Ultravox – Extended / The 12” Remix Collection

Paweł Świrek, Ultravox – Extended / The 12” Remix Collection

W połowie listopada ukazał się dwupłytowy (a w przypadku wydawnictwa winylowego - czteropłytowy) składak wydłużonych wersji utworów najsłynniejszego składu grupy Ultravox. Znalazły się tam wersje maxisinglowe utworów z okresu 1980–86 oraz trzy remiksy tytułowego utworu z ostatniej studyjnej płyty zespołu.

Nie jest to pierwsza taka kompilacja w dorobku tego zespołu. Pierwszą składanką z wydłużonymi wersjami był dodatkowy krążek dołączony do wydawnictwa „The Collection” (zawierał on 6 wydłużonych wersji utworów: „Dancing With Tears In My Eyes”, „Serenade”, „One Small Day” – zawartość strony C oraz „Love’s Great Adventure”, „We Came To Dance” i „Lament” – zawartość strony D), potem była jeszcze składanka pt. „Extended Ultravox”, a także sporo wersji maxisinglowych zostało dołączonych do dodatkowych krążków wznowień niektórych płyt tego zespołu. Stąd spora część repertuaru wydawnictwa „Extended / The 12’’ Remix Collection” pokrywa się z dodatkowymi utworami z dwupłytowych wydań najsłynniejszych płyt zespołu.

Ale można znaleźć też tutaj kilka prawdziwych perełek. Dla przykładu, do takich należy krótsza maxisinglowa wersja „Dancing With Tears In My Eyes” (dostępna na amerykańskim maxisinglu) czy jego strona B – „One Small Day (US Club Version)”. Zamieszczenie aż czterech wersji „One Small Day” wydaje się być lekko nierozsądne – już dwupłytowy „Lament” zawierał na swoim drugim krążku aż trzy z nich (a tu mamy jeszcze jedną wersję ‘maxi’). W efekcie otrzymaliśmy przy okazji całą zawartość bonusowego krążka z „The Collection”.

Szkoda tylko, że wszystkie utwory zostały całkowicie przemieszane. Wygląda na to, że twórca składanki próbował zachować chronologię poszczególnych nagrań. Czy to dobre rozwiązanie? Trudno powiedzieć. Nie zmienia to faktu, że słuchanie tego samego utworu dwa lub trzy razy pod rząd jest raczej mało ciekawe. Szczególnie, że niektóre z tych wydłużonych wersji tylko nieznacznie różnią się od siebie (zwłaszcza „One Small Day” i „Dancing With Tears In My Eyes”). Jedynymi utworami, na które zabrakło tutaj miejsca są wersje instrumentalne pojedynczych kompozycji z albumów „Lament” i „U-Vox” oraz nagrania koncertowe, które najnormalniej w świecie nie pasują do takiej składanki. Myślę więc, że niniejsza pozycja może stanowić najwyżej uzupełnienie kolekcji płyt Ultravox, którym zachwycą się najbardziej lojalni fani.

MLWZ album na 15-lecie