Marsh, Rhys - The Black Sun Shining

Andrzej Barwicki,

ImagePremiera najnowszej płyty, którą nagrał Rhys Marsh – brytyjski muzyk i producent działający obecnie w Norwegii - miała miejsce na początku grudnia tego roku. Materiał wypełniający ten album powstawał w lipcu, natomiast jego zmiksowanie odbyło się na początku sierpnia w Autumnsongs Recording Studio.

Wydawnictwo zatytułowane „The Black Sun Shining” jest niejako kontynuacją ubiegłorocznego krążka „Sentiment”. Zawiera ono jedną kompozycję podzieloną na siedem części, a całość rozpoczyna się od „I Hear, I Know”, w której uwagę przykuwa brzmienie perkusji, zaś jej wydźwięk nabiera dość intensywnego kształtu, momentami urozmaiconego syntezatorowymi „zniekształceniami”. To, co następnie wybrzmiewa w naszych uszach, to delikatna harmonia wokalno-instrumentalna wraz z towarzyszącym szumem wiatru. Ta kompozycja porywa nas w inny duchowy wymiar, a jej tytuł to „Dawn To The Waves”. Nastrój i tajemniczość zawsze niezmiennie towarzyszą nam w kompozycjach tego artysty, a ich przekaz jest imponujący, co mogą potwierdzić słuchacze, którzy zetknęli się już z twórczością Marsha. To prawdziwy człowiek-orkiestra, który potrafi dostarczyć muzycznych wzruszeń swoim - czasami trudnym do zdefiniowania - stylem gry. Minimalizm, z jakim mamy przyjemność obcować, czy też chwilowy temperament łączą się w pełną emocji całość, z której wyłaniają się takie perełki, jak utwory „Wondering Stars” czy „Find Another Way”. Zgłębiając kolejne części suity „The Black Sun Shining” jestem oczarowany jej pulsującym, jak i etnicznym wymiarem. W tej atmosferze zamyślenia, z cichych tonacji, wyłania się ambitnie ukształtowana, niezmiernie oryginalna muzyka, dająca słuchaczowi potrzebę jej wielokrotnego przesłuchania. Najdłuższy fragment na omawianej płycie to ponad 11-minutowy temat „Soothe The Fear”, w którym jest wiele często pojawiających się dźwiękowych niuansów i narastającego napięcia. Subtelny przekaz i wokal, którym dysponuje Rhys Marsh daje niesamowity kontrast w prezentowanych tutaj kompozycjach. Estetyka, kreatywność, melancholia i wyczucie, z którymi spotykamy się na tym albumie, odsłania przed nami nieskończone artystyczne możliwości tego artysty. Buduje on na „The Black Sun Shining” niezwykły nastrój. Raz gęsty, raz mroczny, ale przez cały czas inspirujący. Trudny do zdefiniowania. A przy tym fascynujący.

Album „The Black Sun Shining” jest w moim odczuciu odzwierciedleniem tego, co kreowało muzycznie Rhysa Marsha. Wszechstronność i spontaniczność łączą się w jego muzyce, dając tak piękną długą kompozycję, której zakończenie zwieńcza temat „In The Summer Light”. Oczarowani płynącymi dźwiękami kontynuujemy wsłuchiwanie się w to solowe wydawnictwo stworzone przez jednego muzyka, który śpiewa i gra na wszystkich instrumentach użytych do nagrania tego albumu. Oto ich lista: analogue synthesizer, fender rhodes, electric guitar, bass guitar, drum kit, tabla, hand drum, cymbals, tambourine, shaker, zither, flute, saxophone, drum machine i electric harmonium & pedal steel gitar.

Prawda, że imponujące? Imponujące, jak i cała płyta oraz niesamowita osobowość tego wyjątkowego artysty.
MLWZ album na 15-lecie