Yanish - Dobrostan

Artur Chachlowski, Yanish - Dobrostan

Krzysztof Janiszewski to autor tekstów i kompozytor muzyki, który wywodzi się z electro-rockowego zespołu Half Light. Nagrał z nim pięć płyt (ostatni, jak na razie, album „Elektrowstrząsy” ukazał się w 2016 roku), a wcześniej śpiewał m.in. w rockowej formacji Vitamina. Nagrał również płytę z legendą polskiego heavy metalu, basistą TSA, Januszem Niekraszem. Okolicznościowo występował też z muzykami toruńskiej Republiki i, co ciekawe, jest też współautorem książki o tym zespole - "My lunatycy. Rzecz o Republice" (wydawnictwo MUZA).

Yanish jest jego autorskim projektem, z którym debiutuje albumem zatytułowanym "Dobrostan". To album, na którym Krzysztof wraca do swoich muzycznych korzeni. Opiera kompozycje na naturalnych brzmieniach, takich jak akustyczna gitara, organy Hammonda czy melotron. Tworzy piosenki nieskomplikowane i przestrzenne, nierzadko w stylu retro, nawiązując do złotych lat 70 i 80. Patrząc na to trochę z innej strony, „Dobrostan” to muzyczny zapis emocji, przemyśleń i refleksji dojrzałego mężczyzny, który pozornie osiągnął życiową stabilizację. Teksty stanowią emocjonalne i osobiste podziękowanie autora za wsparcie, przyjaźń, miłość, a wszystkie piosenki są przesycone bardzo osobistymi refleksjami. Krzysztof nie wstydzi się pisać o sobie i czerpie inspirację z własnych przeżyć i doświadczeń.

Natomiast muzycznie, ogólnie biorąc, na „Dobrostanie” mamy do czynienia z gitarowym rockiem opartym na klimacie i patentach sprzed kilku dekad. W brzmieniu poszczególnych utworów dominują tradycyjne instrumenty, często są nimi organy Hammonda i melotron. Skądinąd wiem, że muzyczne horyzonty Krzysztofa są bardzo szerokie i rozległe: od hard rocka w postaci grup Deep Purple, Led Zeppelin i Uriah Heep po rock progresywny w wydaniu King Crimson, Pink Floyd i Stevena Wilsona. W jego muzycznym świecie ważne miejsce zajmuje też electro-rock i dorobek Depeche Mode. Wiem, że uwielbia też Davida Bowie i Abbę, Republikę i TSA. Nic więc dziwnego, że w swoich utworach Krzysztof stawia na melodie, które z łatwością zapadają w pamięci słuchacza. Piosenki, a jest ich aż dziesięć, są w sumie dość nieskomplikowanymi utworami, za to pełno w nich emocji, żaru i entuzjazmu, które przebijają z mocnego, charakterystycznego głosu Yanisha. Nie ukrywam, że od jakiegoś czasu Krzysztof jest jednym z moich najbardziej ulubionych polskich wokalistów. Tym jak zaśpiewał na „Dobrostanie” spowodował, że na pewno wdarł się na podium mojej osobistej listy faworytów. W nagraniu płyty wspomagali go: Piotr Skrzypczyk, który zagrał na instrumentach klawiszowych i zaprogramował perkusję, a także grający na gitarze Krzysztof Marciniak.

Yanish tak opowiada o swoim solowym przedsięwzięciu: „Płyta powstała spontanicznie, bez żadnych nacisków, nakazów czy napięć… chyba, że wewnętrznych, moich. Od lat pragnąłem nagrać solowe kompozycje pozbawione zupełnie jakiegokolwiek kontekstu czasowego, stylistycznego i komercyjnego. Na brzmienie moich piosenek miało wpływ wielu artystów, którzy od lat kształtowali moją wrażliwość i gust muzyczny. Zatem… dziękuję Bogu i Światu, że mam tę możliwość poznawania i przeżywania muzyki, która jest swoistą autoterapią. Zapraszam wobec tego na mały seans terapeutyczny, może i Wam pomoże przeżyć piękne, muzyczne chwile…”.

Nie wiem jak Wy, ale ja zapisuję się na ten seans, bo 42 minuty spędzone razem z „Dobrostanem” to więcej niż niejedna godzina nawet u najlepszego terapeuty.

 

PS. Tak na marginesie, wiem że są tacy, którzy zastanawiają się czy solowa działalność Krzysztofa Janiszewskiego nie wpłynie negatywnie na funkcjonowanie jego macierzystej formacji Half Light? Otóż, nic z tych rzeczy. Half Light ma się bardzo dobrze i niedługo zaskoczy swoich słuchaczy nową treścią. Nowa płyta jest już podobno gotowa w 80% i zespół jest w fazie kończenia materiału. Będzie to bardzo ważna płyta w dyskografii Half Light. Właściwie będzie ona koncept albumem zainspirowanym pewną ważną książką i bardzo aktualnym pisarzem. Zanosi się więc, że będzie to rzecz mocna literacko i muzycznie. W przyszłym roku przypada 10-lecie działalności Half Light. A więc nadarza się świetna okazja na godne uczczenie tej rocznicy.

MLWZ album na 15-lecie