Magellan - Impossible Figures

Artur Chachlowski,
ImageZespół braci Trenta i Wayne’a Gardnerów, którym na tej płycie towarzyszy perkusista Jason Gianni już od ponad 10 lat rozpieszcza fanów prog rocka bardzo udanymi płytami. Albumy „Hour Of Restoration” (1991), „Impending Ascension” (1993), „Test Of Wills” (1997), czy wydany w ubiegłym roku „Hundred Year Flood” udowodniły, że mamy w ich przypadku do czynienia z artystami nietuzinkowymi, odgrywającymi kluczową rolę w progmetalowej muzyce przełomu wieków. Tą tezę wzmacnia ponadto spory sukces ich innych muzycznych przedsięwzięć, a mianowicie albumu „Leonardo – The Absolute Man”, na którym, wprawdzie nie firmowanym nazwą „Magellan”, ale za to przy współudziale wielu najznakomitszych sław muzyki rockowej, w intrygujący sposób opowiedzieli historię życia Leonardo d’Vinci. Pamiętać też trzeba o ich innym projekcie, Explorer’s Club, który doczekał się już w pewnych kręgach miana formacji nieomal kultowej. Wygląda na to, że właściwie za co nie wzięliby się bracia Gardnerowie, staje się to ogromnym sukcesem, i to zarówno z artystycznego, jak i komercyjnego punktu widzenia. Nie inaczej będzie zapewne z najnowszym albumem ich macierzystej formacji. Ukazuje się on zaledwie 12 miesięcy po premierze poprzedniej płyty Magellana. Jeden rok, a jak różnica! Zaskakuje on przede wszystkim prostszymi formami artystycznego wyrazu. „Impossible Figures” jest płytą zorientowaną zdecydowanie na utwory o prostszej budowie, o niezbyt skomplikowanej konstrukcji, pozbawione pokrętnych i przydługich partii instrumentalnych. Album wypełnia 9 utworów, spośród których conajmniej dwie: „Hymn For A Heathen” i „Feel The Cross” posiadają wszelkie cechy potencjalnych, łatwo wpadających w ucho przebojów. Nie znaczy to wcale, że na płycie „Impossible Figures” dokonała się kompletna transformacja zespołu. Na szczęście cały czas na krążku tym króluje duch wcześniejszych dokonań zespołu, czego najlepszym przykładem jest znakomita kompozycja „Killer Of Hope”. Odrobinę zmieniły się tylko środki, za pomocą których Magellan buduje atmosferę swoich nagrań. Ale jak się okazuje, zgrabne i krótsze utwory potrafią ze sporym powodzeniem zastąpić rozbudowane, karkołomne, a niekiedy wręcz pokrętne mega kompozycje.
MLWZ album na 15-lecie