Arabs In Aspic - Live At Avantgarden

Artur Chachlowski, Arabs In Aspic - Live At Avantgarden

Planowany do wydania 2 listopada br. przez firmę Apollon Records album „Live At Avantgarden” to siódme (wliczając wydany na początku tego roku singiel „De Dødes Tjern / Step Into The Fire”) wydawnictwo w dyskografii norweskich progrockowców z grupy Arabs In Aspic, a zarazem jest to ich pierwszy koncertowy album. Został on zarejestrowany w ich rodzinnym mieście Trondheim 13 stycznia tego roku, w trakcie występu promującego wydanie ich ostatniego albumu "Syndenes Magi". Nic dziwnego, że już na samym początku koncertu norwescy muzycy wykonali w całości wszystkie trzy utwory („Syndenes Magi”, „Mørket 2” i „Mørket 3”) wypełniające program tego wydawnictwa. A potem nadszedł czas na swoiste koncertowe ‘the best of’ ich twórczości, co przerodziło się w ciąg fascynujących muzycznych wydarzeń w postaci brawurowo wykonanych kompozycji „Victim Of Your Father’s Agony”, „Pictures In A Dream”, „Silver Storm”, „Mørket” czy zagranego na koniec „One”.

Warto podkreślić, że styczniowy występ Arabs In Aspic w klubie Avantgarden odbył się tego samego dnia co występ innych norweskich „oldschoolowców"– grupy Wobbler. Zgromadzona w Trondheim publiczność mogła więc uczestniczyć w prawdziwym święcie progresywnego rocka w starym stylu przedstawionym przy użyciu organów Hammonda, melotronów, klasycznie brzmiących syntezatorów oraz tradycyjnych gitar.

Grupę Arabs In Aspic tworzą obecnie: Jostein Smeby, Eskil Nyhus, Stig A. Jørgensen i Erik Paulsen, a do składu koncertowego dołączył grający na perkusji Alessandro Elide – muzyk z wieloletnim doświadczeniem muzycznym, i to w różnych dziedzinach - od ciężkiego metalu po pop i funk. Wiadomo nie od dziś, że w przypadku Arabs In Aspic połączenie różnych środowisk muzycznych tworzy szczególną symbiozę w tym zespole, co sprawia, że ​​grupa ta wyróżnia się na tle innych, bardziej klasycznych zespołów. Dokładnie to można dostrzec na płycie „Live At Avantgarden”, którą na pewno pokochają wszyscy miłośnicy talentu tej norweskiej grupy. Dla tych, którzy nie znają dotychczasowej twórczości Norwegów (czy w ogóle są tacy?) podpowiadam: to zagrana z werwą i wykopem (co w przypadku nagrań koncertowych jest niewątpliwą zaletą), muzyka spod znaku progresywnego i klasycznego rocka, a w szczególności wczesnych wcieleń takich grup, jak Pink Floyd, Uriah Heep, King Crimson czy Black Sabbath. Polecam. Nie dość, że to nowość, nie dość, że z oklaskami, to może jeszcze stanowić dobry wstęp do przekrojowego poznania dorobku tej norweskiej grupy.

MLWZ album na 15-lecie