Archangelica - Tomorrow Starts Today

Andrzej Barwicki, Archangelica - Tomorrow Starts Today

Zespół Archangelica już dawno ma za sobą swój debiut płytowy w postaci albumu „Like A Drug” (2013). Czas było wykonać kolejny krok na artystycznej ścieżce, co wiązało się z nagraniem nowego materiału. Tak jak na poprzednim albumie, za nagranie i realizację materiału, który wypełnia płytę zatytułowaną „Tomorrow Starts Today” odpowiada studio Serakos, a wydawcą jest firma Lynx Music.

Premiera nowej płyty miała miejsce 30 września 2016 roku. Znalazło się na niej jedenaście kompozycji, a całość trwa nieco ponad godzinę. Zanim jednak przejdziemy do muzyki proponuję krótkie spojrzenie na okładkę płyty. Jest w niej coś przyciągającego uwagę, a jednocześnie budzącego wewnętrzny niepokój i z takim właśnie nastawieniem rozpoczynamy odtwarzanie tego krążka. Jako pierwszy rozbrzmiewa krótki instrumentalny motyw zatytułowany tak jak i cała płyta, by zaraz po nim, już z mocniejszym i szybszym progresywnym nurtem, rozpocząć opowieść pt. „Yazid’s Song”. Pośród gitarowych zagrywek oraz sekcji rytmicznej dociera do nas głos… wokalistki. Zaskoczy to przede wszystkim słuchaczy, którzy znają poprzednią płytę Archangeliki, na której przecież śpiewał męski głos. Tym razem za mikrofonem stoi Patrycja Mizerska i nie jest to jedyna zmiana personalna, jaka nastąpiła w tym zespole, o czym za chwilę. Z każdym kolejnym utworem przyzwyczajamy się do wokalnych możliwości Patrycji, bo czyż nie ujmuje nas ona swą barwą głosu delikatnie i subtelnie śpiewając w kompozycji „A Trip To Mars”? Również od strony instrumentalnej jest znacznie lepiej. Wyczuwa się tą dźwiękową przestrzeń dającą odbiorcy sporo radości, z każdego zagranego akordu, melodii, tętniących dźwięków i kreowanego przy ich pomocy klimatu. Chwile wytchnienia, niczym morska bryza, dosięgną nas w nagraniu „Sirens On White Shore”. Takich spokojniejszych motywów Archangelica skomponowała na tym albumie więcej. Jednocześnie, w odpowiedniej chwili zespół potrafi w stosowny sposób dać upust swym wirtuozerskim pomysłom i zagrać jak prawdziwa progresywno-rockowa grupa z pięknymi gitarowymi solówkami, jak i mocarnie brzmiącą perkusją.

Złożoność poszczególnych nagrań, zmiany tempa i kilka istotnych muzycznych niuansów wyróżniają się wysokim poziomem artystycznym i dają wiele satysfakcji w trakcie poznawania zawartości albumu „Tomorrow Stars Today”. Zgłębiając poszczególne utwory jak np. „Voice From Behind The Wall Of Silence”, “Narrow Gravel Path” czy “Enter My Garden”, ich głęboki instrumentalny, jak i wokalny przekaz, czujemy, że powodują one doskonale znane uczucie „gęsiej skórki” pojawiającej się na ciele. I chyba nie tylko ja chciałbym, aby niektóre nagrania trwały jeszcze dłużej pomimo tego, że i tak trwają po siedem czy dziewięć minut. I muszę przyznać, że pod tym względem czuje się jakiś niedosyt. Ale wtedy pojawia się refleksja, że może to i dobrze, że Archangelica nie rozciąga swoich utworów w nieskończoność, gdyż zawsze można zaspokoić swój niedosyt kolejnym odtworzeniem tej płyty. Zachęca nas do tego ostatnia instrumentalna kompozycja „Tomorrow Start Today - Valley Behind The Door”, której motywy nawiązują do początku albumu.

Warto poznać cały skład grupy Archangelica, który tak intuicyjnie i trafnie potrafił przekazać w sposób niezwykle emocjonalny, momentami niepokojący wymiar albumu „Tomorrow Stars Today”. Maciej Engel i Mariusz Jasiak grają na gitarach (Maciek dodatkowo na instrumentach klawiszowych), Robert Kubajek – na perkusji, Patrycja Mizerska śpiewa, a na basie gra kolejna nowa dziewczyna w zespole: Asia Przybysz. Jestem pełen podziwu dla tak bardzo dobrego wydawnictwa ukazującego się w naszym kraju nagranego przez polskich muzyków i mogących konkurować z innymi podobnymi zespołami w Europie, a niedługo może i poza jej granicami? Kto jeszcze nie miał okazji o nich usłyszeć powinien to uczynić niezwłocznie, gdyż „dziś” rozpoczyna się niewątpliwie nowy etap w twórczości zespołu Archangelica.

MLWZ album na 15-lecie