IQ - Dark Matter

Kev Rowland, IQ - Dark Matter

W 2004 roku zespół IQ powrócił z nowym albumem studyjnym „Dark Matter”, który spotkał się z powszechnym uznaniem. IQ od ponad dwudziestu lat znajdował się wtedy na szczycie brytyjskiej hierarchii muzyki progresywnej, a to wydawnictwo bardzo mocno wzmocniło tę pozycję.

Płyta „Dark Matter” to muzyka wysokiej klasy. John i Paul bawią się grając w skomplikowane sygnatury czasowe i zapewniają solidne tło dla gry Martina i Mike'a. Wygląda na to, że Martin miał większy niż zwykle wpływ na zawartość tego albumu, częściowo z powodu użycia różnych nowych syntezatorów, które nadały zespołowi nowe brzmienie. Wydaje się ono mocno zakorzenione w latach siedemdziesiątych, a jednocześnie mocno osadzone w XXI wieku. Muzyka IQ pozostała jednak jak zawsze bardzo charakterystyczna; nie było i nie ma na scenie nikogo, kto by brzmiał i równie dobrze grał utwory, która poruszają i to zarówno, gdy są krótkie i ostre, ale też i długie i złożone.

Końcowy numer „Harvest Of Souls” jest jednym z najdłuższych utworów w historii zespołu - 25 minut (oczywiście nie licząc „Subterranei”), a utwór otwierający „Sacred Sound”, też jest długi - ma ponad 11 minut – a pomiędzy nimi są trzy znacznie krótsze numery, które całościowo się uzupełniają tworząc niepowtarzalną całość.

Oprócz samej muzyki na albumie świetnie prezentuje się charakterystyczny wokal Petera Nichollsa. Jego teksty wciąż mogą wydawać się trochę niejasne, ale są fascynujące do czytania i odsłuchu. Pomiędzy poszczególnymi utworami nie ma przerw, więc muzyka przenosi się płynnie z jednego motywu na drugi. Bombastyczny i złożony utwór otwierający ustępuje miejsca powściągliwemu „Red Dust Shadow”, a „You Never Will” jest pełen grozy, to jakby muzyczna jazda na krawędzi. „Born Brilliant” to prawie Floyd w stylu „Welcome To The Machine”, ale wkrótce ustępuje miejsca czemuś eterycznemu i prostemu, lecz obiecującemu jeszcze więcej. Sposób, w jaki rozpada się na rytm zsynchronizowany z basem i gitarą - jest prawdziwą marką zespołu, tylko IQ mógł to tak skomponować. Oczywiście wszystko to prowadzi do tytułowego utworu, który zaczyna się od łagodnego wstępu z Peterem śpiewającym delikatnie i wyraźnie, z delikatną gitarą i klawiszami schowanymi gdzieś w tle. Kilka minut później pojawia się gitara akustyczna i wszystko jest nadal przyjemne. Oczywiście, nie może pozostać tak na długo... Stopniowo muzyka buduje się, odchodząc od spokoju, ale tak ostrożnie, że słuchacz nie jest pewien, gdzie ta podróż poprowadzi i gdzie się zakończy. W miarę jak muzyka się rozwija, jej złożoność i majestatyczność zapiera dech w piersiach, ale jest to przede wszystkim dobry rockowy numer, który sam się napędza i transformuje.

Podsumowując, „Dark Matter” to kolejne arcydzieło IQ, dzięki któremu grupa zyskała nowych fanów, a ci starzy i oddani poczuli się z końcowego efektu więcej niż zadowoleni.

 

Tłumaczenie: Marcin G.

MLWZ album na 15-lecie