Big Big Train - Merchants Of Light

Artur Chachlowski, Big Big Train - Merchants Of Light

Są takie koncertowe płyty, które fascynują od pierwszej do ostatniej minuty. Takie, na której nie ma fałszywego dźwięku, a wszystkie zagrane muzyczne frazy idealnie pasują do siebie niczym układające się w logiczną całość elementy skomplikowanej układanki.

Taką właśnie jest koncertówka grupy Big Big Train zatytułowana „Merchants Of Light”. Nagrana w londyńskiej Cardogan Hall w trzy wrześniowe wieczory ubiegłego roku ukazała się latem na trzypłytowym winylu oraz podwójnym wydawnictwie digipak CD (z 72-stronicową książeczką!). Na wypełnionej po brzegi widowni (trzy koncerty Big Big Train wyprzedały się na pniu) zasiedli podobno Tony Banks i Steve Hackett i nie wiem czy to obecność tych żywych legend progresywnego rocka czy też splot innych okoliczności sprawił, że Big Big Train wzniósł się wtedy na wyżyny swoich niemałych przecież umiejętności.

Wszystkie trzy występy zostały zarejestrowane, a na oficjalny program „Merchants Of Light” trafiły najlepsze wykonania wszystkich utworów. Jest ich w sumie 16 i pochodzą one z 4 niedawnych studyjnych albumów zespołu: „Grimspound”, „Folklore”, „English Electric” i „The Underfall Yard”.

Koncert rozpoczyna się smyczkową uwerturą do utworu "Folklore". Trudno sobie wyobrazić lepszy początek koncertu. Zaraz po nim mamy kompozycję "Brave Captain", będącą prawdziwą ozdobą albumu „Grimspound”. Już po tym początku wiemy, że będziemy mieli do czynienia z koncertem niezwykłym. Bo i muzycy dają prawdziwy popis, a i repertuar jest tak dobrany, że z każdą chwilą napięcie, jak u Hitchcocka, rośnie i rośnie.

Nie sposób oddać piękna, które czai się w każdej kolejnej zagranej przez zespół kompozycji, ale jest co najmniej klika momentów, na które warto zwrócić szczególną uwagę. „The London Plane” czy „Swan Hunter” to prawdziwe wykonawcze mistrzostwo świata. Nie gorzej słucha się "East Coast Racer". Ta piosenka została stworzona do grania na żywo. Druga część utworu brzmi tak, jakby rozpościerający się nad Cadogan Hall dach miał się zaraz unieść w powietrzu. Najczystsza rozkosz prog rocka budzi się, gdy zespół wykonuje epicki utwór „Victorian Brickwork", a także gdy rozlega się prawdziwy hymn fanów Big Big Train - "Wassail"…

David Longdon podczas całego występu znajduje się w rewelacyjnej formie wokalnej i wznosi się na wyżyny swojego niebywałego talentu, we wspaniały sposób podkreślając emocje i intensywność zawarte w muzyce Big Big Train. Wspaniale wtórują mu basista Greg Spawton i perkusista Nick D'Virgilio oraz rewelacyjnie usposobieni gitarzyści David Gregory i Rikard Sjöblom. Rewelacyjnie spisuje się grająca na smyczkach (skrzypce, altówka, wiolonczela) Rachel Hall, wspaniałe plamy i klimaty budują klawisze, na których gra Danny Manners. Zresztą na scenie znalazło się miejsce na ponad dziesięciu muzyków, w tym na delikatnie sekundującą zespołowi sekcję dętą. Naprawdę dzieje się tu sporo, a skoro tak, to trudno się dziwić, że koncert ma swój flow i brzmi po prostu wybornie.

Muzyka Big Big Train w swojej koncertowej wersji sprawia wrażenie idealnie zrównoważonej i niesamowicie łatwej do przyjemnego, łagodnego wręcz, słuchania, a album „Merchants Of Light” jest nie tylko zwykłą płytą w wersji live. To doświadczenie. To zjawisko. To przeżycie. To prawdziwa muzyczna uczta, która dokumentuje wysoką formę jednego z najlepszych obecnie zespołów progresywnego rocka uchwyconą w jego najlepszym z możliwych momencie. To wielkie osiągnięcie tego skromnego, ale doskonale świadomego swojej wartości, pochodzącego z Bournemouth zespołu.

MLWZ album na 15-lecie