Midnight Sun - Dark Tide Rising

Artur Chachlowski, Midnight Sun - Dark Tide Rising

Midnight Sun to brytyjscy debiutanci, którzy przedstawiają się płytą zatytułowaną „Dark Tide Rising”. Łączą w niej elementy metalu i nowoczesnego progresywnego rocka (z delikatnym ukłonem w stronę przeszłości) i mieszają je płynnie, wykorzystując potężne brzmienia syntezatorów, nieoczywiste melodie oraz czyste, melodyjne wokale.

Grupę tworzą znani z Also Eden wokalista Huw Lloyd-Jones i keyboardzista Ian Hodson, a także gitarzyści Ben Swanwick i Andy Gelband (pamiętamy go z grupy Unto Us), basista Sean Spear (grał kiedyś w Gray Lady Down) oraz perkusista Chris Habicht.

Na „Dark Tide Rising” znajdujemy sześć solidnych utworów utrzymanych w różnorodnych obszarach stylistycznych. Album rozpoczyna się od „Scheherazade” – przepełnionego patosem progmetalowego numeru osadzonego w egzotycznym klimacie. Od pierwszych minut wiemy, że zespół stanowczo podkreśla swoją odrębność i niezależność stylistyczną, jakby świadomie odmawiając wpasowania się w jakąkolwiek konkretną muzyczną szufladkę.

Tekstowo album „Dark Tide Rising” jest bardzo mroczny i koncentruje się na przewodnim temacie straty. Niezależnie od tego, czy jest to romantyczna miłość (jak w wielowątkowym, blisko 10-minutowytm „Early Warning” czy zgrabnym, mocno nasączonym neoprogresywnie brzmiącymi klawiszami „Delirium”), rodzicielska troska o dziecko (najbardziej liryczne w tym zestawie nagranie „Clouds”) czy polityczne podziały (w „Control”), grupa Midnight Sun opowiada o strachu przed rozstaniem i nieuchronnym końcem oraz broni tezy, że żeby coś miało przetrwać musi być cały czas pielęgnowane, że na końcu każdego najciemniejszego tunelu zawsze można znaleźć światło. Prowadzi to w sumie do bardzo pozytywnego przesłania. Główny podmiot liryczny w utworze „Broken Angels” znajduje zbawienie i uzdrowienie, czego przejawem jest prawdziwe święto miłości i afirmacji życia, o czym opowiada wspomniana już wcześniej „Scheherazade”.

Rock? Prog Rock? Prog Metal? Metal? Kto to wie? Muzyka Midnight Sun zawiera w sobie to wszystko, a nawet więcej. Produkcja jest krystalicznie czysta, wykonanie staranne, wszystko to podlane jest sosem bardzo dobrej muzyki - warto spróbować i sięgnąć po płytę tych brytyjskich debiutantów. Album „Dark Tide Rising” ukazuje się 28 czerwca, a na singlu jego wydanie poprzedza singiel z utworem „Clouds”.

MLWZ album na 15-lecie