Frontal Cortex - Passage

Artur Chachlowski, Frontal Cortex - Passage

Pod koniec października światło dzienne ujrzała pierwsza płyta olsztyńskiego zespołu Frontal Cortex zatytułowana “Passage”. Zawiera ona muzykę, którą najlepiej określić jako prog metal, który swoim brzmieniem z pewnością przypadnie do gustu sympatykom mrocznych i mocniejszych dźwięków oraz ciężkich metalowych riffów, a w szczególności muzyki spod znaku Tool, OSI, Porcupine Tree, Pain Of Salvation czy naszego rodzimego Riverside.

Frontal Cortex działa od 2015 roku i od początku działalności w skład grupy wchodzą: wokalista i basista Grzegorz Gołaszewski, perkusista Bartosz Kukuć oraz gitarzyści Rafał Piegat i Łukasz Gołaszewski. Mówią o sobie tak: "Nie trzymamy się żadnych ram. Gramy to, co czujemy, co nam podpowiadają palce i głowa. Nie próbujemy też grać jak ktoś i brzmieć jak ktoś”.

Płyta „Passage” to trzy kwadranse muzyki podzielone na 10 utworów. Utworów dobrze zaśpiewanych przez Grzegorza Gołaszewskiego po angielsku, co niewątpliwie może pomóc tej olsztyńskiej grupie zaistnieć poza granicami naszego kraju. Podkreślmy, że w sposobie śpiewania Grzegorza jest coś takiego, że błyskawicznie nasuwają się skojarzenia z Maynardem Jameems Keenanem.

Pomijając wyszukaną nazwę (‘frontal cortex’ to po angielsku kora czołowa) muzyka wydaje się w miarę przystępna, choć – od razu zaznaczę – nie jest łatwa w odbiorze. Przy pierwszym przesłuchaniu może nawet powstać wrażenie, że wszystkie utwory zlewają się w całość. Ale bliższe poznanie zawartości płyty wynagrodzi czas niezbędny na rozgryzanie poszczególnych kompozycji. Jest na tej płycie kilka naprawdę bardzo solidnych numerów: ”Graceless”, „Beginning Of The End”, kompozycja tytułowa czy pilotujące ten album singlowe nagranie „Disappointed”. Ale „Passage” to płyta bardzo równa i jako zamknięta całość też prezentuje się całkiem dobrze.

Na początku tej recenzji padły odniesienia do pewnych nazw i nazwisk. Nie wymieniałem ich po to, by zarzucić członkom grupy Frontal Cotex brak oryginalności, lecz traktuję je raczej jako swoisty drogowskaz dla tych, którzy nie mieli jeszcze okazji usłyszeć ich muzyki. Szczerze powiedziawszy, nawet jeżeli w trakcie słuchania tu i ówdzie pojawi się jakieś muzyczne skojarzenie, to tylko dobrze świadczy to o zespole, bo umiejętnie czerpie on, miesza i doprawiając własnymi pomysłami, wypuszcza w świat w formie niezłych kompozycji. Frontal Cortex nie funkcjonuje przecież na bezludnej wyspie, a swoją grą pokazuje, że jest w stanie stanąć w jednej linii z bardziej znanymi gwiazdami rocka. Tak czy inaczej, „Passage” to płyta, której premiery nie powinno się przegapić.

Podsumowując, mamy do czynienia z bardzo przyjemną niespodzianką. I ważnym wydawnictwem dla polskiego rocka AD 2018. Warto poświęcić mu trochę czasu, by wTOOLonym w te dźwięki odkrywać to wszystko co dzieje się pod wierzchnią warstwą muzyki Frontal Cotex. Bo głębiej też dzieje się sporo. Jestem przekonany, że ten album szybko trafi do serc miłośników lekko ‘przybrudzonych’ progresywnych dźwięków, a zespół Frontal Cortex, któremu tą płytą udało się już wyjść z ukrycia, szybko zyska sobie sympatię i uznanie słuchaczy. Na pewno na nie zasługuje.

MLWZ album na 15-lecie