Retrospective - Latent Avidity

Paweł Świrek, Retrospective - Latent Avidity

Niecałe trzy lata po wydaniu albumu „Re:Search” zespół Retrospective wydał kolejny album zatytułowany „Latent Avidity”. Zespół nadal porusza się w progresywnych klimatach. Nieznacznie skurczył się skład, gdyż z końcem 2018 roku zespół rozstał się z gitarzystą Alanem Szczepanikiem. Na płycie Maciej Klimek wykonuje wszystkie partie gitarowe (na potrzeby koncertu zespół skorzysta z dodatkowego gitarzysty). Ponadto na perkusji gra Robert Kusik, na basie Łukasz Marszałek, a partie wokalne to domena Jakuba Roszaka (który jest autorem wszystkich angielskojęzycznych tekstów oraz Beaty Łagody, która dodatkowo gra jeszcze na instrumentach klawiszowych.

Pierwszy utwór „Time” jest swoistym delikatnym intrem z odgłosami zegara przyspieszającymi w końcówce. Ten wstęp przechodzi w singlowy „Still There” - typowy numer dla twórczości tego zespołu (da się odczuć silne nawiązania do wcześniejszych wydawnictw zespołu, chociażby przez styl śpiewania Kuby Roszaka). Warto dodać, że „Still There” został wydany jako fizyczny nośnik uzupełniony utworami ze wznowienia debiutu oraz dwoma utworami koncertowymi. Podobnie jak na poprzednim wydawnictwie, w utworze „Loneliness” mamy bardzo dużo wokalu zespołowego rodzynka (Beata Łagoda). Bliżej środka płyty muzyka staje się nieco bardziej chwytliwa i bardziej wpadająca w ucho. Z każdą chwilą coraz bardziej zachwyca. „The Seed Has Been Sown” został przewidziany jako trzeci singiel promujący to wydawnictwo i moim zdaniem jest to trafny wybór. Gdyby go skrócić wycinając mniej przystępne dla przeciętnego słuchacza fragmenty, doskonale by się nadawał do radia (na płycie utwór ten trwa ponad 7 minut). Pod jego koniec mamy piękne solo gitarowe. „Stop For A While” to jeden z piękniejszych momentów na płycie z przepięknym wokalem Kuby Roszaka w środku utworu do delikatnych klawiszy Beaty wkomponowanych w sekcję rytmiczną. Dwugłos Kuby i Beaty wypada równie wspaniale. Do tego na koniec mamy kolejne wspaniałe solo gitarowe. To zdecydowanie jeden z najmocniejszych punktów płyty. Za to następujący po nim „In The Middle Of The Forest” jakoś nie zrobił na mnie większego wrażenia. Po prostu zwyczajnie po mnie spłynął. Kolejny chwytliwy - „Programmed Fear” - to drugi singiel z tego albumu. Utwór ten też łatwo wpada w ucho i, choć czuć w nim ukłon w stronę komercji, ma w sobie to coś, co sprawia, że chętnie się go słucha. Płytę zamyka (podobnie jak poprzednie wydawnictwo) najdłuższa kompozycja - „What Will Be Next”. Zaczyna się delikatnym motywem gitarowym. Potem się powoli rozkręca i mamy prawdziwe opus magnum płyty. Szczególnie może podobać się wspaniałe solo gitarowe w samym środku. Bliżej końca pojawiają się delikatne nawiązania do utworu zamykającego poprzedni album, a po nich trochę popisów klawiszowych z mocną perkusją na pierwszym planie. I na tym kończy się płyta…

W przeciwieństwie do poprzednich wydawnictw mamy tu wyraźnie mniej hardrockowych brzmień, więcej progresywnych, a nawet pojawiają się tu i ówdzie ciągotki w kierunku muzyki pop. Retrospective cały czas rozwija się, ale czy płyta przypadnie do gustu fanom tego zespołu? Czas pokaże. Mnie osobiście wydawnictwo to podoba się bardziej niż poprzednie.

MLWZ album na 15-lecie