Hovercraft - Full Of Eels

Artur Chachlowski, Hovercraft - Full Of Eels

Na razie tylko w wersji cyfrowej, ale w internecie dostępna jest już muzyka projektu o nazwie Hovercraft. I już we wstępie do tej recenzji chciałbym powiedzieć, że po wysłuchaniu wszystkich nagrań, które układają się w pełny program albumu zatytułowanego „Full Of Eels” mogę powiedzieć tylko jedno: moja wiara w nieśmiertelność muzyki określanej gatunkowym mianem ‘rock progresywny’ dzięki takim rodzimym twórcom, jak Bartosz Gromotka, pozostanie niezachwiana.

Bo trzeba wiedzieć, że Hovercraft to jednoosobowy projekt muzyczny Bartosza, obracający się w kręgu muzyki koncepcyjnej o rockowych fundamentach i czerpiący zarówno z klasyki, jak i nowszej historii muzyki. Ale przede wszystkim konsekwentnie poszukujący własnego stylu i brzmienia. Niebojący się przełamywać barier, kruszyć konwencji oraz łączyć w sobie wpływy rozlicznych stylów i gatunków, jednakowoż umiejętnie zespolonych ze sobą brzmieniowymi pierwiastkami precyzyjnie wpisującymi się w progrockowy gatunek. W utworach Gromotki słychać pewne elementy twórczości wczesnego Pink Floyd (częste charakterystyczne Gilmourowsko brzmiące pociągnięcia na gitarze), słychać też King Crimson, wyłapać też można pewne wpływy formacji Platypus i Chroma Key, a nawet (w niewielkim stopniu) słychać fascynację muzyką grunge.

Muzyka powstawała w zaciszu surowych, domowych warunków i jest odzwierciedleniem różnorodnych inspiracji autora. Od brzmień klasycznych po te najnowsze. Od lżejszych po mocniejsze. Od przystępniejszych po wymagające skupienia. Muzykę Hovercraft trudno sklasyfikować jednym zdaniem. Pozornie różnorodne stylistycznie utwory układają się w spójną całość i tak najlepiej tę układankę odbierać. Ten trwający równo godzinę album najlepiej prezentuje się, gdy słucha się go w całości.

Wypełnia go dziesięć kompozycji. Część bardzo długich („Breach”, „Neurosis”), część bardzo krótkich („Dawn”), część instrumentalnych („Home”, „Dawn”, „Breach Of Dawn”), część wokalnych (naliczyłem w sumie sześć nagrań z wokalem. Głosu na płycie użyczył niejaki Bodzio Szwadron i muszę przyznać, że jego partie wokalne stanowią prawdziwą wartość dodaną ambitnej muzyki projektu Hovercraft), część udanych i część… udanych jeszcze bardziej. Do moich ulubionych fragmentów należą utwory „Fading”, „Breach”, „Killer” i „Embroidery”. Niesamowicie ciekawy jest obdarzony przepiękną gitarową partią finał albumu w postaci utworu „Long Way Home” będący rozwinięciem motywów otwierającego całość intra „Home”. We wspomnianym finale dowiadujemy się dlaczego ‘poduszkowiec pełen jest węgorzy”, co zostaje zwieńczone zaraźliwym śmiechem głównych bohaterów… Klimat nieomal jak z Monthy Pythona. Lecz jest w tym wszystkim coś takiego, że zaraz po tym dziwacznym zakończeniu od razu chce się wracać do początku płyty. Wszystko to czyni album „Full Of Eels” zaskakująco dobrze brzmiącym, świetnie prezentującym się jako całość i sporo obiecującym wydawnictwem. Polski progrockowy debiut roku? Prawdopodobnie tak. Pytanie: kiedy wreszcie fizyczna płyta na winylu i/lub na CD?

Nagrań projektu Hovercraft można posłuchać w internecie, i to w kilku miejscach. Gorąco do tego zachęcam:

https://hovercraft.bandcamp.com/album/full-of-eels

https://soundcloud.com/user-457111835-626136975/albums

https://www.youtube.com/watch?v=z4RaC7y30dI&list=PLK6Brssu0FcRxxVDIajfjj5EtQYsY58--&index=2

https://www.facebook.com/Hovercrafttheband/

MLWZ album na 15-lecie