Baltaro, Paolo - The Day After The Night Before

Artur Chachlowski, Baltaro, Paolo - The Day After The Night Before

Dziwna sprawa z tym albumem. Jego autorem jest Paolo Baltaro – mieszkający obecnie w Londynie włoski muzyk działający przed laty w nieco zapomnianej już formacji Arcansiel. Wydany przez Banksville Records album „The Day After The Night Before” nie dość, że opatrzony jest dość przewrotnym tytułem, to zawiera utwory, które, za wyjątkiem jednego, anonsowane są jako „oryginalne soundtracki do wyimaginowanych filmów” (w oryginale: ‘Original Soundtracks For Imaginary Movies (Except One)’). Składa się on z 11 tematów (plus jeden dodatkowy „hidden track” - wzorowany na kontrowersyjnym utworze The Beatles – „Revolution No. 11-13”), z których faktycznie 10 jest zbudowanych według formuły wyimaginowanej ścieżki dźwiękowej do filmu, zaś jeden to prawdziwy soundtrack do prawdziwego krótkometrażowego filmu „La Tempete” w reżyserii Ricky’ego Mastro. Zresztą akurat ten prawdziwy soundtrack umieszczony jest na płycie w dwóch wersjach: akustycznej i elektrycznej.

Jako że poszczególne utwory mają ilustrować różne rodzaje sztuki filmowej, to niech nikogo nie dziwi fakt, że i muzyka na „The Day After The Night Before” posiada spory rozrzut stylistyczny: od rocka, poprzez muzykę eksperymentalną, bigbandową, elektronikę aż po czystą psychodelię. Oprócz oryginalnych kompozycji autorstwa Paolo Baltaro znajdujemy tu także przeróbki utworów z repertuaru innych wykonawców. Wspomnę o dwóch: „Bike” to nic innego jak kompozycja Syda Barretta znana z pierwszej płyty Pink Floyd, a tutaj umieszczona jako „ścieżka dźwiękowa do dokumentalnego filmu pt. „Syd Barrett Goes Bananas”, a „It’s Alright With Me” to rzecz skomponowana przez Cole’a Portera (tu zaoferowana jako fragment rzekomego musicalu „Midnight In Porter”). Nawiasem mówiąc, to jeden z ciekawszych fragmentów tego wydawnictwa, którego awangardowy charakter podkreślany jest innymi zaskakującymi kompozycjami, spośród których na największą uwagę zasługują „Silent Song” (to „soundtrack” do thrillera politycznego pt. „Rivers Of Wine’) czy napakowany elektroniką w stylu Daft Punk „Nowhere Street Part II” (to z kolei „ścieżka” do wyimaginowanego filmu z gatunku science–fiction „Low Fare Flight To Earth”).

Baltaro sam gra na większości instrumentów, gdzieniegdzie posiłkuje się tylko zaproszonymi gośćmi oraz… ujadaniem psa o imieniu Filippo, które wykorzystane jest we wspomnianym już utworze „Bike”.

Jak widać, szalony to album, choć po dłuższym zastanowieniu muszę przyznać, że ten dość osobliwy pomysł Paolo Baltaro na swoją płytę posiada pewną, dającą się uzasadnić i obronić logikę. Szczególnie, gdyby potraktować konstrukcję tej płyty, tak jak i jej ideę – z lekkim przymrużeniem oka. Można by rzec: w tym szaleństwie jest metoda, ale szczerze powiedziawszy, to raczej nieczęsto będę powracać do tego zakręconego, a w konsekwencji bardzo, by nie powiedzieć: za bardzo, eklektycznego albumu…

MLWZ album na 15-lecie