Jack Yello - Thorns of Anger

Artur Chachlowski,
ImagePoczątkowo nazywali się po prostu Jagiello, ale widocznie dla potrzeb marketingowych zmienili nazwę na Jack Yello. Ten polski akcent wziął się zapewne dzięki perkusiście tej niemieckiej formacji. Nazywa się on Uwe Poprawa, a oprócz niego zespół Jack Yello tworzą: Lutz Grosser (g), Dirk Hulpert (bg), Uwe Zieckler (k) oraz wokalista Dirk Bovensiepen. Tego ostatniego znamy m.in. z wcześniejszej działalności w grupie o nazwie Darius. Album „Thorns Of Anger” to debiut tego zespołu, na którym słyszymy ewidentne, acz wcale nienatrętne neoprogresywne odniesienia. W swojej muzyce zespół stosuje typowy wczesnomarillionowski zestaw środków wyrazu, ale na szczęście nie jest to zwykłe naśladownictwo. W ramach każdej z 11 kompozycji składających się na program płyty (większość z nich trwa około po 7 – 9 minut) następują częste zmiany tempa i nastrojów, co powoduje, że początkowo łatwo się w tym wszystkim pogubić. Być może płyta jest odrobinę za długa, bo trudno za jednym razem pochłonąć 80 minut zamieszczonej na niej muzyki. To tyle o wadach. Porozmawiajmy lepiej o zaletach. A tych w muzycznych propozycjach Jack Yello nie brakuje. Profesjonalne brzmienie, konsekwencja, nienaganna biegłość techniczna instrumentalistów, świetny wokal. Cały czas słychać, że panowie wiedzą, o co naprawdę w progresywnym graniu chodzi. „Thorns Of Anger” to melodyjny i naprawdę udany album, pokazujący spore możliwości, które drzemią w tym obiecującym zespole.
MLWZ album na 15-lecie