Hackett, John & Fletcher, Nick - Beyond The Stars

Artur Chachlowski, Hackett, John & Fletcher, Nick - Beyond The Stars

Po raz pierwszy panowie John Hackett i Nick Fletcher mieli okazję współpracować ze sobą na albumie John Hackett Band pt. „We Are Not Alone”. Teraz przedstawiają płytę, którą firmują jako duet. John gra na syntezatorach, flecie i śpiewa, a Nick czaruje swoimi gitarowymi dźwiękami.

Album „Beyond The Stars” czerpie z najlepszych wzorców rocka progresywnego, nawiązuje do tradycji rocka symfonicznego, a także jazzu. Obaj muzycy znaleźli złoty środek na to, jak pod koniec drugiej dekady XXI wieku snuć muzyczne opowieści nie nudząc słuchacza i nie dryfując po meandrach czyhających na rozlicznych twórców pragnących za wszelką cenę zaistnieć dziś w muzyce artrockowej.

Jest na tej płycie co najmniej kilka prawdziwych perełek. Zaliczyłbym do nich finałową i najdłuższą na płycie kompozycję „The Ship Has Sailed”, utwór „Mist On The Lake” oraz obdarzony przewrotnym tekstem (i zarazem opatrzony świetną muzyką) niemal przebojowy temat „A Horse Named Cadillac”. Jest nutka chill jazzu w „A Time In Place”, jest lekko zaimprowizowany instrumental „The Waves Of Faire Isle”, jest dynamiczny i satyryczny w swoim wydźwięku „The Spyglass” oraz czarująco liryczne nagranie „Leaving It All Behind”.

Jest też niestety kilka utworów miałkich i nijakich. Za taki uchodzić może „Sign Of The Times” oraz tytułowe nagranie, które uważam za utwór zmarnowanych szans. Ale te dwa przykłady to tylko mały ułamek na tle tego, co jest prawdziwą siłą pozostałej części tej płyty: przekonywujący przekaz, doskonałe wykonanie, pastelowe melodie, lekko ‘przymglony’ klimat, gitarowe szaleństwo oraz - jako się rzekło - co najmniej kilka nagrań, które błyskawicznie trafiają do serc progrockowych słuchaczy – to elementy świadczące o prawdziwej mocy tego albumu.                                                                                                

Duet Hackett – Fletcher na płycie „Beyond The Stars” wspomagają perkusista Wayne Proctor (z grupy King King) oraz basista Simon Hall. Bez ich pomocy ten album nie byłby tak dobry, jak jest.

MLWZ album na 15-lecie