Jackson, Joe - Fool

Artur Chachlowski, Jackson, Joe - Fool

Przyznam szczerze, że artysta Joe Jackson już ładnych kilka lat temu zniknął mi z radaru. A przecież namiętnie słuchałem go w czasach, gdy na listach przebojów królował inny, czarnoskóry Jackson. Tamtego Jacksona już dawno nie ma, a Joe powraca ze swoim dwudziestym albumem studyjnym zatytułowanym „Fool”. I od pierwszych dźwięków tej płyty towarzyszy mi niezwykle przyjemne uczucie nostalgii…

Utworów jest na tej płycie osiem. Trzy z nich momentalnie weszły mi do głowy: rozkrzyczany niczym żeglarska szanta utwór tytułowy oraz dwa niesamowicie optymistycznie brzmiące "Friend Better" i "Fabulously Absolute". Ten pierwszy z mocną postpunkową gitarą i rytmicznymi syntezatorowymi riffami, a drugi z charakterystycznym nosowym wokalem i zadziornym klimatem wyjętym z ery punk. Oba efektownie poprzedzały premierę płyty „Fool” na singlach. W pozostałych przypadkach szło mi nieco wolniej, ale już przy trzecim czy czwartym przesłuchaniu tej płyty odkryłem na niej swoich nowych faworytów. I co ciekawe, były to utwory inne niż te, które podobały mi się na początku.

W większości przypadków Joe Jackson nadal hołduje raczej eklektycznym rozwiązaniom stylistycznym, które przed laty sprawiły, że dość szybko z muzyka niszowego stał się artystą poważanym pod każdą szerokością geograficzną. Wydaje się, że nadal główną intencją Jacksona jest tworzenie muzyki w maksymalnie melodyjnej, a przy tym złożonej postaci, czego świetnym przykładem jest nagranie "Strange Land". Łączy ono w sobie jazzowe i klasyczne inklinacje Jacksona z jego niezaprzeczalnym talentem do pisania popowych melodii w sposób, który od lat był i – co cieszy – nadal jest domeną tego artysty. Słychać to również w nagraniu tytułowym, gdzie Jackson po mistrzowsku porusza się po tak różnych gatunkach, jak pop, salsa, reggae, world music i… piosenka żeglarska.

Można śmiało powiedzieć, że utwory takie, jak efektownie, rozpoczynający to wydawnictwo z wysokiego C „Big Black Cloud”, pogodny, niemal beatlesowski "Dave", jakby zawieszony w atmosferze zadymionej papierosowym dymem kawiarni "Strange Land", liryczny, będący odą do długotrwałych i słodkogorzkich relacji „32 Kisses”, a szczególnie niesamowicie ponętna ballada "Alchemy" ze swoim postpunkowym fortepianem i stanowiącymi dla niego przeciwwagę finezyjnymi partiami fletu i gitary, przypominają najlepszy eklektyczny styl Jacksona sprzed lat. Tak, szczególnie „Alchemy” to elegancko brzmiący i dopracowany do ostatniego szczegółu utwór, który przygotowuje scenę dla świata muzycznej magii, cudów i prawdziwych dźwiękowych perełek, których nie brakuje na tej płycie, a w efekcie lśni on własnym blaskiem pośród innych nagrań.

„Fool” to zwarty, mocny i wyrazisty w swoim przekazie, album. Klasowy. Stylowy. Taki, do jakich artysta przyzwyczaił nas już kilka dekad temu. Joe Jackson jak wino, po 40 latach funkcjonowania w branży muzycznej doskonale wie, co i w jaki sposób chce to wyrazić. Omijają go kaprysy współczesnej muzyki i w ogóle nie interesują go aktualne mody i trendy, ponieważ obdarzony jest on nieocenionym talentem i ciągle podąża za swoją muzą. Album "Fool" podkreśla jego ogromny geniusz i bez krzty przesady można powiedzieć, że plasuje się on wśród najlepszych dzieł w całym dorobku Joe Jacksona.

MLWZ album na 15-lecie