IQ - Tales From The Lush Attic

Kev Rowland, IQ - Tales  From The Lush Attic

Pierwszy album winylowy grupy IQ, który ukazał się w 1983 roku, początkowo był dostępny tylko w sprzedaży wysyłkowej i na koncertach. Dopiero kilka lat później został wydany na CD w Wielkiej Brytanii (chociaż wcześniej był dostępny jako tzw. ‘import’) i dopiero ze sporym opóźnieniem zyskał sobie zasłużoną popularność.

Nagrany w zaledwie pięć dni pozostaje jednym z najważniejszych progrockowych debiutanckich albumów lat 80. Rozpoczyna się od rewelacyjnej kompozycji „The Last Human Gateway”, który trwa prawie dwadzieścia minut. Możecie sobie wyobrazić, jak nieprzychylni recenzenci walczyli ze sobą o to, by dzierżyć palmę pierwszeństwa w krytyce debiutanckiego albumu stawiającego swe pierwsze kroki zespołu progrockowego i przyczepiali się głównie do długości poszczególnych utworów. Paradoksalnie jednak dzieło dało to zespołowi IQ prawdziwą szansę na zabłyśnięcie pod każdym względem, bez względu na to, czy Martin Orford zapewnia olśniewające partie klawiszowe czy wirujące ściany dźwięków, czy Mike Holmes gra łagodnie czy też pali progi swojej gitary, czy Tim Esau i Paul Cook utrzymują bezbłędną pracę sekcji rytmicznej i czy Peter Nicholls prezentuje jedne z najbardziej emocjonujących wokali w historii gatunku.

Stylistyka, w jakiej utrzymana jest kompozycja „The Last Human Gateway” sprawiła, że grupa IQ praktycznie od samego początku była skazana na porównywanie z zespołem Genesis, ale na szczęście nie trwało to długo, bo wkrótce to inne zespoły zaczęły być porównywane do IQ - taki był oddźwięk, znaczenie i oddziaływanie ich muzyki. Utwór „Through The Corridors” jest napędzany przez gitarę i w bezpośrednim porównaniu do poprzedzającej go suity dowodzi, że w świecie prog rocka można też pisać dobre piosenki, które trwają poniżej 2½ minuty.

Po tej solidnej porcji art rocka nadchodzi czas na to, aby przełożyć album winylowy na stronę B. Zaczyna się ona od „Awake And Nervous”. To jeden z moich ulubionych utworów w dorobku IQ, a wzajemne instrumentalne uzupełnianie się Mike'a i Martina jest po prostu fantastyczne. Czyni to ten utwór bardzo zgrabną i ‘skoczną’ piosenką, a zarazem jednym z najbardziej rozpoznawalnych utworów w dorobku zespołu. Zaraz potem przychodzi czas na solo na fortepianie oparte na frazie otwierającej ostatni na płycie utwór pt. „The Enemy Smacks”. Ta intensywnie zagrana przez Martina fortepianowa solówka posiada jeden z najlepszych tytułów wszech czasów: „My Baby Treats Me Right Cos I'm A Lovin 'Man All Night Long”. Jak już wspomniałem, winylową płytę zamyka „The Enemy Smacks” – dobrze sprawdzony numer, który z pełną siłą pokazuje ogromne możliwości całego zespołu. Niespełna czternaście minut wybornej muzyki daje więcej dowodów, jeśli w ogóle są one komuś jeszcze potrzebne, na to że IQ to melodyjny progresywny zespół rockowy grający muzykę najwyższej jakości.

Na wydanej kilka lat później płycie CD znajduje się dodatkowy utwór „Just Changing Hands”, który został nagrany w 1984 roku i ukazał się pierwotnie jako strona B singla „Barbell Is In”. Wersja live tej piosenki była dostępna nieco wcześniej na koncertowej płycie „Living Proof”.

Nie sposób uwierzyć, że ten album ma już 36 lat. Myślę, że i dzisiaj każdy zespół byłby dumny z tego, że na swojej pierwszej płycie wydaje tak ważną muzykę o tak ogromnym znaczeniu dla tego gatunku.

 

Tłumaczenie: Artur Chachlowski

MLWZ album na 15-lecie