Camel

Morse, Neal - Secret Place

Artur Chachlowski,

ImageRównolegle do swojej pure rockowej twórczości były lider Spock’s Beard wydaje regularnie płyty z pieśniami o charakterze religijnym. „Secret Place” jest trzecim w serii „Worship Sessions” albumem Neala Morse’a (po „Lead Me Lord” i „Send The Fire”), na którym umieścił on kilkanaście piosenek, za pomocą których sławi imię Boga. Jak zawsze w przypadku Neala mamy do czynienia z niezwykle melodyjnymi utworami, w przeważającej mierze o podniosłym balladowym charakterze.

Nasz bohater sam zagrał na albumie „Secret Place” na wszystkich (!) instrumentach, jedynie w kilku utworach towarzyszył mu perkusista Scott Williamson. Tym razem jednak Neal zaprosił na swoją płytę większe grono wokalistów. Dwoje z nich to jego dzieci, Wil i Jayda, które razem z ojcem śpiewają w utworze „Angel Of The Lord”. Obydwoje są już dzisiaj kilkunastolatkami, a wszyscy pamiętamy ich dziecięce jeszcze głosy, chociażby z radosnej piosenki „do ubierania choinek” („Kids Love Santa”) z płyty „Merry Christmas From The Morse Family” (2000). Trzeba wiedzieć, że Wil coraz częściej towarzyszy tacie na jego rockowych koncertach, m.in. zaśpiewał on w „Cradle To The Grave” na wydanej niedawno płycie „? Live”, będącej zapisem koncertu Neala w Berlinie w 2006 roku.

Większe pole do wokalnych popisów na płycie „Secret Place” ma Julie Harrison, której Neal dał zaśpiewać główne linie melodyczne aż w trzech utworach. Szczególnie jej udział w nagraniu tytułowym robi naprawdę ogromne wrażenie. Lecz chyba najpiękniej prezentuje się jej duet wokalny z Nealem w utworze „May The Words”. Przymglony głos wokalistki razem z przejmującym śpiewem Morse’a prowadzą tak piękną linię melodyczną, że nie pamiętam kiedy słyszałem coś równie uroczego. Zaryzykuję stwierdzenie, że nie było równie wspaniałego duetu od czasów nagrania „In The End” zaśpiewanej przed trzema laty przez Johna Wettona i Annie Haslam na płycie „Icon”. Zresztą równie uroczych piosenek i szybko zapadających w pamięć melodii na niniejszym albumie jest bez liku. Świetnie brzmi otwierająca płytę kompozycja „Alleluia”, doskonale prezentuje się żywiołowe nagranie „After The Rain”, przepiękna jest finałowa piosenka „The Lord Is On My Side”, za serce chwyta liryczny utwór „I Surrender All” (w tym ostatnim Neal zapożyczył melodię kościelnej pieśni znanej w Polsce jako „Wszystko Tobie oddać pragnę”). Myślę, że nawet słuchacze, których kompletnie nie interesuje religijny kontekst pieśni Morse’a, a nawet ci, którzy nie znają dotychczasowej twórczości tego artysty, będą po wysłuchaniu tego albumu, przepraszam za kolokwializm, wniebowzięci. Podczas słuchania „Secret Place” nie sposób nie zostać oszołomionym ogromem talentu tego artysty. Nie sposób nie dostrzec i nie docenić piękna wymyślanych i śpiewanych przez niego melodii.

Nigdy nie kryłem, że Neal Morse od lat należy do ścisłej czołówki moich ulubionych twórców muzyki rozrywkowej. Tym bardziej chciałbym podkreślić fakt, że wszystkim powyższym pozytywnym stwierdzeniom o muzyce zawartej na płycie „Secret Place” starałem się nadać - mimo wszystko – jak najbardziej obiektywny charakter. Tylu pięknych melodii ubranych w ramy przeuroczych utworów nie sposób znaleźć na żadnej innej z wydawanych we współczesnym świecie płyt. Neal śpiewając swoje piosenki wspaniale sławi Boga. A ja, jako jego wierny słuchacz, mam wrażenie, że wtóruję mu w tym dziele, słuchając jego muzycznych perełek... I myślę, że dokładnie o to chodzi temu Artyście w trakcie pracy przy nagrywaniu swoich kolejnych muzycznych arcydzieł...

http://www.radiantrecords.com/

MLWZ album na 15-lecie