Gabriel, Peter - Rated PG

Artur Chachlowski, Gabriel, Peter - Rated PG

Na nowy studyjny album Rogera Watersa czekałem 25 lat. I doczekałem się. Chciałoby się, by podobnie było z Peterem Gabrielem. Wierzę i (nie)cierpliwie czekam na jego kolejny nowy album, który podobno jest już prawie gotowy. Słyszę to od kilkunastu lat i… nadal czekam.

Ten pieczołowicie, by nie powiedzieć, że opieszale pracujący artysta, od wielu, wielu lat obiecujący fanom wydanie kolejnej płyty, anonsując nawet jej tytuł („I/O”), od dawna robi wszystko, by zamiast albumu z premierowymi utworami podarować nam jakiś ‘towar zastępczy’. A to tworzy muzykę do milenijnego spektaklu, a to publikuje płytę z utworami innych artystów (i „drapiąc się po plecach” firmuje swoim imieniem i nazwiskiem wydawnictwa ze swoimi piosenkami śpiewanymi przez innych wokalistów), a to sięga po własne, starsze kompozycje i nagrywa je z orkiestrą, a to wypuści jakąś niespodziewaną kompilację, a to nagra coś do jakiegoś filmu, czy też wypuści na rynek płytę z World Music, często przeplatając to wszystko kolejnymi albumami koncertowymi.

Ostatni „właściwy” album byłego frontmana Genesis ukazał się w 2002 roku, lecz była to zaledwie jego druga płyta po wydanym 33 lata temu przełomowym krążku „So”. Minął szmat czasu. A wierni fani nadal czekają…

Tymczasem kilka tygodni temu Peter uraczył nas zaskakującym wydawnictwem, które trudno nie nazwać inaczej jak ‘projektem pobocznym’ (co bardziej rozgoryczeni krytycy nazwą go zapewne ‘zapchajdziurą’). Wydawnictwo zatytułowane „Rated PG” zawiera 10 piosenek napisanych i nagranych dla potrzeb dzieł filmowych. I to nie tych najsłynniejszych (na płycie pominięto trzy najsłynniejsze soundtracki, które stworzył Gabriel), lecz takich, o których zdążyliśmy już dawno zapomnieć, jak chociażby „That’ll Do” z filmu „Babe 2 - świnka w mieście”, „Down To Earth” z „Wall-E” czy też „Walk Through The Fire” z filmu „Bez szans” („Against All Odds”) Taylora Hackforda, który to obraz pamiętamy głównie z powodu zupełnie innej piosenki.

Są jednak w tym gronie autentycznie fajne utwory, które (przynajmniej w opublikowanych na „Rated PG” wersjach) nigdy nie ukazały się na oficjalnych płytach. Za serce zawsze chwyta ballada „The Book Of Love” z filmu „Shall We Dance?” Petera Chelsoma (zamieszczona na „Rated PG” wersja różni się nieco od tej znanej ze „Scratch My Back”), ze sporym sentymentem powraca się do klasyka „In Your Eyes”, którego filmowa wersja (obraz „Say Anything” w reżyserii Camerona Crowe’a) ukazuje się na płycie po raz pierwszy, miło słucha się skomponowanego we współpracy z Tori Amos „This Is Party Man” z wyreżyserowanego przez Bretta Leonarda „Virtuosity”, przejmująco jak zawsze brzmi podany tu w nowej edycji temat „Taboo” z „Urodzonych morderców” Olivera Stone’a.

Prawdziwą wisienką na tym filmowym torcie jest jednak nigdzie wcześniej niepublikowana ballada „Nocturnal” z obrazu „Les Morsures de l’Aube” wyreżyserowanego przez Antoine de Caunesa oraz zaśpiewany w języku urdu wspólnie z Atifem Aslamem utwór „Spak (Boll)” z dokumentalnego filmu „The Reluctant Fundamentalist” Miry Nair. Zaś za prawdziwy gwóźdź programu uważam piosenkę „Everybird” z obrazu „Birds Like Us” Faruka Sabanovica. Mogłaby być ona prawdziwą ozdobą każdej solowej płyty Gabriela.

Tak więc z muzycznego punktu widzenia jest się z czego cieszyć. Choć podczas słuchania tego krążka towarzyszy mi uczucie pewnego niedosytu, który pojawia się gdy otrzymujesz prezent, który nie do końca cię cieszy, bo czekasz na coś zupełnie innego... Czekam więc nadal na ‘prawdziwy’ premierowy album Petera Gabriela. Album, który – słyszę to od kilkunastu lat - podobno jest już prawie ukończony…

MLWZ album na 15-lecie