Marillion - With Friends From The Orchestra

Tomasz Dudkowski, Marillion - With Friends From The Orchestra

Patrząc na tytuł płyty możemy od razu spodziewać się jaką zawartość kryje srebrny krążek. Kwintet z Aylesbury postanowił pójść śladami wielu innych zespołów i ubarwił swoje utwory dźwiękami orkiestry.

Nie jest to pierwsza próba Marillion takiej kooperacji - chociażby na ostatniej płycie studyjnej („F.E.A.R.”) do zagrania w utworze „The New Kings” zespół zaprosił kwartet smyczkowy. Na koncertach z cyklu Marillion Weekend 2017 (niestety nie w Polsce) podczas ostatniego wieczoru na scenie grupie towarzyszyły panie z instrumentami smyczkowymi. Wreszcie 13 października 2017 roku w słynnej Royal Albert Hall w drugiej części koncertu cały set został zagrany z pomocą szóstki muzyków, którzy wykonali swoje partie również na opisywanej płycie – kwartet smyczkowy In Praise Of Folly (Nicole Miller, Margaret Hermant, Annemie Osborne, Maia Frankowski) wraz z flecistką Emmą Halnan oraz grającym na waltorni Samem Morrisem.

Zatem nie mamy tu do czynienia z aranżacją (autorstwa nadwornego producenta zespołu – Michaela Huntera) na pełną orkiestrę symfoniczną, ale tylko na kilkoro „Przyjaciół z orkiestry”. I jak wyszło? Całkiem zgrabnie – dodatkowi muzycy nie przytłoczyli swoimi partiami doskonale znanych fanom utworów, a jedynie nieco je ubarwili. Czasami bardziej zachowawczo jak w utworach „Estonia”, „Ocean Clouds”, „This Strange Engine”, „Fantastic Place” , które brzmią ciekawie, ale bez większych wzlotów. Dużo bardziej interesująco prezentują się piosenki w oryginale oszczędnie zaaranżowane – „The Hollow Man”, „Beyond You”, czy „A Collection”, która oprócz partii smyków wzbogacona została też dźwiękami perkusji i basu. „Seasons End” ze znacznie niżej zaśpiewanym początkiem brzmi też niczego sobie, ale na razie moim zdecydowanym faworytem jest „The Sky Above The Rain”, który odkrywa najwięcej smaczków, a już uwypuklone solo na gitarze w okolicach 6 minuty i 40 sekundy to czyste cudo…

Zespół nie poszedł na łatwiznę i nie nagrał ponownie materiału z koncertu w Londynie (wydanego później na płycie „All One Tonight”) tylko opracował 9 kolejnych utworów, które zarejestrował w większości w należących do Petera Gabriela Real World Studios i które wykonuje na rozpoczętej 1 listopada trasie po Europie (niestety na mapie koncertów nie znalazła się Polska).

Nie ma się co oszukiwać – jest to płyta, która znajdzie uznanie u zapalonych wielbicieli zespołu. Pozostali mogą traktować to wydawnictwo jako skondensowany przegląd tego, co grupa stworzyła w ciągu ostatnich 30 lat podany w odświeżonej formule.

Póki co album dostępny jest jedynie w sklepie internetowym zespołu (lub na koncertach), ale już 29 listopada zostanie wydany przez Ear Music na CD w opakowaniu digipack oraz na dwóch winylach (w wersjach czarnej lub dwukolorowej) i trafi do otwartej dystrybucji.

MLWZ album na 15-lecie