Barock Project - Vivo

Artur Chachlowski,

ImageNiezwykły to album. I niesamowity zespół. O grupie Barock Project pisaliśmy na małoleksykonowych łamach przed 6 laty, kiedy to recenzowaliśmy wydaną wtedy płytę pt. „Rebus”. Nasi stali Czytelnicy i Słuchacze pamiętają więc, że mamy do czynienia z zespołem, który nakierunkowany jest na obowiązujące w latach 70. trendy z mocno wyeksponowaną nutką symfonicznego rocka. Dzieje się to za sprawą głównego kompozytora w zespole, obsługującego instrumenty klawiszowe Luki Zabbiniego, a zarazem wielkiego miłośnika twórczości Pokofiewa, Bartoka, Rachmaninowa, Ginastery i Bacha. Brzmi znajomo? Oczywiście! Uważam, że Zabbiniego można śmiało nazwać ‘Keithem Emersonem XXI wieku’, zresztą muzyk nie kryje swej fascynacji dorobkiem zmarłego w marcu br. artysty. Kiedyś działał w tribute bandzie poświęconym twórczości ELP, z którym wykonywał na żywo wielkie dzieła tego tria „Tarkus”, „Pictures At An Exhibition” i „Trilogy”, a niedawno wziął udział w wielkim koncercie poświęconym pamięci Emersona, który odbył się w 18 czerwca w Rzymie.

Ale wróćmy do samego wydawnictwa zatytułowanego „Vivo”. Zawiera ono nagrania zarejestrowane w 2015 roku podczas długiej trasy koncertowej związanej z 10-leciem działalności zespołu. Ma ono przekrojowy charakter, zawiera ponad dwie godziny muzyki, na którą składa się 15 utworów ze wszystkich czterech dotychczasowych studyjnych płyt Barock Project. „Nie traktujemy prog rocka jak jakiejś dogmy. Raczej jako punktu wyjściowego. Wielu współczesnych wykonawców stara się naśladować słynne zespoły sprzed lat, a my wolimy adaptować stare reguły do współczesnych wymogów i maksymalnie otworzyć się na nowe wpływy. Co różni nas od innych to to, że staramy nie pogubić się w szczegółach technicznych i robimy wszystko, by nie uciekać w wirtuozerię przez wzgląd na nią samą. Przecież kompozycja oparta na czterech akordach też może być dobrym utworem.” -  tak o muzyce swojego zespołu mówi Luca Zabbini. W Barock Project otoczony jest on bardzo kompetentnymi muzykami: świetnym wokalistą (choć muszę przyznać, że moim zdaniem lepiej wypada on, gdy śpiewa w swoim ojczystym języku niż po angielsku) Luką Pancaldim, efektownie grającym gitarzystą Marco Mazzuoccolo, perkusistą Erikiem Ombellim oraz najmłodszym w tym gronie (ur. w 1990r.) basistą Francesco Caliendo.

Jak już wspomniałem, zespół Barock Project na albumie „Vivo” daje prawdziwy pokaz swojej nośnej, energetycznej, a przy tym umiejętnie łączącej w sobie pierwiastki klasycznego rocka progresywnego, neoprogresu oraz muzyki klasycznej, gry. Jest w niej niesamowita siła, jest rozmach, cały czas panuje w niej podniosła atmosfera epickości. A przy tym zwiewnej lekkości, przystępności i tej swoistej iskry bożej, która sprawia, iż nawet najbardziej skomplikowane struktury harmoniczne w wydaniu Włochów wydają się być niezwykle proste, przystępne i szybko zapadające w pamięć.

Nie ma chyba sensu rozpisywać się o poszczególnych utworach wypełniających program tego długiego albumu. Proszę mi wierzyć, choć w sumie znajdujemy na nim aż 123 minuty muzyki, to nie nuży się ona ani przez moment. Jest wszakże klika fragmentów, przy których serce zaczyna bić mocniej. Zwracam uwagę na tak porywające kompozycje, jak „Save Your Soul”, „Un Altro Mondo”, „The Longest Sigh” czy „Gold”. No i jeszcze dwa nagrania, które odpowiednio kończą dysk nr 1 i nr 2 tego wydawnictwa. W finale pierwszej płyty Barock Project wykonuje w porywający i bliski oryginałowi sposób „Los Endos” z repertuaru grupy Genesis, a na samym końcu płyty drugiej znajduje się jedyne studyjne nagranie w tym zestawie – premierowy utwór zatytułowany „My Silent Sea”. Jest on zwieńczeniem cyklu programowego zapoczątkowanego na niedawnej studyjnej płycie „Skyline”, z której materiał wypełnia krążek nr 2.

„Vivo” to album, który potrafi fascynować. Sam czuję się oczarowany i przyznam szczerze, że już dawno słuchając płyty koncertowej nie odczuwałem tyle radości i zadowolenia.

www.artalia.org    

www.synpress44.com

www.starsofitaly.com
MLWZ album na 15-lecie