Caravela Escarlate - Caravela Escarlate

Artur Chachlowski, Caravela Escarlate - Caravela Escarlate

Caravela Escarlate to brazylijski zespół progrockowy założony w Rio de Janeiro w 2011 roku. Zatytułowana tak samo jak nazwa zespołu płyta jest już drugim, oryginalnie wydanym w Brazylii w 2017 roku, albumem tej grupy i według materiałów reklamowych jest dużym krokiem naprzód w stosunku do debiutu pt. "Raschuno". Muszę wierzyć informacjom prasowym, gdyż nie miałem okazji wysłuchać tamtej płyty. I pewnie nie miałbym też szans na poznanie drugiego krążka, gdyby nie niedawne jego wznowienie dokonane przez norweską wytwórnię Karisma Records. Płytowy debiut Brazylijczyków był podobno bardziej akustyczny, zaś "Caravela Escarlate" jest o wiele bardziej rozbudowanym, napędzanym przez solidne brzmienia instrumentów klawiszowych, klasycznie brzmiącym progrockowym albumem utrzymanym w stylu lat 70.

W rzeczy samej, płyta „Caravela Escarlate” jest mocno inspirowana zarówno angielskim, jak i włoskim progiem lat 70., ale także tradycyjną i popularną muzyką brazylijską, co sprawia, że ​​ta muzyczna mieszanka, z którą mamy do czynienia jest absolutnie wyjątkowa.

Muzyka brzmi niemal tak, jakby mogła być nagrana 45-50 lat temu, a teksty (śpiewane w języku portugalskim) inspirowane są literaturą science fiction, komiksami i zagadnieniami ekologicznymi. Tematem przewodnim płyty jest wyimaginowana podróż żaglowcem o nazwie "Caravela Escarlate", co oznacza "Karmazynowy statek". Już w tytule mamy wskazówkę na pewne inspiracje. Ja dodałbym jeszcze wyraźnie słyszalne wpływy takich zespołów, jak Trace, Triumvirat i ELP. Do tego słynnego tria jest jeszcze jedna miła parabola: Caravela Escarlate jest także trzyosobowym zespołem. Tworzą go: David Caravelle (śpiew, gitara basowa, skrzypce, gitary), Ronaldo Rodrigues (instrumenty klawiszowe) oraz Elcio Cáfaro (perkusja). Jestem pewien, że sympatycy takich właśnie ‘Emersonowskich’ brzmień będą zachwyceni takimi utworami, jak „Toque as Costelacoes”, „Atmosfera”, a przede wszystkim epickim "Planeta-Estrela". Zresztą całej płyty słucha się z prawdziwą przyjemnością. Fani symfonicznego rocka (zwłaszcza jego odmiany retro z lat 70.) powinni obowiązkowo rozglądnąć się za tym wydawnictwem.

MLWZ album na 15-lecie