżość. Bezkompromisowość. Szczerość wypowiedzi. I odwagę. Któż ze stawiających swe pierwsze kroki („Subconscious” nie jest pierwszym albumem w dorobku zespołu. W 2002r. ukazał się debiutancki krążek pt. „The Journey Into”) zespołów odważyłby się rozpocząć swe nowe dzieło od porywającego 17-to minutowego epiku „The Hammer Strike”? Właściwie to prawie cała płyta „Subconscious” takimi właśnie epikami stoi. Główna osią albumu jest ponad półgodzinna, pełna muzycznych kontrastów kompozycja „Exit Wounds”, mówiąca o wojennych spustoszeniach przedstawianych z punktu widzenia różnych członków rodziny młodego żołnierza. A przecież jest jeszcze obok niej chyba najciekawszy na całej płycie, trwający 20 minut utwór „Mists Of Darkness”. Ileż dobrego się w nim dzieje! Ileż ciekawych fraz, dźwięków i solówek dobywa się spod ręki utalentowanego lidera zespołu, Bricka Williamsa. Jak mało kto z najmłodszej generacji muzyków potrafi on czarować swoimi gitarowymi szaleństwami. No i mamy na tej płycie, oprócz trzech wymienionych epików, jeszcze dwa krótsze nagrania. Nie tylko pełnią one role swego rodzaju przerywników, ale dają stosowne chwile wytchnienia pomiędzy megakompozycjami, którymi rozpędzona maszyna o nazwie Hourglass zachwyca słuchaczy otwartych na nowe progresywno – metalowe smaczki.
MLWZ album na 15-lecie