Korzo - Inspire

Artur Chachlowski, Korzo - Inspire

Grupa Korzo wywodzi się z Ukrainy i została powołana do życia w 2013 roku przez Dimitriya Pavlovskiego (aka Dimi Rich). Po wydaniu pierwszej EP-ki „Long Way To Shore” zespół otrzymał oferty od kilku lokalnych wytwórni, aby wydać pełnowymiarowy album. Ukazał się on pod tytułem „Polarity”. Był on wtedy jeszcze wyłącznie instrumentalnym wydawnictwem i stylistycznie utrzymany był on w postrockowym gatunku.

Trzy lata później wydano drugi album - „Supremacy”, który muzycznie kontynuował stylistyczne wątki zapoczątkowane na poprzednim krążku, lecz aby ubogacić swoje brzmienie, zespół dodał trochę elementów progrockowych. Po raz pierwszy na płycie pojawił się też wokal (śpiewał Dimi Rich) i zmiana ta spotkała się z pozytywną reakcją fanów.

W październiku 2017 roku zespół wszedł do studia w kompletnie odmienionym składzie: z nowym wokalistą, czarnoskórym piosenkarzem Jacobem Erockiem Mosesem (są takie chwile, że jego barwa głosu do złudzenia przypomina mi Josha Kiszkę z Grety Van Fleet), Myroslavem Danko na gitarach oraz Davidem Ulrichem na perkusji. Dimi Rich i spółka po zarejestrowaniu nowego materiału nadali mu tytuł „Inspire”, podpisali kontrakt z wytwórnią Lion Records i gotowy album czeka na swoją publikację, która ma nastąpić w połowie kwietnia.

„Inspire” to płyta krótka i nadspodziewanie przyjemna w odbiorze: trwa niespełna 40 minut, na które składa się osiem bezpretensjonalnych piosenek utrzymanych w melodyjnej poprockowej atmosferze. Niektóre z nich nasączone są pierwiastkiem progresywnego rocka (szczególnie można tak powiedzieć o opatrzonym fajnym, śpiewanym przez chórek refrenem, utworze pt. „In The End” oraz o otwierającym płytę singlowym nagraniu „Greatest”), niektóre to typowe popowe piosenki („Stay Alive”), niektóre z nich są łzawymi balladami („Colours”, „Aimless”), niektóre rockowymi hymnami obdarzonymi stadionowymi refrenami („Spark”), inne zagrane są z hardrockowym pazurem („Aimless”), a wszystkie stanowią zgrabną i spójną całość, która powinna przypaść do gustu słuchaczom lubiącym rzetelnie zagranego, melodyjnego rocka. Przyjemnie jest czasem posłuchać takiej krótkiej płyty z nośną i nienadętą muzyką…

MLWZ album na 15-lecie